Na mecz w Nikozji Raków miał bardzo przewidywalny, ale świetnie przygotowany plan. Wykonał go perfekcyjnie. Był przez to bliski wygrania fazy zasadniczej Ligi Konferencji i choć ostatecznie kończy ją na drugim miejscu, Marek Papszun żegna się z Częstochową zwycięstwem i z tarczą.
Zważywszy na fakt, że zarówno Raków jak i Omonia należały do zespołów z najmniejszą ilością straconych goli w Lidze Konferencji (Mealiki dwa, Cypryjczycy trzy), można było z wysokim prawdopodobieństwem zakładać, że mecz w Nikozji będzie z gatunku tych rozstrzyganych przez jednego gola. Owszem, Marek Papszun przypomniał na przedmeczowej konferencji, że futbol potrafi zaskakiwać i może doczekamy się widowiska na 4:4, ale pierwsza połowa szybko pokazała, że chłodne analizy raczej nie zawiodą.
Henning Berg, trener Omonii, kiedyś Legii, najwyraźniej nie wierzył, że jego zespół może jeszcze wskoczyć do najlepszej ósemki po fazie zasadniczej Ligi Konferencji. Wiedział też jednak, że z ośmioma punktami nie wyleci poza miejsce 24, toteż zostawił w boksie swoje gwiazdy: Senou Coulibalego, Willy’ego Semedo, Stevana Jovetića czy Ioannisa Masurasa, by oszczędzić ich przed ważnym niedzielnym meczem ligowym z Arosem Limassol. W bramce nie mógł też skorzystać z Francisa Uzoho, który z kadrą Nigerii wyruszył do Maroka na Puchar Narodów Afryki.
Papszun postawił na najmocniejszy skład. Przed swoim ostatnim meczem w roli trenera Medalików deklarował jak zawsze grę o zwycięstwo, jednak obraz meczu szybko pokazał, że bezpieczniej liczyć na niego mocno zabezpieczając się w tyłach i szukając okazji do kontr niż otwarcie atakując. Tym bardziej, że remis dawał gwarancję, że Raków – trzeci po pięciu kolejkach – zachowa miejsce w pierwszej ósemce końcowej tabeli. Wygrana dawała szanse nawet na pierwszą pozycję, ale wiadomym było, że wcale zapewnić go nie musi, a zbytnio ryzykując do stracenia jest znacznie więcej.
Do przerwy Omonia optycznie przeważała, ale poważnych okazji z tego nie było. Raków dwa razy groźniej zaatakował, zakończył te akcje celnymi strzałami, ale nie na tyle dobrymi by padł z nich gol. Tuż po pauzie częstochowianie doczekali się jednak stałego fragmentu na jaki czyhali i po wolnym z boku pola karnego bitym w światło bramki, Oskar Repka trafił do siatki. Stało się jasnym, że gospodarze będą musieli się otworzyć, co gościom stworzy możliwości do kontr. Gdyby którąś z nich wykorzystali zamknęli by sprawę szybciej, a tak około dwustosobowa grupa częstochowskich kibiców na trybunach do końca musiała drżeć o końcowy rezultat, choć po prawdzie nawet przez chwilę nie był on poważnie zagrożony. Więcej emocji było podczas śledzenia wirtualnej tabeli. Jeszcze w 83. minucie meczu w Nikozji Raków był jej liderem. Gol dla Strasbourga zepchnął go na drugie miejsce, co jednak i tak jest historycznym, znakomitym wynikiem nie tylko Medalików, ale polskiej piłki klubowej w ogóle.
Dziś losowanie Ligi Konferencji. Na kogo mogą trafić polskie kluby?
W piątkowe popołudnie odbędzie się losowanie par drużyn, które zmierzą się ze sobą o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Rywali poznają między innymi polskie kluby.
Legia ponownie ukarana przez UEFA! To efekt wydarzeń podczas meczu ze Spartą
Wojskowi zostali ukarani karą finansową przez UEFA za głoszenie nieodpowiednich treści dla wydarzenia sportowego. Kwota do zapłaty wynosi blisko 14 tys. euro.