Zwiększenie liczby sędziów do sześciu na jednym meczu każdej kolejki T-Mobile Ekstraklasy to jeden z najlepszych pomysłów PZPN w ostatnich latach. Odkąd na boisku pojawia się aż tylu sprawiedliwych, nikt nie narzeka na poziom prowadzenia akurat tych zawodów.
Okazuje się, że koszty zwiększenia liczby arbitrów z czterech do sześciu są zaskakująco niskie. Bo dwóch dodatkowych asystentów, bramkowych, otrzymuje wynagrodzenia takie jak sędzia techniczny. Czyli w sumie około 900 złotych.
A tak relatywnie niskie pieniądze coraz bardziej przybliżają upowszechnienie wiosną tego rozwiązania. Rozmowy jeszcze trwają, ale wiele wskazuje, że w rundzie wiosennej wszystkie mecze w najwyższej lidze poprowadzi szóstka sędziów. Oczywiście dotąd problemem były pieniądze, ale gdyby nawet to kluby musiały wziąć ciężar finansowania piątego i szóstego arbitra, przez cały sezon każdy z uczestników T-Mobile Ekstraklasy musiałby wydać niespełna 15 tysięcy złotych.
W sytuacji, kiedy szef Polskiego Kolegium Sędziów Zbigniew Przesmycki ma pomysł, aby dodatkowe pary oczu pozyskiwać z pierwszej i drugiej ligi, korzyść dla całego polskiego futbolu wydaje się ewidentna. Bo młodzi arbitrzy z niższych klas będą zdobywać doświadczenie od razu w najwyższej lidze.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.