W ostatnim niedzielnym meczu PKO BP Ekstraklasy Cracovia zmierzy się ze Śląskiem Wrocław. Czy goście zdobędą twierdzę przy Kałuży?
Cracovia nie zwykła przegrywać w roli gospodarza. (fot. 400mm.pl)
Pasy należą do ścisłej czołówki ligi, jeśli chodzi o dyspozycję na własnym obiekcie. W 11 meczach zdobyli 20 punktów – mniej jedynie od Legii Warszawa (25) oraz Rakowa Częstochowa (31). Ich bilans to 6 wygranych, 2 remisy, 3 porażki.
Ostatnie niepowodzenie krakowian w starciu, w którym pełnili rolę gospodarza, datuje się na 8 października. Wówczas trzy punkty wywiozła z ich stadionu Lechia Gdańsk. Potem był remis z Lechem Poznań i seria trzech kolejnych zwycięstw: z Jagiellonią Białystok, Górnikiem Zabrze i Stalą Mielec. W trzech z czterech ostatnich meczów u siebie Cracovia nie straciła gola.
Śląsk postara się zmazać plamę, jaka powstała w wyniku pucharowej porażki z KKS Kalisz. – Myślę, że to był dla nas mocny cios – przyznał na konferencji prasowej Ivan Djurdjević. – Można powiedzieć, biorąc pod uwagę cały obraz, że cały czas jesteśmy w kryzysie. Nie możemy od tego uciekać. Jestem trenerem, który bardzo liczy na słowo „świadomość”. Ona jest bardzo ważna i może nam wszystkim ułatwić pracę. Przechodzimy taki moment – wygrywamy głośno i przegrywamy dosyć głośno. To jest taki czas, którego każdy z nas chciałby uniknąć. To są rzeczy, które bolą. Również zespół.
Przed wrocławianami trudne zadanie. O tym, jak sobie z nim poradzą, przekonamy się wieczorem. Pierwszy gwizdek sędziego zaplanowano na godzinę 17:30.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.