Przejdź do treści
(Nie)przyjaciele futbolu: Bokser Grzegorz Proksa

Polska 1 Liga

(Nie)przyjaciele futbolu: Bokser Grzegorz Proksa

Sporo wskazywało na to, że obecny dyrektor sportowy GKS Katowice rozpocznie karierę piłkarską. Wolał jednak wejść między liny ringu i zalicza dobrą karierę jako pięściarz. Jednak wrócił do środowiska piłkarskiego i wytyczył sobie ambitne cele. Oby i teraz pomyślnie mu się wiodło.

Bokser w świecie piłki nożnej (foto: proksa.pl)

Grzegorz Proksa dyrektorem GKS  Katowice – KLIKNIJ!

rozmawiał Grzegorz PAZDYK


– Jak właściwie było u pana z tą piłką nożną?

– Futbolem fascynowałem się, od kiedy pamiętam – wyjaśnia Grzegorz Proksa. – Ale o jakiejkolwiek karierze w moim przypadku bardzo trudno mówić. Po prostu jako dzieci potrafiliśmy się skrzyknąć i kopaliśmy piłkę między blokami do upadłego. W wakacje od świtu do zmierzchu. Kłopotów ze skompletowaniem drużyn nie było najmniejszych, bo bywało, że chętnych do gry było trzydziestu kilku. Ostatecznie jednak piłkarzem nie zostałem, a winą za to mogę między innymi obarczyć… anteny satelitarne. Po prostu nagle stały się dostępne przedtem obce programy telewizyjne i w ten sposób zaznajomiłem się z boksem zawodowym. To nie był jedyny impuls, bo wcześniej boksował mój tata. Ale tak naprawdę to zafascynował mnie znakomity brytyjski bokser – Chris Eubank. Nie chodzi nawet o to, że był mistrzem świata. On fascynował jako człowiek, prezentujący niesamowitą wręcz pewność siebie. Pozornie okazywał coś na wzór niemal pogardy dla przeciwnika. Ale to były właśnie jedynie pozory. Dodajmy do tego nieprawdopodobny styl walki, potężny cios, po którym wielu miało kłopoty z podniesieniem się z desek, i będziemy mieli pełny obraz wielkiego mistrza. Mam tę satysfakcję, że poznałem go osobiście, mogłem nawet trochę z nim porozmawiać. Specyficzny człowiek, dumnie obnoszący się ze swoją naprawdę wielką kulturą osobistą, momentami trochę nawet przejaskrawioną. Duża przyjemność móc go poznać. Dodam jeszcze, że miłość do boksu funkcjonuje na zasadzie wyłączności dla tej dyscypliny. Inne sporty walki interesują mnie właściwie tylko jako kibica. Na przykład mieszane sztuki walki, gdzie można używać nóg. Szanuję ludzi, którzy tak właśnie walczą, ale to mnie zwyczajnie nie podnieca.

– Nie zawsze jednak spotkania z bokserami angielskimi dawały panu frajdę.
– Straciłem tytuł mistrza Europy. Walkę ze mną wygrał Kerry Hope. Biliśmy się w Sheffield, trzy lata temu.
Hope po angielsku oznacza nadzieję. Na choćby sukces. Tym razem fortuna była przy nadziei. Nic nie zapowiadało późniejszych smutnych dla mnie wydarzeń. Boksowałem naprawdę dobrze, zgodnie z przyjętą taktyką. Ale pod koniec drugiej rundy strzelił mi nieoczekiwanie łuk brwiowy, a w miarę upływu czasu uraz jedynie się pogłębiał. Pojawiła się dekoncentracja, bo z jednej strony musiałem być czujny, natomiast z drugiej czułem, że wygraną może dać jedynie nokaut. Trener Marek Okroskowicz usiłował mnie mobilizować, ale skutek był taki, że po ośmiu rundach u wszystkich sędziów punktowych prowadziłem, a później wszystko siadło. Przegrałem zatem, ale do dziś mam wątpliwości, czy werdykt był do końca sprawiedliwy. Ja nie czułem się gorszy, ale skoro walczyliśmy w Anglii, to trudno, by sędziowie patrzyli na mnie przychylniej niż na faceta, który walczył na własnym terenie. Jedno jest pewne: czułem się zdecydowanie niekomfortowo.

