Przejdź do treści
Niższe ligi w pandemicznej rzeczywistości

Polska Ekstraklasa

Niższe ligi w pandemicznej rzeczywistości

Przyzwyczailiśmy się już z powrotem do weekendów z Ekstraklasą, na stadiony powoli wracają kibice, ale polska piłka to nie tylko szczebel centralny i walka o mistrzostwo kraju. Niższe ligi oraz rozgrywki młodzieżowe wciąż są w fazie hibernacji i do gry wrócą dopiero w sierpniu. Czy spotkamy się wtedy w nowej rzeczywistości?




MATEUSZ SOKOŁOWSKI

80 dni trwała wymuszona pandemią przerwa w rozgrywkach Ekstraklasy, nieco dłużej w I i II lidze. Piłkarze szczebla centralnego zdążyli choć przez chwilę nacieszyć się grą jeszcze w lutym i na początku marca. Podobnego przywileju nie mieli zawodnicy z niższych lig oraz rozgrywek młodzieżowych, gdzie runda wiosenna rozpoczęła się ledwo albo wcale. W III lidze rozegrano jedną kolejkę, podobnie w Centralnej Lidze Juniorów. Pozostałe rozgrywki miały ruszyć w połowie marca, chwilę po tym, jak wskutek decyzji administracyjnych cała aktywność sportowa została wstrzymana. Wiele drużyn ostatni mecz ligowy rozegrało w listopadzie zeszłego roku. Nowy sezon rozpocznie się w sierpniu, co daje osiem pełnych miesięcy bez grania o stawkę. Tak długiej przerwy jeszcze nie było.

MARZENIA ODŁOŻONE NA PÓŹNIEJ
– Kiedy pojawiła się możliwość powrotu do treningów w sześcioosobowych grupach i można było wyjść na boisko, dorośli faceci cieszyli się jak dzieci, którym skończyła się kara i dostali z powrotem zabawki. Pytali tylko kiedy wznawiamy ligę, kiedy zagramy jakiś sparing – mówi Marek Brzozowski, który w zakończonym sezonie prowadził trzecioligowy Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Po zimowych wzmocnieniach i przy sprzyjającym terminarzu drużyna miała walczyć o awans do II ligi, a trener – o pierwszy sukces w swojej karierze w dorosłej piłce. Marzenia trzeba było odłożyć. Zapadła decyzja o zakończeniu rozgrywek bez spadków, ale z awansami. Wokół oficjalnych komunikatów wytworzył się chaos.
Zanim formalnie zdecydowano o końcu rozgrywek z klubów dobiegały różne głosy, co tylko potęgowało zamieszanie. Jedni chcieli dogrywać sezon na boisku (zazwyczaj ci, którzy mieli jeszcze o co grać), inni nie. W pierwszej grupie III ligi poszkodowana czuła się Legia, której rezerwy zajęły 3. miejsce w tabeli. Awansował Sokół Ostróda mający do rozegrania zaległy mecz – właśnie z Legią II. Ewentualne zwycięstwo stołecznego zespołu mogłoby wiele zmienić. W czwartej grupie w końcowym układzie tabeli zatwierdzonym przez Lubelski ZPN (organ prowadzący rozgrywki w trwającym sezonie) na pierwszym miejscu znalazł się Motor Lublin (mimo, że po ostatniej rozegranej kolejce był na nim Hutnik Kraków). Kwestia interpretacji regulaminu i oceny, który bilans jest ważniejszy – bramkowy czy meczów bezpośrednich? Presja środowiska spowodowała, że PZPN się ugiął i awans uzyskały obie drużyny. Precedens chciały wykorzystać… zespoły z innych grup III ligi, które też zajęły drugie miejsca w tabelach. Nic nie wskórały, ale efekt całego galimatiasu jest taki, że w nowym sezonie w II lidze będziemy mieli nieparzystą liczbę drużyn.

CISZA PRZED… KOLEJNĄ BURZĄ?

Oryginalnym pomysłem wykazali się działacze na Mazowszu. Tu postanowiono, że rozgrywki IV ligi oraz ligi okręgowej zostaną dokończone, ale tylko przez… drużyny z pierwszych czterech miejsc każdej grupy. Tu też z chęciami było różnie. Część grup grała, część nie. Można mówić, że sytuacja przerosła wojewódzkie związki, choć trzeba uczciwie przyznać, że okoliczności były na tyle wyjątkowe, że trudno było się na nie przygotować zawczasu. I niezależnie od tego, jakie decyzje zostałyby podjęte, zawsze znalazłby się ktoś poszkodowany. Zachowując epidemiczną nomenklaturę, można było wybierać między dżumą a cholerą.
Sytuacja wygląda już na względnie opanowaną. Rozstrzygnięcia zostały przypieczętowane uchwałami, w większości województw upłynęły terminy na zgłaszanie drużyn do rozgrywek na nowy sezon. Spokój może jednak okazać się złudny. Niewykluczone, że znajdą się jeszcze kluby, które w ostatniej chwili dojdą do wniosku, że nie są jednak w stanie przystąpić do gry na danym poziomie i będą chciały się wycofać. A to oznaczać może zmiany w składach lig i… dalszy ciąg chaosu.

