Górnik Zabrze po trzech meczach bez wygranej wreszcie odniósł przekonujące zwycięstwo nad Wisłą Puławy. – Pokazaliśmy, że możemy grać ładnie i skutecznie – mówi Ołeksandr Szeweluchin.
Kibice Górnika muszą dopingować swój klub w meczach I ligi (foto: Łukasz Skwiot)
Trójkolorowi walczą o powrót do Lotto Ekstraklasy. Ich droga jest – jak na razie – mocno wyboista. Komplet oczek zdobyli tylko w 6 z 17 meczów. Po raz ostatni sytuacja taka miała miejsce w minioną niedzielę. Wówczas zabrzanie rozprawili się z Wisłą Puławy, nie tracąc nawet gola (4:0).
– Kilka takich meczów było, ale na pewno za mało. Ja ostatni raz zagrałem w meczu bez straconego gola chyba z Koroną, jeszcze w ekstraklasie. Kielczanie też nam wtedy nie zagrozili, tylko problem był pod ich bramką. Gdybyśmy wtedy wygrali, to Górnik nie spadłby z ligi – wspomina Szeweluchin w rozmowie z katowickim „Sportem”.
Obecnie do prowadzącej Chojniczanki Górnik traci aż dziewięć punktów. – Dużo, ale w siedemnastu meczach można odrobić nawet więcej. Pytanie jest inne – jak będziemy grać? – zastanawia się Ukrainiec. – Widać duży progres, ten mecz był zbliżony do tego, czego wymaga od nas trener. Blisko rywala, konsekwentnie, szybko, fajnie wychodziliśmy z atakiem po przejęciu piłki. Teraz chodzi o to, by podobnie zagrać jeszcze dwa tegoroczne mecze – podsumowuje obrońca.
W następnej kolejce Trójkolorowi zagrają na własnym terenie z Miedzią Legnica. Mecz odbędzie się w niedzielę.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.