– Po tej przegranej szybko należało ustawić rewanż. To była już inna bajka.

– Tylko teren boju został ten sam, ponownie Sheffield. Wszystko inne przebiegało już po mojej myśli. Natłukłem go, wreszcie w ósmej rundzie znokautowałem. Byłem zdecydowanie od niego silniejszy.

– Potem podziękował mu pan za wspaniałą postawę i nie omieszkał coś jeszcze dodać.
– Miałem pełną świadomość, że prezentuję wyższą jakość jako bokser. Faktycznie, pogratulowałem mu dobrej walki i powiedziałem, że dziękuję mu za przechowanie pasa mistrzowskiego i teraz go właśnie odbieram. Ten pas był po prostu mój. Ja mu go tylko wypożyczyłem.

– Nie tak dawno stwierdził pan, że na pewien czas zawieszona zostanie kariera bokserska. Skąd ta decyzja? Czy wpływ na nią miała ostatnia porażka z Maciejem Sulęckim?
– Ta przegrana nie była decydująca. Porażki są na stałe wpisane w koloryt boksu, bo gdyby zawsze wygrywał faworyt, ten sport bardzo by stracił na atrakcyjności. W moim przypadku chodzi o coś innego. Jak każdy szukam nowych wyzwań w życiu. Praca w charakterze dyrektora sportowego w powszechnie uznanym klubie z tradycjami również nakłada nowe obowiązki. Nie można przebywać w kilku miejscach jednocześnie, jeśli coś chce się zrobić naprawdę dobrze. A ja zamierzam pracować i działać wyłącznie skutecznie i właśnie dobrze.
I nie tylko jako dyrektor w Katowicach. Zasiada pan również w radzie nadzorczej banku w Węgierskiej Górce.

– Jak do tego doszło?
– O to właściwie należy pytać tych, którzy zdecydowali się na mnie oddać swój głos. Takie zaufanie może mnie jedynie cieszyć, a muszę nieskromnie dodać, że nasz bank cieszy się naprawdę dobrą opinią i osiąga wyniki wręcz imponujące.

– Ale są obszary, które dają panu znacznie mniej satysfakcji. Niedawno stwierdził pan, że nasza młodzież nie daje rękojmi sportowego sukcesu. Użył pan dość mocnych słów – młodzi, niepełnosprawni.

– Zdaję sobie sprawę z tego, że z tej wypowiedzi wynika siła przekazu i pewne emocje, ale nie wyraziłem tej opinii w oparciu jedynie o teorię. Miałem okazję przeprowadzać ćwiczenia bokserskie z młodzieżą i wnioski są doprawdy przykre, a niekiedy wręcz przygnębiające. Mówiłem już o czasach, gdy kopaliśmy piłkę na boisku, i o tym, że spokojnie można było wybrać kilka drużyn. Teraz na trening stawia się dziesięciu chłopaków i nie bardzo jest z kogo wybierać. Nawet najprostsze ćwiczenia wywołują określone trudności, a w efekcie zniechęcenie do przyjścia na kolejne zajęcia. Mój syn wychodzi z domu z piłką pod pachą i niekiedy musi ją kopać sam, bo nikogo na placu nie ma. Po prostu wyludnione podwórko i kompletny bezruch.

– Dlaczego tak się dzieje?
– Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Niektórzy pewnie zaczną coś mówić o komputerach, grach i tak dalej, ale ja uważam, że problem jest poważniejszy. Młodzieży nie chce się wychodzić z domu, ale co gorsze, wcale nie widać, by rodzice mobilizowali dzieci do jakiejkolwiek formy aktywności. Sport przestał stanowić u nas jakąkolwiek perspektywę. Oczywiście, znajdą się i tacy, którzy przywołają przykłady siatkarzy, piłkarzy ręcznych, sięgną po Justynę Kowalczyk czy Adasia Małysza albo Kamila Stocha. To są złudne przywołania, bo nie świadczą w żaden sposób o sile naszego sportu, również piłki nożnej. Dobrych piłkarzy w ukształtowanym wieku nie mamy w nadmiarze. To wszystko dlatego, że nasz sport trochę przypomina jałową glebę, tylko w niektórych obszarach lepiej nawożoną. I tu się rodzą perełki, które trzeba pieścić i o które
trzeba dbać. Ale to wyjątki, które dużej liczby medali na poważnych zawodach nie są w stanie dać.

