Od pracownika fizycznego do etatowego strzelca. Szalona historia Vardy’ego
Czekaliśmy na kolejny dobry sezon Aguero, liczyliśmy na Diego Costę, wierzyliśmy, że znów furorę robić będzie Harry Kane. Gdzieś w drugim rzędzie siedzieli Benteke czy Giroud. To miał być ich sezon. Życie lubi pisać jednak szalone scenariusze. Tej piątki nie ma, jest tylko Jamie Vardy!
W tym samym czasie, gdy jego rówieśnicy – Joe Hart i Aaron Lennon – próbowali spełnić oczekiwania Anglików na boiskach w RPA, Vardy popijał zimne piwko w pubie. Znalazł się tu po skończonym meczu gdzieś na obrzeżach futbolu. Gdzieś, gdzie po ostatnim gwizdku samemu pakuje się swoje brudne ciuchy do torby, bo nikt ich za ciebie nie upierze. Możesz próbować wziąć prysznic, ale czy woda poleci pod odpowiednim ciśnieniem? Czy będzie wystarczająco ciepła? Idealny koniec tygodnia po pracy w fabryce czy innym miejscu, w którym czujesz, jak czas przecieka przez palce.
– Pracowałem na pełen etat. Najpierw długie godziny spędzałem w robocie, grać w piłkę mogłem tylko wieczorami. Praca, czyli wstawianie na półki ciężkiego sprzętu po sto razy dziennie, niszczyła mi plecy. Nie było łatwo. Kiedy po rozegranym meczu wracałem do domu, dzwoniłem do szefa i informowałem, że złapałem kontuzję. Dzięki temu miałem wtedy wolny dzień – wspominał Vardy w wywiadzie dla „Leicester Mercury”.
Taki stan trwał długie tygodnie. Jego rówieśnicy grali na mundialu, on w 5. lidze
Vardy przygodę z piłką zaczynał w Sheffield Wednesday, ale szybko został skreślony. Co robi przeciętny 16-latek, któremu właśnie powiedziano, że nie nadaje się do profesjonalnego sportu? Chowa buty do plecaka, wsiada do samochodu ojca i odjeżdża. Vardy się jednak nie poddał, przeszedł do mniejszego klubu w tym mieście, Stocksbridge Park Steels FC. Ich stadion to jeden z tych, które można zobaczyć w relacjach na kartofliska.pl. Ale właśnie tam, od składu U-18, przez rezerwy do pierwszej jedenastki, Vardy wraca do piłki. I zarabia pierwsze pieniądze na piłce, 30 funtów na tydzień.
Spisuje się coraz lepiej, jego bramki nie pozostają bez echa. 15 tysięcy funtów, za tyle kasy przechodzi do Halifax. Później przez Fleetwood Town trafia do Leicester City. Lisy płacą za niego milion funtów, to najwyższa kwota jaką zapłacono za zawodnika z non-league. Mamy 2012 rok. Joe Hart jedzie właśnie na Ukrainę, chce udowodnić, że Anglia jest najlepszym krajem w Europie. Vardy nawet nie myśli, że za trzy lata spotkają się na zgrupowaniu reprezentacji.
W poprzednim sezonie usłyszeliśmy o nim, gdy w spotkaniu z Manchesterem United zaliczył 4 asysty i zdobył bramkę. Później przycichł, jak zresztą całe Leicester. To jednak za sprawą dobrej gry na koniec sezonu Lisy utrzymały się w Premier League.
Teraz Vardy dostaje szansę w kadrze Anglii. Cztery mecze, dwa po pełne 90 minut, jedna asysta. A kogo Vardy spotkał na kadrze?
Tak, Austina, bohatera poprzedniego sezonu, który też miał swoją pracę w fabryce i swoją drużynę Non League. Austin w Reading usłyszał, że… jest za mały do tego, aby grać profesjonalnie. Jego wyczyny w poprzednim sezonie nie były tak spektakularne jak Vardy’ego, ale i tak kilka ekip w Premier League widziałoby go w swoim zespole. Bardzo możliwe, że do którejś z nich trafi w styczniu. W tym sezonie są jeszcze Wilson w Bournemouth i Deeneya w Watford, można powiedzieć, że mamy prawdziwy wysyp gwiazd z Non League.
Okazało się, że Vardy przesunął datę swojego ślubu, wcześniej planował ją na wakacje. W tym samym czasie, co EURO 2016. Pewnie znowu popijałby piwko oglądając mecze kadry. Teraz jest bardzo prawdopodobne, że w takiej formie, jaką prezentuje, będzie pakował buty do torby, aby zagrać we Francji. W sześć lat, od 5. ligi, poprzez Championship i Premier League do wysłuchania hymnu na Mistrzostwach Europy. Imponujące!
Postscriptum
W 14. kolejce Vardy ustanowił nowy rekord Premier League. 11 kolejnych spotkań, w których wpisał się na listę strzelców. Niesamowity wynik, chociaż od czasu Van Nisterlooya mieliśmy w Premier League największe gwiazdy, od Ronaldo przez Bale, van Persiego, aż po Suareza i Aguero, to jednak właśnie chłopak z non-league pobił ten rekord.
Vardy chce stworzyć akademię piłkarską dla graczy non-league, V9 Academy. 60 z nich przez tydzień będzie mogło doskonalić swoje umiejętności pod okiem fachowców i pokazać się przed rzeszą osób związanych z profesjonalną piłką.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.