Przejdź do treści
Nieoczekiwany zjazd Świętych

Ligi w Europie Premier League

Nieoczekiwany zjazd Świętych

Dla Southampton FC miał być to sezon odnowy, a może skończyć się totalnym załamaniem. Tylko pięć zwycięstw w lidze, najwięcej remisów i mnóstwo sygnałów alarmowych, które zignorowano. Dlatego teraz słowami Charliego Austina klub „idzie na wojnę”. Pytanie, czy nie jest już za późno.



Kibic Southampton w terminarz nie patrzy. Po co miałby gasić resztkę nadziei, skoro już rzut oka na tabelę może wpędzić go w depresję. A tak jeszcze by się okazało, że oprócz trudnych spotkań z Bournemouth i Evertonem, walki o wszystko ze Swansea City, na końcu jego zespół czeka wyjazd do nowo koronowanych mistrzów Anglii. Teoretycznie dziewięć lub siedem punktów na finiszu powinno wystarczyć do utrzymania, ale to tylko gdybanie. Zwłaszcza że najbliżsi rywale mają po prostu więcej argumentów.

Kibic Southampton argumentów nie ma. Miałby je, gdyby jego zespół utrzymał dwubramkowe prowadzenie z Chelsea, a nie roztrwonił je w trakcie 10-minutowej kapitulacji. Mógłby też bronić swojej drużyny, gdyby udało się wygrać z Leicester City, a okazje ku temu były. Ale teraz, słowami szkoleniowca Marka Hughesa, „trzeba po prostu zaryzykować”. Remisy, które miesiącami brano za zwiastun zwyżkującej formy i stabilizacji, stały się przekleństwem Southampton.

Kibic Southampton może już być zrezygnowany, bo obecny szkoleniowiec w tym sezonie już jeden zespół w strefę spadkową zepchnął. Hughes, pracując w Stoke, doprowadził do sytuacji, gdy kwestionującym jego pozycję dziennikarzom odpowiadał: „a kto by chciał wziąć moją robotę?”. Jego zespół tracił gole hurtowo – 47 w 22 meczach! – a u siebie nie potrafił kompletnie punktować, w końcu odpadł z Pucharu Anglii w fatalnym stylu z trzecioligowym Coventry City. 

EFEKT NOWEJ MIOTŁY?

Zresztą temat Marka Hughesa jest interesujący sam w sobie, ponieważ to kolejny przykład na to, jak słabo radzą sobie brytyjscy trenerzy i… jak zamknięty jest krąg Premier League na nowe opcje. 54-letni Walijczyk w poprzednich klubach wygrywał w najlepszym wypadku co trzecie spotkanie, żadnego trofeum jeszcze nie zdobył, nie można również powiedzieć, by bardziej stawiał na ofensywę lub defensywę. Jest odzwierciedleniem nijakości i słabości starszej generacji szkoleniowców, których największym atutem była obrotność na rynku transferowym.

Trochę jakby jemu, Alanowi Pardewowi, Samowi Allardyce’owi odjeżdżał świat. Dosłownie, ponieważ im bardziej Premier League robi się międzynarodowa, tym mniej jest pierwiastka brytyjskiego również na ławkach trenerskich. Licząc ze zmianami menedżerskimi dokonanymi latem, to tylko w sześciu z 13 przypadków stawiano na szkoleniowca z Wysp. Na nich stawia się w czasach desperacji – Southampton jest tego idealnym przykładem – ponieważ wierzy się, że w ich wypadku „efekt nowej miotły” naprawdę zadziała, dokonają kilku zmian personalnych, wstrząsną szatnią krzykiem i dyscypliną. Ale jeśli chodzi o kwestie taktyczne, to w zasadzie tylko Sean Dyche i Eddie Howe zasługują na pochwałę po tym sezonie.