– Smutne słowa, ale prawdziwe. Bez chętnej do uprawiania sportu młodzieży trudno o optymizm.

– To, co powiem, może wydać się trochę dziwne, ale moim zdaniem te decyzje są najważniejsze w życiu, które podejmuje się w wieku 14, 15 lat. Jeśli młodzieniec właśnie wtedy dojdzie do wniosku, że zostanie wyczynowym sportowcem – na przykład piłkarzem – to powinien być nie tylko konsekwentny w poczynaniach, ale również przewidujący. Tylko sumienność może sprawić, że najpierw znajdzie przyjemność w ponoszonym wysiłku, a później odnajdzie zadowolenie ze swojej sytuacji materialnej, bo dobre wyniki w sporcie dadzą z ogromnym prawdopodobieństwem wymierne korzyści.

– 15-latek wizjonerem? Niektórzy w tym wieku jeszcze się bawią lalkami albo miniaturkami samochodów. W zależności od płci.
– Sport może być początkiem wspaniałej drogi życiowej. Również początkiem marzeń, które można zamienić w fakty. Czy ja mogłem przypuszczać, że dane mi będzie trenować wspólnie z Floydem Mayweatherem Juniorem? Że będę mógł z nim normalnie porozmawiać po zajęciach i wcale nie zdawkowo przez kilkadziesiąt sekund? To przecież tak, jakby nastolatek z Polski nagle dostał szansę potrenować z Messim albo Cristiano Ronaldo czy naszym Robertem Lewandowskim. A to wszystko jest naprawdę możliwe, trzeba tylko bardzo chcieć i mocno wierzyć.

– I pewnie taka wizja sprawiła, że postanowił pan zostać dyrektorem sportowym w Katowicach?
Nigdy nie straciłem z pola widzenia GKS Katowice. To mój ukochany klub, z którym się w pełni utożsamiam. Mam swój plan, który jeśli zostanie wdrożony, to wiele rzeczy powinno się udać. Wierzę w to głęboko.

– Ale przed chwilą powiedział pan, że trudno u nas o mocny sport, bo młodzież się nie garnie do ćwiczeń.

– Jednak to stwierdzenie było oceną pewnej postawy i obojętności wobec sportu. Nie powiedziałem natomiast, że nie mamy talentów. Akurat na Śląsku ich nie brakuje. I te talenty powinny lądować przy ulicy Bukowej w Katowicach. A w dalszej perspektywie trzeba doprowadzić do takiej sytuacji, gdy to nie tylko my będziemy tych talentów szukać, ale też inni będą ich wypatrywać w naszym klubie.

– Widać, że nie brakuje panu determinacji, a przy okazji dobrego samopoczucia. Wszyscy ludzie w pańskiej Węgierskiej Górce są tacy?
– Piękny Beskid Żywiecki, wspaniały klimat i tacy tu ludzie. Czego można chcieć więcej? Powiem tak: jestem szczęściarzem. Bo mam wspaniałą rodzinę, jako sportowiec zwiedziłem pół świata i dzięki temu czuję się uprawniony do czynienia porównań. Polska nie ma się czego wstydzić, bo jest piękna, tylko obywatelom niekiedy brakuje pewności siebie. To musi przyjść z czasem. Tylko trzeba podejmować ryzyko jednocześnie zachowując… spokój.

– Który można osiągnąć, słuchając dobrej muzyki. Na przykład Ryszarda Riedla i jego Dżemu.
– Tata mnie natchnął do tej muzyki. Wskazał mi ją, ale niczego nie narzucał. I tak trafiłem w sam środek magii tego niesamowitego Dżemu. Dowiedziałem się między innymi, że w życiu piękne są tylko niektóre chwile, a idzie przecież o to, by ich było jak najwięcej. A tak przy okazji dodam, że to wcale nie jest łatwa muzyka i trzeba do jej odbioru przygotować się i dorosnąć.

– Dżem to nasz produkt. Ale pan zaimportował również Pink Floyd.

