Trzeba to powiedzieć jasno i na samym początku: jeśli sezon 2014-15 zakończy się innym rozstrzygnięciem niż zwycięstwo Królewskich z Madrytu, będzie to wielką sensacją. Na zdrowy rozum bowiem ani przebudowana Barcelona, ani osłabione Atletico nie mają prawa na długim dystansie stawić czoła zespołowi, który wygrał Ligę Mistrzów, a latem kupił trzech wybitnych piłkarzy, nie sprzedając przy tym nikogo ważnego.
Tak samo trudno obstawiać, by ktokolwiek zdołał wedrzeć się na podium kosztem któregoś z trzech gigantów. Ale z drugiej strony – kto dwa lata temu ośmieliłby się ustawić Los Colchoneros w jednym szeregu z Realem i Barcą? To, że udało im przedostać na sam szczyt, dowodzi, że wszystko jest możliwe.
O Realu i Atletico piszemy więcej na sąsiedniej stronie, omawiając starcia między tymi zespołami, których stawką był Superpuchar Hiszpanii. Tu więc szerzej o innych zespołach.
Kto będzie rządził na Camp Nou?
Kibice Barcelony oczywiście nie zgodzą się z tezą, że nadchodzący sezon musi zakończyć się triumfem Realu. Wielu z nich zapewne głęboko wierzy, że Luis Enrique odmieni oblicze zblazowanego nieco ostatnio zespołu, jak uczynił to w 2009 roku Pep Guardiola, który przejmował także nierokującą dobrze, choć pełną gwiazd drużynę. Szefowie klubu powierzyli rok temu stery ekipy Gerardo Martino, gdyż sądzili, że tylko człowiek z zewnątrz będzie w stanie nie poddać się układom panującym w szatni, lecz zaprowadzić swoje rządy. Tymczasem nic z tego: nadal władzę dzierżyła grupa piłkarzy z Leo Messi i Xavim na czele. Ci, którzy mogli zagrozić ich pozycji, czyli Cesc Fabregas i Alexis Sanchez, byli marginalizowani. Teraz Josep Maria Bartomeu i Andoni Zubizarreta uznali, że jednak lepszy jest trener znający realia Camp Nou. Luis Enrique to rzeczywiście gość z charakterem, niepozwalający sobą pomiatać. Ale z drugiej strony… Fabregasa i Sancheza już nie ma w klubie, natomiast został w nim Xavi. Nie chciał zostać, ale musiał, bo nie znaleziono pomiędzy Półwyspem Arabskim, Stanami Zjednoczonymi a Katalonią formuły, która pozwalałaby mu po odejściu zarabiać tyle, ile miał na Camp Nou.
(…)
Leszek Orłowski
Cały artykuł w najnowszym numerze tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.