Wystarczy posłuchać, jak wyraża się Hughes. – Przychodząc do klubu, starałem się zbudować pewność siebie piłkarzy oraz nadać im kierunek w walce o utrzymanie. To z pewnością utalentowana grupa zawodników, w klubie jest wszystko, by myśleli tylko o wygrywaniu. Jednak patrząc w tabelę, można być przy tym wszystkim zdziwionym naszą pozycją – tłumaczył. W żadnej jego wypowiedzi nie ma konkretnego planu lub choćby jednego punktu odnoszącego się do ratowania pozycji Southampton. – Musimy więcej atakować – mówił po bezbramkowym remisie z Leicester City. – W defensywie było dobrze, ale musimy to lepiej zrównoważyć. Tylko czas pokaże, czy ten punkt w ostatecznym rozrachunku nam pomoże w utrzymaniu. Piłkarze są lekko załamani – dodawał. Znów powtarza się schemat w jego wypowiedziach: reagowanie na to, co widział w meczu, zamiast faktycznego i w jakikolwiek sposób ukierunkowanego działania, które cechuje najlepszych menedżerów.

ZASTĄPIĆ POCHETTINO

Hughes w jednym ma rację: Southampton to klub dający fantastyczne warunki do pracy, z pięknym ośrodkiem treningowym i jedną z najbardziej efektywnych akademii na Wyspach. Co więcej, jeśli już kluby z kontynentu kierują się do Anglii, by zaczerpnąć wiedzy o szkoleniu, to najczęściej wybieranym kierunkiem jest właśnie ten z ich adresem. 

Długo wydawało się, że w osobie Mauricio Pellegrino znaleziono idealnego następcę: jego rodaka i imiennika, którego w 2014 roku zabrał Tottenham – Mauricio Pochettino. Jeszcze w styczniu Argentyńczyk otrzymał wsparcie od szefostwa klubu, które za złą atmosferę i problemy w składzie wzięło odpowiedzialność na siebie, a częściowo zrzuciło ją na transferową sagę z udziałem Virgila van Dijka. To miało zdestabilizować zespół, pokazać miejsce w szeregu i storpedować też własne plany na wzmocnienie drużyny. A Southampton tego wymagało najbardziej. Najlepszy strzelec drużyny ma siedem goli, choć Charlie Austin przez urazy tylko w sześciu meczach wychodził w podstawowym składzie. Zawodzi Dusan Tadić, którego potencjał jest ogromny, zdecydowanie ponad strefę spadkową Premier League, ale ledwie trzy asysty oddają dołek, w jakim Serb się znalazł. Sofiane Boufal jest szybki, ale zbyt wielu efektów jego gra nie daje. To samo można powiedzieć o Nathanie Redmondzie, który kosztował 10 milionów funtów, zadebiutował nawet w reprezentacji Anglii, ale w tym sezonie jeszcze nie strzelił ani jednego gola.

O piłkarzach Southampton bardzo długo mówiono, że są zbyt dobrzy, by spaść. Oczywiście to typowa formułka wobec klubów, które są prowadzone w sposób stabilny i przemyślany – do tego stopnia, że nie rozpoznają problemów czy momentu, w którym przeradzają się one w permanentny kryzys. Tak było właśnie z tym klubem, który zimą dokonał tylko jednego transferu – nawiasem mówiąc, sprowadzony wtedy za 19 milionów funtów napastnik Guido Carrillo ma mniej goli w lidze od Jana Bednarka – choć potrzeby były i są znacznie poważniejsze. Prawie 

80 milionów ze sprzedaży holenderskiego obrońcy poszło do banku i na przyszłość, która obecnie rysuje się dla Southampton w bardzo nieciekawych barwach.

PO PROSTU SIĘ PRZYTRAFIAŁO

A jest nieciekawie nie tylko przez brak jakości wyrażany brakiem goli czy asyst, ale też przez kwestie charakterologiczne. – Musimy dojrzeć jako mężczyźni i iść na wojnę – mówił ostatnio Charlie Austin, choć na takie uwagi jest zdecydowanie za późno. – Nie możemy uwierzyć, że spadamy z ligi. Sami się wpakowaliśmy w tę sytuację i tylko my możemy wyciągnąć z niej zespół – tłumaczył. Ale w zasadzie nieistotne jest to, że powiedział to na początku kwietnia, skoro Southampton od grudnia wygrało w lidze ledwie raz. Takich sygnałów ostrzegawczych o niedojrzałości drużyny, braku lidera i planu na dźwignięcie się z problemów było znacznie więcej.

