Jeszcze nic się nie stało, piłka ciągle jest w grze. Do przerwy jest tylko 0:1. Ale jeśli Raków nie odrobi strat w rewanżu i odpadnie z Maccabi Hajfa, skutki mogą być dla niego dalekosiężne choć dzisiaj trudne do przewidzenia.
Na pomeczowej konferencji, jeden z dziennikarzy spytał Marka Papszuna czy zgodzi się z twierdzeniem, że rewanż z izraelskim zespołem w węgierskim Debreczynie będzie jednym z najważniejszych meczy dla Rakowa, ze względu na to jak dużo jest do wygrania? Drugą część pytania lepiej byłoby chyba sformułować inaczej. Raczej ze względu na to ile jest do stracenia?
Po ostatnim meczu minionego sezonu z Widzewem, trener Rakowa powiedział, że nie jest pewien na co będzie mógł liczyć ze strony klubu latem. Przyznał, że właściciel bardzo czekał na zdobycie tytułu. Wyraźnie dał do zrozumienia, że rozczarowanie Michała Świerczewskiego wicemistrzostwem może być na tyle duże, iż nie zechce dalej inwestować na dotychczasową skalę i być może zmieni politykę. Ta wypowiedź stosunkowo szybko poszła w zapomnienie, bo choć częstochowianie nie wykupili Petera Baratha, na czym Papszunowi zależało, to wkrótce przyszły transfery. Drogie i przynajmniej na papierze wyglądające solidnie, a i Barath w końcu pod Jasną Górę wrócił.
Wszystkie te ruchy skrojone zostały po to by Raków grał w Europie na poziomie fazy ligowej i tam zarabiał pieniądze. Prezes Piotr Obidziński nie ukrywa, że z takim założeniem konstruuje budżet. Jeśli się to nie uda trzeba go będzie łatać w inny sposób. Ostatnio udawało się dobrymi transferami wychodzącymi, teraz pewnie też trzeba by odchudzać szeroką kadrę, ale jak długo można w ten sposób? Poza tym w Świerczewskim ma prawo narastać frustracja. Wieloletni entuzjazm budowania mógł zacząć przeradzać się w rozczarowanie, a może nawet syndrom wypalenia. Od dawna wie, że w kwestii stadionu doszedł w swoim mieście do ściany, której nijak nie może przebić, a nakładający się brak wyników będzie te odczucia pogłębiał. Po przegraniu mistrzostwa raz jeszcze chciał się odegrać, ale czy jak odpadnie z pucharów znów się otrząśnie i podniesie rękawice? A może uzna, że po latach stabilnego tworzenia krok po kroku trzeba coś stanowczo zmienić i polecą głowy? Kwestia czyje i ile?
Te pytania pewnie krążą też w głowie Papszuna, ale przez najbliższy tydzień musi je z niej wyrzucić i skupić się tylko na tym by pokonać Maccabi. Po pierwszym meczu przyznał, iż spodziewał się, że to lepszy przeciwnik. Boisko pokazało, że z pewnością jest w zasięgu Medalików, ale to jednak on na razie prowadzi. Czy w rewanżu pomoże Rakowowi Jonatan Brunes, bez którego strzelenie gola u siebie okazało się zadaniem niewykonalnym? Wersja o urazie mięśniowym na porannym treningu brzmi bardzo mało przekonująco, a Papszun uciekał od tematu jak tylko mógł odsyłając do komunikatu klubu. Tak czy inaczej, jakiś problem z Brunesem, który w Częstochowie nie jest szczęśliwy, na pewno jest. Czy uda się go szybko rozwiązać? To jeszcze jeden dylemat, z którym muszą się zmierzyć na Limanowskiego.
5 komentarzy
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Przemo
8 sierpnia, 2025 09:57
Po prostu Papszun to słaby trener , gry rakowa pod jego wodzą nie da się oglądać.
Marek Licyniusz Krassus
8 sierpnia, 2025 10:34
Świerczewski widzę się nie nauczy, że jak chce zrobić krok do przodu, to musi niezłego trenera zagranicznego sprowadzić. Papszun miał swój moment, ale to trener, który się nie rozwija i nie proponuje niczego nowego. Bieganie i zagrywanie pod linijkę już nie działa. Tłamsi się potencjał zawodników (w tym uporczywe kupowanie skrzydłowych i wciskanie ich na wahadła albo 10 – Ameyaw, Pieńko, Sorescu, Yeboah). Non stop ta sama taktyka na 3 obrońców. Żadnej korekty, nawet jak nie idzie. Do tego pierdyliard bezużytecznych podań i pierdyliard bezużytecznych wrzutek. A kupno i wystawianie Amorima i Diaza, to już jawny sabotaż.
