Sytuacja, w naszych rozpędzonych czasach zawsze dynamiczna, teraz, po tym jak musiała się zatrzymać, stała się dynamiczna podwójnie, turbodynamiczna. Teza postawiona kilka tygodni temu jako niezwykle śmiała dziś za taką już uchodzić nie może, a wręcz przeciwnie – rzeczywistość poszła znacznie dalej, zaś teza została w miejscu i rozgląda się bezradnie po pustej drodze.
LESZEK ORŁOWSKI
Mam tu akurat na myśli tezę bardzo konkretną, moją własną, wyrażoną niedawno w tym miejscu, że mianowicie czas już przestać traktować gole strzelane z rzutów karnych jako mniej wartościowe od tych uzyskiwanych z akcji. Dziś już nikt takiego zacofanego poglądu by nawet nie wyszeptał, bo bramki zdobywane z karnych nabrały na wartości jak akcje udanego startupa, stały się w międzyczasie szczególnie cenne. I nie ma się co dziwić – niedługo innych może nie być.
Okres gonitwy ku mecie sezonu, kiedy wszystkim brakuje czasu na refleksję i analizę błędów, pokazał, czym jest w istocie rzeczy VAR i jakie przynosi skutki jego stosowanie intuicyjne, na podstawie kryteriów wyznaczonych przez samych użytkowników. Sędziowie siadają dziś za maszynami bez żadnych wytycznych, bo nie ma kto i kiedy im ich wydać. I robią, co uważają za stosowne. Skutek jest taki, że pada coraz mniej goli z gry, za to coraz więcej z rzutów karnych, gdyż te mnożą się jak grzyby po deszczu. W lidze hiszpańskiej już w 34. kolejce przekroczona została dotychczas rekordowa liczba 140.
Przed okiem VAR-u nie umyka dziś żadne zagranie ręką obrońcy w polu karnym, dla sędziego boiskowego często niezauważalne. W meczu Espanyol – Eibar goście wygrali dzięki dwóm jedenastkom podyktowanym za takie właśnie całkiem przypadkowe kontakty górnych kończyn obrońców z piłką. Juventus w identycznych okolicznościach uzyskał dwa gole w meczu z Napoli. Nie dość na tym: sędziowie monitorowi rzucili się też do analiz rozmaitych kontaktów między zawodnikami w szesnastkach. Mamy wskutek tego urodzaj tzw. miękkich karnych, podyktowanych na zasadzie: „jakiś, delikatny kontakt był”. To oczywiste, że był, bo futbol jest sportem kontaktowym i kontakty przeciwników są wpisane w jego istotę, także w polu karnym. Tak naprawdę to podczas każdego pobytu piłki w tymże dochodzi do jakiegoś kontaktu, który może zostać zinterpretowany jako faul obrońcy. I w tym kierunku niestety sytuacja zmierza. Kto tego nie widzi, ten trąba.
Z drugiej zaś strony, gdy padnie gol z akcji, sędziowie z coraz większą ochotą odwijają sytuację w tył, badając, czy trzy podania wcześniej nie było faulu albo spalonego, albo kontaktu piłki z ręką zawodnika drużyny nacierającej, a jeśli był – to gola z radością anulują. A czemu nie badać do siedmiu podań wstecz? Do ostatniego wznowienia gry? Do poprzedniego gola? Do początku meczu? Tak, wiem, to absurd, ale gdzie leży jego granica?
Jest więc i będzie coraz mniej goli z gry, za to coraz więcej rzutów karnych. Kiedyś pewnie sędziowie zaczną odwijać akcje przed ich podyktowaniem tak jak teraz odwijają bramkowe; chwała Bogu, że jeszcze na to nie wpadli i cicho sza, niech nikt im nic nie mówi, bo w ogóle gole się skończą. Póki co futbol w szybkim tempie przestaje być grą, której celem jest strzelenie gola rywalowi, a staje się grą ukierunkowaną na uzyskanie rzutu karnego. W tej sytuacji oczywiście konieczne jest posiadanie gracza, który umie go wykorzystać. Skuteczność Cristiano Ronaldo (akurat w meczu Juve z Atalantą dwa razy trafił) z czasów gry w Realu – 85 procent – niedawno jeszcze uważana za znakomitą, dziś jest grubo niewystarczająca.
Potrzebna jest skuteczność stuprocentowa albo do niej zmierzająca, taka, jaką mają Sergio Ramos, Robert Lewandowski, Raul Garcia i paru innych egzekutorów. Z uwagi na swoją umiejętność strzelania jedenastek ci wielcy tak czy siak zawodnicy traktowani są jak carowie futbolu, gdyby żyli bardowie, to układaliby trzynastozgłoskowcem ballady o tym, jak Lewy czy SR kładą bramkarza w jeden róg, a piłkę posyłają w drugi.
Takie mamy czasy.
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (29/2020)
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.