W meczu zamykającym trzecią kolejkę PKO BP Ekstraklasy Wisła Płock podejmie Radomiaka Radom. Czy gospodarze zdobędą pierwsze punkty w tym sezonie? Czy goście pozostaną niepokonani?
Czy Dominik Furman pomoże Nafciarzom przełamać niekorzystną passę? (fot. FotoPyK)
Nafciarze rozpoczęli rozgrywki ligowe najgorzej, jak się tylko dało. Przegrali oba dotychczasowe spotkania – z Legią Warszawa oraz Lechią Gdańsk. Stracili dwa gole, samemu nie zdobywając ani jednego. Zajmują ostatnie miejsce w tabeli.
Mimo tego wszystkiego, Maciej Bartoszek wierzy w swoich podopiecznych i dostrzega w ich występach pozytywne aspekty. – Jedyny minus na tę chwilę to wykończenie akcji. Pracujemy nad tym cały czas i w tym tygodniu poświęciliśmy wiele uwagi temu, by strzelać bramki. Samo wyjście na Lechię dwoma mobilnymi zawodnikami pokazało, że zależy nam na tym, by stwarzać więcej możliwości strzeleckich. To pierwsze mecze i one tak wyglądają, jak byśmy się rozpędzali i oba spotkania były coraz lepsze. Statystyki meczu z Legią były bardzo dobre dla nas, pozwoliliśmy jej na oddanie tylko dwóch strzałów celnych i gdyby nie jeden z nich, to byśmy wywalczyli remis. Dobrze organizujemy się w defensywie i nieźle wygląda przejście z obrony do ataku – mówił szkoleniowiec w trakcie konferencji prasowej.
Bartoszek przyznał też, że w starciu z Radomiakiem nie spodziewa się łatwej przeprawy. Trudno, by było inaczej. Beniaminek zaczął sezon od remisu z Lechem Poznań i zwycięstwa nad Legią Warszawa. Po dwóch meczach ma więc w dorobku cztery punkty i zajmuje dziewiąte miejsce w stawce.
Jeśli radomianie pokonają dziś płocczan, mogą awansować na podium. Wysokość jego stopnia zależeć będzie od tego, ile bramek zdobędą, a ile stracą. Nie mogą jednak dzielić przysłowiowej skóry na niedźwiedziu. W bieżącym sezonie Wisła jeszcze nie wygrała, ale w końcu się przełamie.
O tym, czy zrobi to dzisiaj, przekonamy się wieczorem. Pierwszy gwizdek arbitra zaplanowano na godzinę 18:00.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.