Fredryg
8 sierpnia, 2025 11:31
Brak skuteczności, wiąże się z ograniczoną liczbą wariantów ofensywnych , akcje kończą się z reguły dośrodkowaniami, niewielka liczba oddanych strzałów sprzed pola karnego i dokładnych piłek penetrujących. Ponadto brakuje dokładności, szybkości… Mam też takie wrażenie, że zawodnikom z pola brakuje pewności siebie co do wykończenia akcji. Gra rakowa jest poukładana, ale przewidywalna, zbyt wolna i bez domieszki ryzyka w ataku, co ułatwia przeciwnikom ustawienie spokojnej obrony. Do tego dochodzi w tym sezonie bardzo słaby odbiór piłki.
Zbyszek
8 sierpnia, 2025 11:44
Fatalna skuteczność piłkarzy Rakowa. W europejskich pucharach tak grać nie można.
slaby
8 sierpnia, 2025 13:20
Dal by Papszun Roche lub Diabiego z tym Makuchem i bylo by d przodu. Makuch to niezwykly pracus bardzo potrzebny w systemie papszuna ale jak papszun mysle ze Makuch mu bedzie pracowal i strzelal to cos jest zle w jego analizie. Jak ktos tu pisal Makuch odpowiedzialny za strzelanie bramek to tak jak bylo z Piaseckim. A Pienko na lawke. Juz beznadziejny Amorim wiecej wnosi.
Dziś losowanie Ligi Konferencji. Na kogo mogą trafić polskie kluby?
W piątkowe popołudnie odbędzie się losowanie par drużyn, które zmierzą się ze sobą o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Rywali poznają między innymi polskie kluby.
Legia ponownie ukarana przez UEFA! To efekt wydarzeń podczas meczu ze Spartą
Wojskowi zostali ukarani karą finansową przez UEFA za głoszenie nieodpowiednich treści dla wydarzenia sportowego. Kwota do zapłaty wynosi blisko 14 tys. euro.
Po prostu Papszun to słaby trener , gry rakowa pod jego wodzą nie da się oglądać.
Świerczewski widzę się nie nauczy, że jak chce zrobić krok do przodu, to musi niezłego trenera zagranicznego sprowadzić. Papszun miał swój moment, ale to trener, który się nie rozwija i nie proponuje niczego nowego. Bieganie i zagrywanie pod linijkę już nie działa. Tłamsi się potencjał zawodników (w tym uporczywe kupowanie skrzydłowych i wciskanie ich na wahadła albo 10 – Ameyaw, Pieńko, Sorescu, Yeboah). Non stop ta sama taktyka na 3 obrońców. Żadnej korekty, nawet jak nie idzie. Do tego pierdyliard bezużytecznych podań i pierdyliard bezużytecznych wrzutek. A kupno i wystawianie Amorima i Diaza, to już jawny sabotaż.
Brak skuteczności, wiąże się z ograniczoną liczbą wariantów ofensywnych , akcje kończą się z reguły dośrodkowaniami, niewielka liczba oddanych strzałów sprzed pola karnego i dokładnych piłek penetrujących. Ponadto brakuje dokładności, szybkości… Mam też takie wrażenie, że zawodnikom z pola brakuje pewności siebie co do wykończenia akcji. Gra rakowa jest poukładana, ale przewidywalna, zbyt wolna i bez domieszki ryzyka w ataku, co ułatwia przeciwnikom ustawienie spokojnej obrony. Do tego dochodzi w tym sezonie bardzo słaby odbiór piłki.
Fatalna skuteczność piłkarzy Rakowa. W europejskich pucharach tak grać nie można.
Dal by Papszun Roche lub Diabiego z tym Makuchem i bylo by d przodu. Makuch to niezwykly pracus bardzo potrzebny w systemie papszuna ale jak papszun mysle ze Makuch mu bedzie pracowal i strzelal to cos jest zle w jego analizie. Jak ktos tu pisal Makuch odpowiedzialny za strzelanie bramek to tak jak bylo z Piaseckim. A Pienko na lawke. Juz beznadziejny Amorim wiecej wnosi.