Przejdź do treści
O dwóch takich, co połykają przestrzeń

Polska Ekstraklasa

O dwóch takich, co połykają przestrzeń

Choć zderzenie z Ligą Mistrzów było dla Legii bardzo bolesne – pod każdym względem – mistrzowie Polski wykonali później kawał dobrej roboty. I dziś są w zupełnie innym miejscu niż 14 września, kiedy po raz pierwszy zmierzyli się z Borussią Dortmund. W miniony piątek w Białymstoku zaprezentowali bezczelną wręcz pewność siebie, a zachwycali już nie tylko Vadis Odjidja-Ofoe i Guilherme, czy Miro Radović, bo próbkę naprawdę nietuzinkowych umiejętności dał również Walery Kazaiszwili. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że najwięcej dzięki występom w Champions League zyskał Bartosz Bereszyński.

Foto: Łukasz Skwiot

Nigdy wcześniej nie grał tak efektownie, i nie prezentował się tak dobrze pod względem motorycznym. Można nawet zakładać, że tej jesieni osiągnął poziom wyższy niż pierwotnie przy Łazienkowskiej zakładano. Przez Legię młody Bereś miał przecież przemknąć niczym meteor, władze stołecznego klubu z góry rezerwowały dla BB rolę epizodyczną, porównywalną do tej, jaką przy Łazienkowskiej odegrał Krystian Bielik. Po wyrwaniu z Lecha i przekwalifikowaniu z atakującego na bocznego obrońcę, miał za 2 miliony euro odejść do Benfiki Lizbona. Tak w każdym razie informowały bulwarowe media w Polsce w czerwcu 2013 roku. Co było o tyle zaskakujące, że nawet skłonny do zawyżania niemiecki portal transfermarkt.de – specjalizujący się w wycenie piłkarzy – rynkową wartość Beresia szacował na 1,5 miliona. A przecież w tamtym okresie umiejętności gry w destrukcji urodzony w Poznaniu piłkarz miał jeszcze bardzo ubogie. Mimo że prowadzący wówczas Legię Jan Urban już wtedy widział w nim drugiego Łukasza Piszczka, droga do przemiany w klasowego skrajnego defensora była długa i kręta. Mimo że w reprezentacji Polski zadebiutował jeszcze u Waldemara Fornalika, a Adam Nawałka zabrał legionistę na pierwsze (i swoje ostatnie) zimowe zagraniczne tournee w ligowym składzie, tak naprawdę dopiero teraz Bereszyński osiągnął poziom uprawniający do występów w kadrze. Czy będzie w stanie rzucić rękawicę Piszczkowi przed mundialem w Rosji? Oto jest pytanie! Nie wolno bowiem zapominać, że ma już 24 lata i wykorzystał właściwie ostatni moment, żeby wskoczyć na wyższą półkę. A do nadrobienia – jak się okazuje (nawet w sytuacji, gdy Besnik Hasi nie był w stanie zepsuć jego formy) – wciąż całkiem niemało. 

– Bartek to syn mojego zawodnika, Przemka. To niewątpliwie zdolny chłopak, z dużym ciągiem na bramkę, ale sporo jeszcze mógłby nauczyć się od… własnego taty. Zwłaszcza jeśli idzie o odbiór piłki – uważa kolega Nawałki ze sztabu Leo Beenhakkera, Bogusław Kaczmarek. – Ojciec był u mnie w Sokole Tychy, a potem w Dyskobolii Grodzisk, więc pamiętam doskonale, że sprawdzał się zarówno na prawej stronie, jak i w środku obrony. Tyle że on całą karierę spędził w defensywie, był szkolony w tym kierunku. A jak pokazują przypadki Piszczka, odbioru i ogólnie gry do tyłu można się nauczyć także wówczas, gdy piłkarz już dawno zakończy wiek juniora.

Porównywanie jest uprawnione 

W meczach z Realem Madryt w Lidze Mistrzów, ale też i ze Słowenią w reprezentacji Bereszyński, udowodnił, że niesamowicie dojrzał w ostatnich miesiącach. We Wrocławiu zaprezentował się niczym rutyniarz, szukał gry – nawet tej kombinacyjnej, która nie jest jego szczególnym atutem – zanotował asystę drugiego stopnia przy wyrównującym golu. Właściwie to trudno było nie dostrzec w tym towarzyskim spotkaniu, jak bardzo jest zapatrzony w Piszczka. I że właściwie chce grać tak, jak Łukasz. Mając zapewne świadomość, że dopiero wkroczył na drogę wiodącą do osiągnięcia poziomu zawodnika Borussii Dortmund.

