W pierwszej połowie meczu ze
Słowenią Polacy przypominali Rumunów z piątkowego meczu w Bukareszcie, a Słoweńcy
– Polaków. Zmiany Adama Nawałki poprawiły obraz gry i w drugiej połowie biało-czerwonym
udało się wywalczyć remis.
Foto: Łukasz Skwiot
Boruc – 2. Przy golu na 0:1 zaspał. Po jakie licho kadrze ten
weteran? Czemu zagrał on, a nie idący ostro w górę Łukasz Skorupski? To powinno
być pożegnanie Boruca z kadrą.
Bereszyński – 4. Może być z niego reprezentant pełną gębą. Chłopak się
starał, kombinował, szukał gry, miał znaczący udział przy golu. Widać było po
każdym jego ruchu, jak bardzo zapatrzony jest w Łukasza Piszczka, jak bardzo
chce grać tak, jak on. Wkroczył na drogę wiodącą do osiągnięcia jego klasy, oby
dotarł przynajmniej do połowy w momencie, w którym Piszczek się rozsypie…
Cionek – 2,5. Solidny mecz w tyłach. Ale zupełnie nie korzystał z
tego, że Słoweńcy zostawiali naszym stoperom tak wiele miejsca, iż w zasadzie
mogli oni robić co chcieli. A on nie potrafił. Brak śladowego choćby pomysłu
tego piłkarza na grę do przodu bił po oczach.
Pazdan – 2. Jak wyżej. Bardzo szkoda, że tak rzadko decydował się na niebanalne
próby rozegrania akcji, bo i na tym polu tkwi w nim przecież spory potencjał. Minus
za niepotrzebny faul i żółtą kartkę w drugiej połowie.
Jędrzejczyk – 2,5. Słabość Kapustki powodowała, że zwrotniczy rzadko kierowali
grę naszego zespołu na lewą stronę. Tak więc nie miał szansy, by się wykazać. Ale
i jej nie szukał. Można powiedzieć, że jest jak Zelig Woody’ego Allena. Gdy gra
z Grosickim, dostosowuje się do niego. Gdy gra z Kapustką (we Wrocławiu – pseudoKapustką)
– naśladuje tegoż.
Wszołek – 2,5. Próbował różnych rozwiązań. Tyle że rzadko coś z jego
akcji wychodziło. Dużo zamieszania, mało efektów – tak należy skwitować jego
występ. Czyli jak jeszcze niedawno większość meczów Kamila Grosickiego.
Góralski – 2,5. Schodził z drogi Krychowiakowi (co nie znaczy, że unikał
piłki), więc dużo sobie nie pograł, bo głodny futbolu zawodnik PSG był bardzo
aktywny. Ale kiedy dostawał futbolówkę nie było po nim widać żadnej tremy. Jak
na debiut – wypadł co najmniej zadowalająco.
Krychowiak – 3,5. Lepiej by było, gdybyśmy pierwszy mecz grali towarzysko,
a drugi o punkty, bo Krychowiak prezentował znacznie większą swobodę niż
przeciwko Rumunii. Rozgrywał odważnie i dokładnie. A w 26 minucie zabrał piłkę
przeciwnikowi, pognał na bramkę i sam uderzył. To była ilustracja jego zamiarów
w tym spotkaniu. Po przerwie jednak został w szatni.
Mączyński – 3. Pomysł ustawienia tego zawodnika jako ofensywnego
pomocnika jest nie tyle oryginalny, co dziwaczny. Wydaje się, że w kadrze na danych
pozycjach powinni grać piłkarze błyszczący na nich w swoich klubach. I występ Wiślaka
przeciwko Słowenii potwierdził prawdziwość tego poglądu. Co nie znaczy, że
polski Wesley Sneijder zawiódł – przed przerwą należał do najlepszych w zespole.
W drugiej połowie został wycofany i z głębi pola owocnie nakręcał grę biało-czerwonych.
Kapustka – 1. W pierwszej połowie był bardzo mało aktywny, a w drugiej
nic mu nie wychodziło. Gdzie się podział dawny Kapustka, co oni z nim zrobili w
tej Anglii, czego pozbawili nadzieję polskiej piłki? Jeszcze jeden taki występ
i będziemy pisać: byłą nadzieję.
Teodorczyk – 3. Przy golu na 0:1 krył strzelca na radar. A w okolicach
pola karnego rywali raczej się miotał, niż grał. W 49 minucie zmarnował
sytuację, którą stworzył mu Wilczek. Do 78 minuty wniosek z jego poczynań był
następujący: może w reprezentacji z powodzeniem, jak pokazał mecz z Rumunią, akompaniować
Lewemu, natomiast instrumentu po nim nie przejmie. Ale potem świetnie wykończył
akcję kolegów i strzelił na 1:1. Więc może jednak?
Szczęsny – 3. Zaprezentował perfekcyjną fryzurę, na „6”. W drugiej
połowie przeważaliśmy, więc jedyna możliwa nota dla bezrobotnego bramkarza Romy
to neutralne „3”.
Wilczek – 4. Świetna zmiana. Zagrał w tłoku dwa tak znakomite podania
w pole karne rywali, że ho, ho! A w końcówce groźnie strzelił. Wszędzie go było
pełno. Szkoda, że Wilczek nie jest już taki młody, bo inaczej na pewno warto by
było w niego inwestować po tym, co pokazał we Wrocławiu.
Zieliński – 2. Chciał rozgrywać, ale jakoś mu nie wychodziło. Jemu też
nie udawało się dobrać do słoweńskiego zamka zamontowanego w drzwiach do pola
karnego, w dodatku dwa razy stracił piłkę.
Błaszczykowski – 3. Zaczął bezbarwnie, ale potem zaliczył asystę przy golu
Teodorczyka. I znów zasnął.
Grosicki – 2,5. Wszedł i od razu szarpnął. Jak to on.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.