O jedno ugryzienie za dużo? Co jest nie tak z tym Suarezem?
Wydawać by się mogło, że po takiej niedzieli w Premier League, cała Anglia powinna dyskutować o tym jak świetny futbol mogliśmy oglądać na White Hart Lane i Anfield. Naprzeciwko siebie stanęli bowiem piłkarze Tottenhamu i Manchesteru City oraz Liverpoolu i Chelsea, więc tematyka rozmów nasuwała się sama. Niestety, bohaterem dysput stało się coś innego, a właściwie ktoś inny. To snajper The Reds, Luis Suarez.
Urugwajczyk w trakcie niedzielnego spotkania po raz kolejny pokazał jak wielkim jest piłkarzem i małym człowiekiem. To właśnie jego trafienie w ósmej minucie doliczonego czasu gry dało The Reds cenny remis z Chelsea, jednak o jego bramce nikt już nie pamięta. Wszyscy za to doskonale wiedzą, że Suarez w drugiej połowie meczu, podczas jednego ze zwarć w polu karnym rywala… ugryzł w ramię Branislava Ivanovicia. Dorosły facet, świetny zawodnik, jeden z najlepszych napastników na świecie gryzie rywala? Tak, i to wcale nie jest pierwszy taki przypadek w jego karierze. W 2010 roku, jeszcze jako zawodnik Ajaksu Amsterdam, Suarez ugryzł w szyję gracza PSV Eindhoven, Otmana Bakkala za co został zdyskwalifikowany na siedem spotkań. Jego zachowanie potępił wtedy cały piłkarski świat i nie bez kozery Urugwajczyk zyskał sobie miano „Kanibala”.
To co stało się w niedzielę, jest więc w jego przypadku recydywą i można się spodziewać, że Angielska Federacja Piłkarska tym razem stanie na wysokości zadania i srogo ukarze Suareza. Szczerze? Bardzo bym się zdziwił, gdyby napastnik Liverpoolu wybiegł jeszcze w obecnym sezonie na boisko, tym bardziej, że teczka jego przewinień w archiwum FA jest bardzo gruba. Suarez to oszukiwał sędziów i rywali „nurkując” w polach karnych, to znowu pozwolił sobie na rasistowskie komentarze pod adresem Patrice’a Evry z Manchesteru United za co został zawieszony aż na osiem spotkań. O ile za wszystkie te przewinienia był karany „żółtymi kartkami”, tak po tym co stało się w niedzielne popołudnie na Anfield, Suarez zasłużył sobie na kartkę czerwoną, z wszystkimi konsekwencjami z tego płynącymi.
Liverpool musi wyciągnąć konsekwencje
Tak jak już wspomniałem, Urugwajczyk to piłkarski geniusz, jednak nawet najlepszy zawodnik nie może być większy od swojego klubu. W Anglii rozpętała się więc dyskusja na temat tego, co Liverpool powinien zrobić ze swoimi piłkarzem. Ikona Anfield, Graeme Souness uważa, że Suarez doszedł już do linii, po której przekroczeniu nie będzie dla niego miejsca w Liverpoolu. Zgoła odmienne zdanie ma Steven Howard, szef działu sportowego z bulwarówce „The Sun”. Jego zdaniem, Urugwajczyk przekroczył już granicę i władze The Reds powinny wyciągnąć wobec niego bardzo poważne konsekwencje, łącznie z pozbyciem się go z klubu podczas letniego okna transferowego. Chętnych nie zabraknie, bo chrapkę na Suareza maja w Monachium, Paryżu i Madrycie, jednak czy Liverpool stać na taki krok?
Reprezentant Urugwaju to bowiem piłkarz absolutnie kluczowy w układance Brendana Rodgersa. Nie tylko najlepszy strzelec Liverpoolu, ale także jego lider. Wystarczy jedynie wspomnieć o tym, że z 61 goli strzelonych przez The Reds w obecnym sezonie, „Kanibal” zdobył aż 23 i dorzucił do tego dorobku także 5 asyst. Jest więc to wartość absolutnie nie do przecenienia, o czym mogliśmy się przekonać już podczas afery z Suarezem i Evrą w roli głównej. Przewinienie Urugwajczyka było oczywiste, jednak Kenny Dalglish, ówczesny menedżer The Reds i koledzy Urugwajczyka z zespołu, bronili go jak lwy (słynne koszulki – red.). Dzisiaj ciężko sobie wyobrazić, by ktoś zdobył się na podobny gest. Sprawy zaszły już stanowczo za daleko. Można nawet powiedzieć, że jedno ugryzienie za daleko.
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że John W. Henry i Brendan Rodgers muszą się zastanowić, co dalej zrobić ze swoim niesfornym piłkarzem. Ukarać, sprzedać, a może próbować łagodzić sprawę? Ostatnia opcja wydaje się zdecydowanie najgorsza, ponieważ Suarez już nie raz i nie dwa udowodnił, że akurat w jego przypadku, nauka zawsze idzie w las.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.