– Porównywanie Bereszyńskiego z Piszczkiem jest jak najbardziej uprawnione. Choćby z tego powodu, że Bartek biega równie swobodnie jak Łukasz i w podobnym stylu połyka przestrzeń. W moim odczuciu, nawet sylwetkę ma podobną do naszego najlepszego bocznego obrońcy – analizuje trener Czesław Michniewicz, który Piszczka prowadził w Zagłębiu Lubin. Czyli wówczas, kiedy Łukasz robił jeszcze za napastnika. – Na boisku przeszli podobną drogę, od pierwszej linii na bok obrony, technikę Bereś też ma w zasadzie podobną, jak Piszczek wówczas, kiedy grał u mnie w Lubinie. Nie oszukujmy się, nie był pod tym względem wirtuozem, Damian Nawrocik to z niego nie był, choć na polską ligę jego wyszkolenie wystarczało, strzelał przecież gole. Na Bundesligę, na grę na pozycji numer 9, a nawet na skrzydle, było to jednak za mało. Dlatego Lucien Favre przekwalifikował go. Boczny obrońca nie potrzebuje w takim stopniu jak boczny pomocnik, który w naturalny sposób schodzi do środka boiska, umiejętności gry na małej przestrzeni. Z prawej strony ogranicza go linia, patrzy zatem tylko w lewo i ma rozpędzać się po skrzydle, a celem jest dośrodkowanie w pole karne. W takiej, niewymagającej wielkiej kreatywności grze, Bereszyński odnajduje się równie dobrze jak Piszczek. Ma łatwość biegania do przodu i szybkich powrotów, nie męczy go to. 

Właśnie opisane przez Michniewicza cechy zwróciły uwagę trenera Urbana, kiedy sygnalizował chęć sprowadzenia BB z Poznania do Warszawy. Napastnikiem Bartek był bowiem z mizernymi statystykami, w reprezentacjach U-19 i U-20, ale też w Lechu i pierwszoligowej wówczas Warcie, do której był wypożyczony, zdobył bowiem po jednym golu. Ba, nawet w Młodej Ekstraklasie, która funkcjonowała w Polsce do momentu utworzenia Centralnej Ligi Juniorów, w niemal 30 meczach tylko trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Zatem mimo chęci i ciepłego traktowania przez trenerów w kadrach młodzików, jako napastnik nie rokował dobrze. Postanowił odejść do Legii, bo mimo że w poznańskiej kadrze byli Bartosz Ślusarski, Vojo Ubiparip i Piotr Reiss, Kolejorz zdecydował się jeszcze na transfer Łukasza Teodorczyka. A wiedział, że piąty napastnik w zespole jest tak naprawdę potrzebny jedynie do noszenia sprzętu. Tyle że Urban nie czarował, że chce nauczyć Bartka strzelać gole. Miał na niego zupełnie inny pomysł, którego nie wygenerował prowadzący Kolejorza Mariusz Rumak. – Cała przyszłość przed nim. Bartek już pokazał, że sporo potrafi. Poza dobrymi warunkami fizycznymi jest szybki, przebojowy i robi na boisku, co chce. W jego grze nie ma przypadku i dobrze radzi sobie pod względem mentalnym. Widzę u niego duży spokój na boisku – ocenił w momencie ogłaszania transferu przez Legię Urban. A po debiucie BB na prawej obronie w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała dodał: – Bartek nieźle się zaprezentował. Zaczyna grać w defensywie i teraz przekonamy się, gdzie powinien występować częściej. Zobaczymy, czy da nam więcej na prawej obronie, czy na prawej pomocy. Musi zastanowić się nad przyszłością.

Naukowiec: Piszczek jest tylko jeden

Transfer Bereszyńskiego do Legii Warszawa wzbudził w Poznaniu ogromne emocje. Choć Bartek nie należał do szczególnie ważnych postaci w Kolejorzu, decyzja o przenosinach do stolicy nie spodobała się kibicom. Piłkarz otrzymał mnóstwo pogróżek, w końcu zmienił numer telefonu. A to przecież wcale nie był koniec perturbacji, bo kiedy już sprawa przenosin przycichła, nie ze swojej winy stał się antybohaterem rywalizacji z Celtikiem Glasgow w III rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. Ktoś nie policzył kartek i nieuprawniony piłkarz – biegając po boisku przez kilka minut w rewanżu wygranego dwumeczu – został sprawcą walkoweru. Z historią Piszczka ma to oczywiście niewiele wspólnego. Może jedynie tyle, że obaj wiedzą jak to jest mieć pod górkę. Bo Łukasz, wiadomo – w Lubinie uwikłał się w młodym wieku w aferę korupcyjną, w której udział na późniejszym etapie dość często odbijał mu się czkawką. Nie na tyle jednak, aby odbić się na psychice, która – podobnie jak i w przypadku Bereszyńskiego – jest mocna i stanowi niezaprzeczalny atut piłkarza. A minusy w wyszkoleniu Bartosz również ma jeszcze szansę wyeliminować.

– Łukasz też miał początkowo problem z odbiorem, z prawidłowym ustawianiem się, z czytaniem gry – ocenia Michniewicz. – Ale to naturalne w sytuacji, kiedy był szkolony w zupełnie innym zakresie. Dziś jest pod tym względem o niebo lepiej u Piszczka. Dlatego trzeba zakładać, że Bereś też będzie robił postępy. Jest szybki, jest wytrzymały, choć nie wiem, czy na takim poziomie jak Łukasz, któremu natura dała w aspekcie motorycznym praktycznie wszystko.

