Pogoń dobrze zaczęła, ale do ostatnich minut musiała drżeć o pomyślny rezultat. Słaba w obronie Korona długo walczyła o wyrównującą bramkę.
Pierwsza połowa upłynęła pod dyktando Pogoni Szczecin. Goście narzucili Koronie swój styl gry i po upływie nieco ponad 50 minut schodzili na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem. Strzelanie w 6. minucie otworzył Damian Dąbrowski. Kapitan „Portowców” popisał się świetnym uderzeniem z rzutu wolnego. 30-latek podkręcił piłkę, która poleciała w prawy róg bramki Konrada Forenca. Golkiper gospodarzy nie miał żadnych szans na obronę tego strzału.
Niecałe pół godziny później było już 2:0 dla ekipy Jensa Gustafssona. Na lewym skrzydle z obrońcami zabawił się Kamil Grosicki, który dograł do Kacpra Smolińskiego, a 21-latek skierował futbolówkę do pustej bramki.
Korona co jakiś czas próbowała odpowiedzieć na ataki gości, ale jej akcje zazwyczaj nie kończyły się nawet celnym strzałem. Kilka uderzeń kielczan poszybowało nad bramką Dante Stipicy. W ogólnym rozrachunku podopieczni Leszka Ojrzyńskiego nie mieli jednak poważnych argumentów przeciw sprawnie działającej drużynie ze Szczecina.
Po zmianie stron Pogoń mogła bardzo szybko podwyższyć prowadzenie, ale bramka Luki Zahovicia z 49. minuty nie została uznana ze względu na spalonego, na jakim znajdował się Słoweniec. Wykorzystać to postanowiła Korona, która niecałe 10 minut później strzeliła gola kontaktowego. W sytuacji sam na sam Stipicę pokonał Dawid Blanik.
Mimo tragicznej postawy w defensywie, Korona miała realne szanse, aby w starciu z Pogonią wywalczyć choćby punkt. Po golu na 1:2 gospodarze zaczęli coraz śmielej zagrażać bramce Stipicy. Dwie świetne okazje do wyrównania miał Jacek Kiełb, który pojawił się na boisku w 76. minucie. Raz trafił wprost w nogę bramkarza gości, a raz obił słupek, uderzając z rzutu wolnego.
W pierwszej połowie Pogoń całkowicie zdominowała Koronę. W drugiej grała już gorzej, choć również stworzyła sobie kilka okazji do zdobycia bramki. Do końca meczu trwał jednak pościg gospodarzy, którzy starali się doprowadzić do remisu. Było blisko, ale Dante Stipica nie dał się pokonać. Zwycięstwo w Kielcach daje „Portowcom” trzecią pozycję w tabeli. Do liderującej Legii podopieczni Jensa Gustafssona tracą tylko jeden punkt. Korona utrzymuje się w pierwszej dziewiątce, ale może spaść, jeśli jutro Górnik Zabrze wygra z Wisłą Płock.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.