Wyliczając: trzy punkty na 21 możliwych w grudniowo-styczniowym maratonie meczowym, trzy remisy pod koniec zimowego okienka transferowego, trzy mecze z rzędu bez strzelonego gola w marcu, klęski 1:4 z Leicester, 2:5 z Tottenhamem, 0:3 z Newcastle… Ale to wszystko jakby się Southampton przytrafiało, pozostawało bez reakcji. – Dlatego za jej brak i za ewentualny spadek winiłbym zarząd – mówił niedawno ekspert BBC Chris Sutton.

Ale ten brak reakcji mógł wynikać z tego, jak ogromnym ryzykiem była obarczona decyzja z lata ubiegłego roku, gdy pożegnano Claude’a Puela, który doprowadził Southamtpon do ósmego miejsca i finału Pucharu Ligi. Po zaskakującym rozstaniu z Francuzem mówiło się o rozmowach z Thomasem Tuchelem, którego zwolniła Borussia Dortmund, ale ostatecznie stanęło na Pellegrino. Przy Puelu nie podobał się kibicom i zarządowi bardziej pragmatyczny styl drużyny, zawodnicy również nie byli zadowoleni. Poprzez brak wsparcia Francuz musiał odejść, ale dziś jest wyżej w tabeli, prowadząc Leicester City, i może mieć satysfakcję z tego, jak potraktowano go po naprawdę udanym sezonie. Nie zawsze „większe dobro” jest tym najlepszym rozwiązaniem, a tym w Southampton tłumaczono letnią zmianę szkoleniowców.

W tym wszystkim znajduje się Jan Bednarek i… odnajduje się przynajmniej przyzwoicie. W ligowym debiucie z Chelsea poza golem może nie wyróżnił się czymkolwiek konkretnym, ale po prostu nie popełniał błędów. Dobrze się ustawiał, podawał dokładnie, w odpowiednich momentach przechwytywał piłkę – podobnie było w spotkaniu z Leicester City. Problem polega na tym, że nawet takiej solidności nie prezentują inni zawodnicy. Jak mówił Hughes kilka tygodni wcześniej, chodzi przede wszystkim o detale. – Mówiłem to także we wcześniejszych klubach i powtarzam to od dłuższego czasu: jeśli dopracuje się i skupi na szczegółach, to w kluczowych momentach dostrzegasz problem, reagujesz i niwelujesz zagrożenie. A my mamy z tym problem – tłumaczył Walijczyk. Jednak można by zauważyć, że przecież jego praca polega właśnie na dopracowywaniu tych detali, zwłaszcza jeśli chodzi o ustawienie w defensywie czy sposób prowadzenia ataków.

Nadzieja w tym wszystkim jest taka, że Southampton to naprawdę inny klub od tych, które w poprzednich sezonach spadając z ligi, leciały bez spadochronu i nie bardzo wiedziały, co może je czekać. Ale wszystko zależy od planowania oraz decyzyjności: choćby postawienia znów na szkoloną u siebie młodzież, utrzymania sporej części składu i przywrócenia drużynie stylu, który był dla niej tak charakterystyczny za czasów Pochettino, ale też później, gdy zespół prowadził Ronald Koeman. 

To wymaga w pierwszej kolejności zakończenia stanu alarmowego, a rozpoczęcia konkretnych działań – z Hughesem lub innym szkoleniowcem opracowania konkretnego planu powrotu do Premier League. Największą stratą dla angielskiego futbolu byłby nie sam spadek Southampton, ale rezygnacja z wcześniej obranej drogi: szkolenie, promowanie, skauting. Jeden naprawdę beznadziejny, dołujący sezon nie powinien przerodzić się w dyskusję nad zmianą kierunku. Jeśli już, to powinna być rozmowa o tym, jak wrócić na „The Southampton Way” – bo tak w Anglii dotychczas był określany i głównie chwalony sposób działania tego klubu.

Może być to również przyczynek do dyskusji nad całą Premier League: czy jest w niej miejsce na takie planowane działanie, czy raczej jest to już liga wyłącznie skupiona na reagowaniu na minikryzysy, na kupowaniu i sprzedawaniu piłkarzy, zwalnianiu i zatrudnianiu trenerów. Punktem pierwszym ma być rozrywka, co odczuwa się na górze, w środku i na dnie tabeli. Dlatego z roku na rok są to rozgrywki, które tracą krajową tożsamość, a coraz bardziej akcentowana jest ich międzynarodowość. Oczywiście, że to nie przytyki, ale normalna kolei rzeczy, lecz w tym wszystkim Southampton obok Tottenhamu – nieprzypadkowo kluby powiązane przez Mauricio Pochettino – wydawały się przyjemnymi odmianami. Nawet o rewelacyjnym i najbardziej angielskim Burnley nie można powiedzieć, że to klub wychowujący młodzież, bardziej trzymający się konkretnego modelu pracy i gry pierwszej drużyny. 