– I co ja mam właściwie powiedzieć? Kolejna magia i to po obu stronach księżyca, które są dla mnie jasne. Pink Floyd i największe przeboje tej grupy stanowią historię, która zdaje się nie przemijać. Tej muzyki można słuchać w każdym wieku, bo ona jest w stanie trafić do wszystkich. Nic nie traci na wartości i aktualności. Utwór o ścianie jest absolutnym majstersztykiem. Nie chodzi zresztą o samą muzykę jako taką. Dobry kawałek może pomóc przed walką, może sprawić, że koncentracja będzie pełniejsza i skuteczniejsza. Dobra muzyka zawsze brzmi świątecznie, a zwłaszcza teraz, gdy święta Wielkiej Nocy dopiero co przebrzmiały.

– O czym pan myślał w wielkanocnym czasie, kiedy wolnych chwil było trochę więcej?

– GKS powinien wrócić do dawnej świetności. Temu klubowi należy się ponowna dobra passa. Nie chcę, by mecze z Bordeaux przywoływane były tylko po to, żeby krzepić serca. Te czasy trzeba powielić! Najpierw ekstraklasa, później piękny stadion i wreszcie europejskie puchary. Już wspominałem, że przy dobrym nastawieniu i chęciach marzenia można zamienić w fakty. Coś na ten temat wiem.

– Ale do boksu pan wróci?

– Tak myślę. To prosta rywalizacja. Staje naprzeciw siebie dwóch konkurentów i jeden okazuje się lepszy. Odpowiedzialność zupełnie inna niż w futbolu. Pracujesz wyłącznie na własny rachunek.

Cały wywiad został opublikowany w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska 1 Liga

Wyjątkowy sparing Wisły Kraków. Zagra z bardzo popularnym klubem

Z okazji świętowania 120-lecia istnienia klubu Wisła Kraków rozegra mecz towarzyski z klubem, o którym od pewnego czasu jest bardzo głośno.

2025.10.05 Krakow
Pilka nozna , Betclic I liga , sezon 2025/26
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
N/z Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Angel Rodado, Frederico Duarte
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.10.05 Krakow
Football , Polish league, second level , 2025/2026 season
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Angel Rodado, Frederico Duarte
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Śląsk rozstał się z niewypałem. Kontrakt rozwiązany

Besar Halimi nie jest już piłkarzem Śląska Wrocław. Kontrakt 31-letniego Kosowianina został rozwiązany za porozumieniem stron.

2025.09.13 Wroclaw
pilka nozna Betclic 1.Liga sezon 2025/2026
Slask Wroclaw - Puszcza Niepolomice
N/z Besar Halimi
Foto Gleb Soboliev / PressFocus

2025.09.13 Wroclaw
Football - Polish Second division season 2025/2026
Slask Wroclaw - Puszcza Niepolomice
Besar Halimi
Credit: Gleb Soboliev / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu

Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.

Kilian Ludewig si Joao Pedro Santos Lameira in meciul dintre Otelul Galati si Petrolul Ploiesti, contand pentru Superliga Superbet, desfasurat pe Stadionul Otelul din Galati, duminica 13 iulie 2025. Bucuresti *** Kilian Ludewig and Joao Pedro Santos Lameira in the match between Otelul Galati and Petrolul Ploiesti, Superliga Superbet, played at Otelul Stadium in Galati, Sunday, July 13, 2025 Bucharest Copyright: xRazvanxPasarica/SPORTxPICTURESx
2025.07.13 Galacz
pilka nozna , liga rumunska
Otelul Galati - Petrolul Ploiesti
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

OFICJALNIE: Skrzydłowy odchodzi z Górnika

Hiszpański skrzydłowy opuścił polski klub. Kontrakt z 20-latkiem został rozwiązany za porozumieniem stron.

2025.12.07 Leczna Pilka nozna Betclic 1. Liga sezon 2025/2026 Gornik Leczna - Ruch Chorzow

N/z Solo Traore

Foto Kacper Pacocha / PressFocus 

2025.12.07 Leczna Football Polish first league - second level 2025/26 season Gornik Leczna - Ruch Chorzow

Credit: Kacper Pacocha / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Pomocnik wrócił do Polski. Trafił do Górnika

Pomocnik z rocznika 2002 wrócił do Polski. Zagra w 1. Lidze.

2025.04.22 Kolobrzeg
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Kotwica Kolobrzeg - Ruch Chorzow
N/z Jakub Myszor
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2025.04.22 Kolobrzeg
Football Polish First League season 2024/2025
Kotwica Kolobrzeg - Ruch Chorzow
Jakub Myszor
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej