Kibice Juventusu w końcu mieli powody do zadowolenia. Ich zespół na inaugurację zmagań w fazie grupowej Ligi Mistrzów gładko pokonał Malmo (3:0).
Juventus w końcu się przełamał (fot. Reuters)
Juventus rozpoczął sezon 2021-22 w bardzo mizernym stylu. W trzech ligowych meczach piłkarze Massimiliano Allegriego zdobyli zaledwie jeden punkt i bardzo mocno rozczarowali swoją formą. Jednym z tych, którym najbardziej oberwało się za swoją grę był Wojciech Szczęsny, który jednak zachował miejsce w podstawowym składzie na spotkanie z Malmo.
Tak jak w ligowych starciach, tak również w Lidze Mistrzów, Stara Dama po prostu nie rzucała swoją grą na kolana. Jak się jednak okazało, wystarczyło to by w 23. minucie goście mogli wyjść na czoło rywalizacji. Rodrigo Bentancur obsłużył znakomitym podaniem Alexa Sandro, a ten nie zastanawiał się długo i mierzonym strzałem posłał piłkę do siatki.
Malmo nawet przy słabiej dysponowanym rywalu nie miało za wiele do powiedzenia i pod koniec pierwszej połowy zostało za to skarcone. Skarcone podwójnie.
W 45. minucie rzut karny na gola zamienił bowiem Paulo Dybala i kiedy wydawało się, że przed zmianą stron gospodarze będą na dwubramkowym deficycie, Stara Dama wyprowadziła trzeci cios, którym już definitywnie posłała przeciwnika na deski. Zadał go Alvaro Morata, dla którego było to czternaste trafienie w Lidze Mistrzów w barwach Juventus w 29 meczu.
Alvaro Morata in the Champions League for Juventus:
Po zmianie stron Juventus nie musiał podkręcać tempo. Goście mieli trzy gole zapasu, a skoro rywal nie wykazywał oznak chęci odpowiedzi, to forsowanie tempa dla samej sztuki było niepotrzebne.
Wynik zmianie już się więc nie zmienił i to piłkarze z Turynu mogli po końcowym gwizdku wznieść ręce w geście triumfu.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.