A może to bezpodstawne narzekanie? W końcu ten sezon dostarczył też kilka historii o tym, jak mniejsi, ale mądrze zarządzani mogą namieszać w lidze. Spójrzmy na Huddersfield i osobę Davida Wagnera, przypomnijmy efekty wieloletniej pracy Eddiego Howe’a w Bournemouth czy wreszcie wyważony ton oraz spokój, z jakim Roy Hodgson wyprowadził Crystal Palace na prostą. Jednak w tych wszystkich przypadkach kluczem było odpowiednio szybkie reagowanie na problemy, dostrzeganie kryzysów, wspólne działanie. Southampton w tym względzie było całkowitym przeciwieństwem i w tym sezonie po prostu do towarzystwa w Premier League nie pasowało.

MICHAŁ ZACHODNY

TEKST UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Ligi w Europie Premier League

Oficjalnie: Adama Traore nowym zawodnikiem West Hamu!

Klub ze wschodniej części Londynu oficjalnie potwierdził pozyskanie Hiszpana z Fulham na zasadzie transferu definitywnego.

Birmingham, England, 28th September 2025. Adama Traore of Fulham during the Aston Villa vs Fulham Premier League match at Villa Park, Birmingham. Picture credit should read: James Baylis / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_133_JB_AST_FUL SPI-4172-0132
2025.09.27 Birmingham
pilka nozna , liga angielska
Aston Villa - Fulham FC
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno

W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.

London, England, 30th December 2025. Cole Palmer of Chelsea during the Chelsea vs AFC Bournemouth Premier League match at Stamford Bridge, London. Picture credit should read: Paul Terry / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_093_PT_Chelsea_Bournemouth SPI-4402-0093
2025.12.30 Londyn
pilka nozna , Liga Angielska
Chelsea Londyn - AFC Bournemouth
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Harry Maguire łączony z gigantem Premier League! To będzie hit okienka

To byłaby transferowa bomba wewnątrz Premier League! Harry Maguire może opuścić Manchester United, ale pozostać w angielskiej ekstraklasie.

Manchester United, ManU FC v Aston Villa FC Manchester United defender Harry Maguire 5 applauds the fans after the Manchester United FC v Aston Villa FC English Premier League match at Old Trafford, Manchester, England, United Kingdom on 25 May 2025 Credit: Phil Duncan/Every Second Media Editorial use only. All images are copyright Every Second Media Limited. No images may be reproduced without prior permission. All rights reserved. Premier League and Football League images are subject to licensing agreements with Football DataCo Limited. see https://www.football-dataco.com Copyright: xIMAGO/EveryxSecondxMediax ESM-1495-0199 PhilxDuncanx/xEveryxSecondxMediax
2025.05.25 Manchester
pilka nozna , liga angielska
Manchester United - Aston Villa
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Nowe wieści ws. przyszłości Bruno Fernandesa! Opuści Manchester United?

Manchester United już od dłuższego czasu staje przed ryzykiem utraty swojej największej gwiazdy. Chodzi o Bruno Fernandesa.

Manchester, England, 20th September 2025. Bruno Fernandes of Manchester United, ManU during the Manchester United vs Chelsea Premier League match at Old Trafford, Manchester. Picture credit should read: Andrew Yates / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_080_AY_MAN_UTD_CHELSEA SPI-4149-0080
2025.09.20 Manchester
pilka nozna , liga angielska
Manchester United - Chelsea Londyn
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Co za forma napastnika w Premier League! Wyrwał punkt dla swojej drużyny [WIDEO]

Thierno Barry zdobył bramkę ustalającą wynik meczu Evertonu z Leeds United na 1:1. To jego czwarty gol w pięciu ostatnich ligowych potyczkach.

Co za forma napastnika w Premier League! Wyrwał punkt dla swojej drużyny [WIDEO]
Czytaj więcej