PODWÓJNA DNIÓWKA ALBO MECZ
Źródłem problemów mogą być pieniądze, a właściwie ich brak. Część klubów skorzystała wprawdzie z rządowej tarczy antykryzysowej, ale to doraźna pomoc. W dłuższej perspektywie sytuacja nie napawa optymizmem. Słowo-klucz to dotacja.
– Większość klubów w niższych ligach ma fundusze głównie z gmin i od drobnych sponsorów – mówi Jakub Reil, trener LZS Starowice. Jego zespół rywalizował w trzeciej grupie III ligi. Mimo możliwości dalszej gry na tym poziomie wycofał się z rozgrywek, zagra poziom niżej, w IV lidze. – Wszystko sobie przeanalizowaliśmy. Liga zostanie powiększona, bo nikt nie spadł. Wzrosły koszty: opłaty dla delegatów, premie meczowe, wyjazdy. Nie mieliśmy pewności, jakie otrzymamy środki z gminy. Przez epidemię wszystko się zablokowało i samorządy mają inne priorytety. Uznaliśmy, że najrozsądniej będzie zejść jeden szczebel w dół – dodaje.
– Trudno znaleźć argumenty, że sport miałby funkcjonować na wysokim poziomie, a zabrakłoby na przykład na zakup karetek – w podobnym tonie argumentuje Krystian Chmiel. Ruch Zdzieszowice, którego jest prezesem, również zrezygnował z prawa gry w III lidze i nowy sezon rozpocznie stopień niżej.
Oprócz finansów bolączką będzie częstotliwość gry. Honorowanie awansów przy jednoczesnym braku spadków spowodowało, że ligi się rozrosły. Tam, gdzie do tej pory grało 16 drużyn, teraz zagra 20 lub więcej. Zagęści się terminarz, a kłopotem stanie się nie tyle kondycja zawodników, co ich dyspozycyjność.
– Granie w środy wiąże się z tym, że jeśli ktoś pracuje, musi załatwiać sobie wolne. Nie wiem, czy w takiej sytuacji pracodawcy będą patrzyli na to przychylnie. Jedna czy dwie środowe kolejki niczego nie zmienią, ale więcej mogłoby przeszkadzać. Od trzeciej ligi w dół nie powinno się grać w środku tygodnia – uważa Chmiel.
Już wcześniej, zwłaszcza na najniższych szczeblach zdarzało się, że drużyny grały bez rezerwowych, a czasami nawet rozpoczynały mecz w niepełnym składzie. – U nas zawodnicy nie dostają pensji. I nawet w soboty mieliśmy czasami problemy z frekwencją. Ktoś miał do wyboru zagrać mecz albo iść do pracy i z tej racji na weekend dostać podwójną dniówkę – mówi Szymon Stolarski, wiceprezes Unii Gniewkowo grającej w IV lidze w województwie kujawsko-pomorskim. Wojewódzkie związki rozważają możliwości, by po pierwszej rundzie sezonu dzielić ligi na grupę mistrzowską i spadkową – tak, by spotkań do rozegrania było nieco mniej.

