Liverpool już w trzeciej minucie objął prowadzenie, lecz nie udało się go dowieźć do końca meczu. W ostatniej akcji meczu Newcastle doprowadziło do wyrównania i wywiozło z Anfield remis i punkt.
Jurgen Klopp ma poważne powody do zmartwienia. (fot. Reuters)
Liverpool od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń. „The Reds” przez ponad siedemdziesiąt procent czasu gry byli w posiadaniu piłki, co poskutkowało oddaniem aż piętnastu, lecz tylko jeden z nich znalazł drogę do siatki.
Miało to miejsce już w trzeciej minucie. Wówczas piłka po dośrodkowaniu w pole karne przez Sadio Mane trafiła wprost pod nogi Mohameda Salaha. Egipcjanin był odwrócony do bramki, w dodatku miał na plecach defensora Newcastle, jednak prosty balans ciała wystarczył mu, by huknąć tuż pod poprzeczkę.
Gracze Jurgena Kloppa mogli i powinni zwyciężyć większą różnicą goli. Brak skuteczności mimo wielu dogodnych okazji podbramkowych spowodował, że strzegący dostępu do bramki Martin Dubravka skapitulował zaledwie raz, który zresztą sam kilkakrotnie uratował swoich kolegów z drużyny przed stratą kolejnych trafień.
A przecież – jak powszechnie wiadomo – niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Nie inaczej było tym razem. W doliczonym czasie gry Callum Wilson – przy dużej dozie szczęścia – wpakował futbolówkę między słupki. Na szczęście jednak dla Liverpoolu trafienie w wykonaniu „Srok” zostało anulowane przez VAR. Wszystko za sprawą zagrania ręką przez Wilsona.
W ostatniej akcji meczu Klopp i spółka nie mieli już tyle szczęścia, co chwilę wcześniej. Co gorsza – arbiter również nie miał powodu, by nie uznać gola w wykonaniu Josepha Willocka, który oddał mocny strzał z pola karnego, piłka po drodze odbiła się rykoszetem od nogi jednego z liverpoolczyków i przekroczyła linię bramkową pilnowaną przez bezradnego Alissona.
Liverpool w przypadku zwycięstwa miał okazję awansować w tabeli z siódmego na czwarte miejsce. Tak się jednak nie stało. Awans, owszem jest, ale tylko o jedną pozycję o numerze sześć. Ustępujący mistrzowie Anglii w dalszym ciągu nie mogą być zatem pewni i spokojni gry do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.