– To identyczny typ zawodnika jak Piszczek, wytrzymałościowo-szybkościowy, z dobrymi osiągami w obu tych zakresach – przekonuje II trener Legii, Aleksandar Vuković. Czy jednak na poziomie Piszczka? Temu wiary nie daje profesor Jan Chmura, który z Łukaszem współpracował w Lubinie, a teraz – pozostając w kooperacji z Bundesligą – ma wgląd w badania i dane statystyczne dotyczące niemieckiej ekstraklasy. – Nikt na świecie nie ma takich osiągów wśród prawych obrońców jak Piszczek. To fenomen, który ma unikatową w skali globu strukturę mięśni, która pozwala przy świetnej dynamice wykonać pracę o dużej objętości – zachwyca się Chmura. – Za sprinty w poważnym zawodowym futbolu przyjmuje się odcinki przebiegnięte z prędkością powyżej 6,2 metra na sekundę. Łukasz podczas meczu jest w stanie zaliczyć nawet 50 takich biegów, które składają się na łączny odcinek liczący 950-1000 metrów. Jeśli do tego dodamy 12 kilometrów, które przemierza w trakcie spotkania – jest nie do podrobienia. Powtórzę: żaden skrajny obrońca na świecie nie wykonuje takiej pracy, o tak dużej intensywności. Bo nie jest w stanie. Co prawda nie widziałem wyników Bereszyńskiego – u którego doceniam dynamikę, pasję i zaangażowanie w grę – ale zakładam, że na drugiego Piszczka poczekamy w Polsce kilka, a nawet kilkanaście ładnych lat. Choćby z tego powodu, że mamy już… Lewandowskiego. Robert gra na innej pozycji, i z racji tego sprintów robi mniej od Łukasza, ale także ponad 40, pokonuje też mniejszy dystans w trakcie spotkań. Za to w sposób bardziej od Piszczka efektywny pokonuje barierę zmęczenia, co u napastników jest niezmiernie rzadkie. Także unikatowe. Nikt inny ze światowej czołówki grający na pozycji numer 9 nie ma według mojej wiedzy takiej zdolności.

Szkoleniowiec: Bereś będzie gotowy 

Profesor Chmura nie jest wcale zdziwiony, że Piszczek znalazł się w kręgu zainteresowań Barcelony. Jeśli bowiem skauci z Katalonii mają dostęp do tych samych wyników co specjalista z Polski, doskonale wiedzą, że Łukasz – mimo przekroczenia 30. roku życia, co w większości przypadków jest równoznaczne z, jak określa to cytowany naukowiec, tendencją do degradacji możliwości szybkościowych, u kadrowicza Nawałki ten proces jeszcze w ogóle się nie rozpoczął. – Możliwości Piszczka są wyższe niż dotąd zaprezentował. Problem w wydobyciu maksimum leży właśnie w przełamywaniu bariery zmęczenia, jest więc natury psychicznej, na poziomie kory mózgowej. Łukasz powinien dostawać bodźce, które będą przesuwać jego organizm w kierunku wyższych obciążeń. Może zmiana klubu przyczyniłaby się do tego? Kontrahent nie ponosiłby wielkiego ryzyka, bo w mojej ocenie obecny poziom Piszczek powinien co najmniej utrzymać przez nie mniej niż trzy, cztery, może nawet pięć lat. On nie tylko nie zaczął tracić dynamiki, ale nawet może być jeszcze szybszy. O ile zwiększy tolerancję na zmęczenie. Tendencja w Bundeslidze jest taka, że praca wykonywana przez zespół w trakcie meczu przesuwa się w kierunku 125 przebiegniętych kilometrów. A wynika z prostego założenia, że większa objętość wysiłku korzystnie wpływa na dynamikę gry. Łukasz z dostosowaniem się do tego wymogu nie będzie miał żadnego problemu. 

Nauka stoi zatem po stronie etatowego kadrowicza Nawałki, którego stała obecność na prawej obronie reprezentacji Polski nikogo nie powinna dziwić w kwalifikacjach Euro 2020, nie wyłączając nawet finałów następnych ME. Patrzący z perspektywy ławki trenerskiej Michniewicz przyszłość Bereszyńskiego także widzi jednak w optymistycznych barwach: – Bartek wydaje się naturalnym zmiennikiem dla Łukasza. Dziś jeszcze sporo ich dzieli, ale za trzy, cztery lata, kiedy Piszczek będzie kończył grę w reprezentacji, obecny legionista powinien być już gotowy, aby w sposób godny zastąpić starszego kolegę w reprezentacji. Różnica wieku jest odpowiednia, aby akurat na tej pozycji zmiana warty odbyła się w sposób zupełnie bezproblemowy… 

Adam Godlewski 

TEKST UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej