Spotkanie Jagiellonii z Cracovią nie porwało i można tylko napisać, że się odbyło. Pszczółki bezbramkowo zremisowały z przyjezdnymi z Krakowa.
Pelle van Amersfoort (fot. 400mm.pl)
Mecz Jagiellonii z Cracovią zapowiadał się bardzo ciekawie. Obie drużyny niedawno zmieniły szkoleniowców i każdy oczekiwał bezpośredniego pojedynku Piotra Nowaka z Jackiem Zielińskim. Ponadto obie drużyny wygrały w ostatniej kolejce, pokonując odpowiednio Górnika Zabrze i Lechię Gdańsk.
Zapowiedzi jedno – rzeczywistość drugie. W trakcie pierwszej połowy nie działo się kompletnie nic godnego uwagi. W 21. minucie Mathias Hebo Rasmussen zdecydował się na uderzenie z okolic 20. metra i piłka nieznacznie minęła się z poprzeczką. Była to jedyna dobra akcja do przerwy na stadionie w Białymstoku.
Druga połowa nie przyniosła zmian. Brakowało dynamiki, odważnych zagrań i przede wszystkim dogodnych akcji, po których piłka mogłaby wpaść do siatki. Dopiero w 70. minucie zaczęło coś się dziać – Rakoczy miał świetną okazję do zdobycia bramki, jednak piłka po jego uderzeniu wylądowała w bocznej siatce. Kilka minut później 19-letni zawodnik znów miał świetną sytuację sam na sam z bramkarzem, jednak nie trafił nawet w światło bramki.
Sędzia Bartosz Frankowski doliczył pięć minut po zakończeniu podstawowego czasu, jednak po raz ostatni gwizdnął przy wyniku 0:0.
Dzięki zdobytemu punktowi Cracovia przeskoczyła Stal Mielec i jest na 7. miejscu w tabeli. Jagiellonia bez zmian zajmuje 10. pozycję.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.