HOBBYSTYCZNIE ALBO WCALE

Ograniczone fundusze zmuszą część klubów do zredukowania wydatków na wynagrodzenia zawodników. Pensja w IV lidze na poziomie 2 tysięcy złotych była czymś zwyczajnym, wręcz standardowym. Oczywiście, wyjątki pozostaną. Przykładem Wieczysta Kraków z ligi okręgowej, której zawodnikiem został niedawno Sławomir Peszko. Nietrudno się domyślić, że były reprezentant Polski nie będzie grał tam za zwrot kosztów za dojazdy na treningi. W klubach, gdzie finansowanie zależy od majętnego sponsora, który nie ucierpiał na kryzysie, nic się pewnie nie zmieni. Ale w innych, które płaciły nieźle, ale opierały się na dotacjach, zapowiada się przynajmniej chwilowe pogorszenie. Póki co w wielu klubach dominuje niepewność. Nad wsparciem ze strony samorządów (czy też jego wysokością) stoi znak zapytania. Nie jest też wykluczone – to zależy od indywidualnych ustaleń czy przyjętej formy współpracy na linii samorząd – klub – że dotacje na pierwszą połowę 2020 roku, które zostały już wypłacone zimą, kluby będą musiały w całości lub przynajmniej w części zwrócić.
W stan zamrożenia przeszli też mniejsi sponsorzy. Tacy, którzy nie są głównym filarem klubowych budżetów, ale ich wkład i tak ułatwia funkcjonowanie. – Wspiera nas sprzedawca samochodów. Wiadomo, że nie miał w ostatnich miesiącach wysokich obrotów. Czekamy, co będzie dalej. Być może współpracę ze sponsorami będzie trzeba układać na nowo – mówi Marcin Leśnik, wiceprezes Victorii Sulejówek, czwartoligowca spod Warszawy.
– Ci zawodnicy, którzy grali za 600 złotych, a teraz będą mogli grać za 300, będą grali dalej. Oni nie zrezygnują. Ale jeśli ktoś zarabiał 3 tysiące, a dostanie propozycję gry za tysiąc, pojawi się pewnie znak zapytania. Zobaczymy, jak zareagują zawodnicy. Czy będą grać i robić to hobbystycznie, czy wobec braku pieniędzy odpuszczą – zastanawia się Reil.

KOMPUTER CIEKAWSZY NIŻ PIŁKA

Do treningów wróciły też szkółki i akademie, które mają za sobą trudny okres. Nie było treningów (choć wiele klubów organizowało dla najmłodszych zajęcia online), nie wszyscy rodzice płacili składki. Trenerzy nie zarabiali w ogóle lub zarabiali mniej, kluby mimo mniejszych wpływów musiały ponosić stałe koszty. – Wszyscy czekaliśmy na ten powrót i liczyliśmy, że jak on nastąpi, to wszystko wróci do normy. Niestety tak się nie stało. Po pierwsze, pewna grupa dzieci stwierdziła, że piłka nożna może ich ciekawiła, ale teraz ciekawszy jest komputer – mówi Andrzej Trzeciakowski, prezes Delty Warszawa. – Część dzieci została wywieziona przez rodziców i siedzą u dziadków, bo przecież nie trzeba chodzić do szkoły. Niektórzy rodzice stracili pracę lub część dochodów i nie stać ich na płacenie składek.
Tu również wiele rzeczy odbywa się w atmosferze niepewności. Turnieje dziecięce, które każdego lata były organizowane jeden po drugim w każdym zakątku kraju, są w dużej części odwoływane lub przekładane na jesień. Planowane są obozy, choć rodzice niekoniecznie podchodzą do nich z entuzjazmem. – Zrobiliśmy w naszej akademii sondę i 70 procent nie chciało puszczać swoich dzieci na obóz – mówi Leśnik. 

Powód? Po części obawy przed wirusem, po części niechęć do ponoszenia dodatkowych wydatków. Organizacja wyjazdu kosztuje teraz więcej niż wcześniej, bo szkółki muszą dostosowywać się do wytycznych sanitarnych. Przykładowo: trzeba wynająć więcej pokoi, bo w jednym nie może przebywać tyle dzieci co kiedyś. Znów na tapecie pojawia się temat funduszy, bez których również w młodzieżowej piłce ani rusz. Dla części szkółek ułatwieniem będą środki od PZPN (program certyfikacji, dofinansowania dla drużyn grających w CLJ). Więksi mają zdecydowanie łatwiej. Z jednej strony akademia Legii wykona lada moment milowy krok otwierając niespotykaną jak na polskie realia bazę treningową, z drugiej – niejedna mała szkółka liczy co do grosza, czy wpływy ze składek wystarczą na opłacenie trenerów i wynajmu boisk na kolejny miesiąc.

Piłka, nawet w tym „mniejszym” wydaniu, jest również zależna od finansów. Mimo trwających zawirowań trudno uwierzyć, że ulegnie to trwałej zmianie. W najbliższym czasie obieg pieniądza będzie trochę wolniejszy, a niektórzy nie będą już szastali banknotami tak chętnie jak przedtem. Mało realny wydaje się jednak świat, w którym piłka na niższych szczeblach to wyłącznie czysta pasja i radość z gry, a o zwycięstwie czy awansie w żadnym wypadku nie decyduje budżet. Do tak romantycznych wizji jeszcze bardzo daleko, a w ich spełnieniu nie „pomoże” nawet koronawirus. 

TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” 25/2020 




Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej