Nie do końca sportowe emocje towarzyszą finiszowi rozgrywek Nice 1. Ligi. Departament Rozgrywek Krajowych Polskiego Związku Piłki Nożnej zdecydował, że mecz GKS Tychy – Wisła Puławy, pierwotnie zaplanowany na 17 maja, zostanie rozegrany 25 maja. Goście na to nie chcą się zgodzić. Oba zespoły walczą o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy.
Murawa na stadionie w Tychach jest aktualnie wymieniana (fot. GKS Tychy)
Skąd w ogóle całe zamieszanie? Spółka Tyski Sport zarządzająca obiektem GKS w dniach 7-23 maja wymienia murawę, ponieważ na stadionie odbywać się będą Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. Można to było zrobić wcześniej, spółka liczyła jednak, że uda się skorzystać z gwarancji, co odwlekało sprawę w czasie. Aktualnie prace trwają. Co ciekawe jednak, na oficjalnej stronie internetowej GKS Tychy można znaleźć informację z 4 maja, w której czytamy: – (…) Wymiana murawy nie będzie kolidowała z rozgrywkami NICE 1 Liga. Operacja rozpocznie się zaraz po spotkaniu ze Zniczem Pruszków i zakończy przed kolejnym pojedynkiem na Stadionie Miejskim. Nowe boisko przetestują piłkarze GKS Tychy i Wisły Puławy.
Bez złych zamiarów
W każdym razie o przełożenie terminu meczu z Wisłą Puławy wystąpił nie klub GKS Tychy, ale spółka Tyski Sport. Prezesem zarówno klubu jak i spółki jest Grzegorz Bednarski.
– Sytuacja dla nikogo nie jest miła, niemniej nie jest winą klubu GKS Tychy, że zarządzająca stadionem spółka Tyski Sport została zobligowana przez PZPN do wymiany murawy, aby ta spełniała normy zgodne ze standardami UEFA – mówi Łukasz Wachowski, dyrektor Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN. – Odpowiemy Wiśle Puławy na pismo, które do nas trafiło. Artykuł 18 ustęp 5 regulaminu rozgrywek pierwszej ligi mówi o tym, że w wypadku między innymi nadzwyczajnych okoliczności Departament Rozgrywek Krajowych PZPN może wyznaczyć obligatoryjny termin rozegrania zawodów. W przypadku tego meczu brakuje podstaw do podjęcia decyzji innej niż zmiana terminu jego rozegrania. Uwzględniając okoliczności, trudno winić klub GKS Tychy za brak możliwości rozegrania zawodów na SM w Tychach. Na tę sprawę Wisła Puławy patrzy tylko przez pryzmat swoich interesów. PZPN musi jednak pogodzić interesy wszystkich stron i w sposób należyty zorganizować Turniej ME U-21. To dla całej Polski bardzo prestiżowa impreza, druga pod względem ważności dla UEFA tuż za Mistrzostwami Europy Seniorów. Nie ma tu miejsca na jakiekolwiek niedociągnięcia i murawa w Tychach musi zostać wymieniona. Przełożenie meczu na ten termin było jedynym możliwym wyjściem. Propozycja Puław, aby rozegrać ten mecz na ich stadionie nie mogła być rozpatrzona pozytywnie. Każdy klub ma bowiem zgodnie z regulaminem rozegrać mecz u siebie i rewanż na boisku przeciwnika, to jest kwintesencja sportowej rywalizacji. Brak zrozumienia przez Klub z Puław tych prostych zależności dziwi, a nawet powiedziałbym boli. Wszystkie zasady dotyczące prawidłowego prowadzenia rozgrywek zostały zachowane. Do przełożonego meczu jest ponad 14 dni, a pomiędzy meczami są zachowane 3 dni odstępu. Argument dotyczący kartek pozostawiam bez komentarza. Kontuzje, kartki to zdarzenia boiskowe, na które nikt nie ma wpływu i mówienie, że zawodnicy Tychów zamiast ewentualnej, podkreślam ewentualnej, pauzy w meczu z Puławami „wyczyszczą” się w meczu z Miedzią jest na tym szczeblu rozgrywek naprawdę niepoważny. To takie same gdybanie jak po meczu finału PP, kiedy głośno niektórzy zaczęli mówić, że ten mecz przyniósł największą korzyść Jagiellonii Białystok, która skorzysta na zmęczeniu Lecha, bo grał 120 minut. I co się stało? Lech wygrał następny mecz 3:0, a Jagiellonia zremisowała 1:1. Ucinajmy tego typu spekulacje, bo to jest czystej wody populizm.
Gdyby chodziło o zespoły o nic już nie walczące, sprawa zapewne rozeszłaby się po kościach. Ale GKS Tychy i Wisła grają o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy. Wedle zmian w terminarzu zarządzonych przez organizatora rozgrywek puławianie od 22 maja do 28 maja rozegrają aż trzy mecze, w tym dwa wyjazdowe. To mogą być mecze, które zadecydują o być albo nie być Wisły w Nice 1. Lidze. Przełożenie terminu spotkania GKS z puławianami także dla tyszan oznacza rozegranie trzech meczów w krótkim terminie, mimo wszystko jednak dłuższym – 20 maja z Miedzią, 25 z Wisłą i 28 ze Stalą Mielec. Przy czym dwa ostatnie GKS zagra u siebie, więc piłkarze nie będą tracić sił na podróże.
Nie koniec zamieszania?
– W poniedziałek 22 maja gramy przed własną publicznością z Pogonią Siedlce. Termin był znany od stycznia, wypadło na poniedziałek, ponieważ w weekend na naszym stadionie odbywać się będzie impreza komercyjna. W środę rano ruszamy do Tychów, to jest podróż około 350 kilometrów, w czwartek 25 maja jest mecz z GKS, w piątek nad ranem wracamy, w sobotę wyjazd do Nowego Sącza, a w niedzielę spotkanie z Sandecją – przedstawia punkt widzenia Wisły dyrektor sportowy klubu Kamil Dylda. – W naszym rozumieniu regulaminu rozgrywek artykułu 18 ustęp 5 nie można w tym wypadku zastosować, ponieważ nie wystąpiły żadne nieprzewidziane okoliczności. Stan murawy w Tychach nie był żadną tajemnicą, tak samo jak fakt, że w Tychach będzie odbywać się młodzieżowe Euro. Nie ma tu miejsca na nagle wynikłą sytuację. Gdyby ktoś PZPN zgłosił się do nas dwa, trzy tygodnie temu, a nie dziewięć dni przed meczem z GKS, na pewno znaleźlibyśmy dogodny termin na rozegranie tego meczu. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że obecnie trzech zawodników z Tych zagrożonych jest pauzą w kolejnym meczu ligowym, jeśli w najbliższej kolejce obejrzą żółtą kartkę. To sytuacja hipotetyczna, ale gdyby zdarzyło się tak, iż faktycznie je dostaną, pauzować będą nie w meczu z nami, ale z Miedzią…
Trudno posądzać PZPN o złe zamiary, ale tak samo trudno dziwić się reakcji Wisły Puławy. A to wcale nie musi być koniec zamieszania, ponieważ jeżeli po 34. kolejce Nice 1. Ligi na miejscu barażowym znajdzie się GKS Tychy, to wiadomo, że meczu w roli gospodarza 11 czerwca nie rozegra… na swoim stadionie, bo od 5 czerwca obiekt będzie już pod jurysdykcją organizatora MME U-21.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.