Im bliżej otwarcia zimowego okna transferowego, tym coraz więcej pojawia się spekulacji na temat przyszłości Arkadiusza Milika. Po raz kolejny można więc odnieść wrażenie, że o usługi polskiego napastnika będzie biło się pół Europy.
Odejdzie, ale gdzie? (fot. Piotr Kucza / 400mm.pl)
Przypomnijmy, że piłkarz SSC Napoli nie rozegrał w tym sezonie ani jednego spotkania dla swojego zespołu. Powód? Milik odrzucił propozycję przedłużenia kontraktu i w lecie bardzo mocno naciskał na transfer, który jak się jednak okazało, nie doszedł do skutku.
Podczas letniego okna Polak był łączony z wieloma klubami, ale ku zaskoczeniu wszystkich, oferty żadnego z nich nie przyjął i zdecydował się pozostać pod Wezuwiuszem.
Prezydent Azzurich, Aurelio De Laurentiis nie zamierzał tolerować takiego zachowania i dlatego Milik został wykreślony z listy graczy zgłoszony do wszystkich rozgrywek, w których uczestniczy Napoli i do końca roku będzie mógł jedynie trenować (nieco minut na boisku piłkarz dostał w reprezentacji narodowej – red.).
Szansą na zmianę tego stanu rzeczy może być zimowa przerwa, podczas której napastnik nie będzie mógł już wybrzydzać i po prostu musi zmienić otoczenie. W innym wypadku musiałby się zgodzić na rolę statysty w zespole, który nie wystąpi w żadnym meczu. Na kilka miesięcy przed EURO 2020 byłoby to ze strony Milika sportowe samobójstwo.
Pozostaje więc transfer i w tej materii może być niezwykle ciekawie. Kilka dni temu włoskie media poinformowały, że napastnik znajduje się w orbicie zainteresowania Interu Mediolan, a jak wynika z najświeższych doniesień dziennika „AS”, chrapkę na skorzystanie z usług Milika ma również Diego Simeone, szkoleniowiec Atletico Madryt.
Na Wanda Metropolitano szukają nowych rozwiązań w formacji ofensywnej. W obliczu pewnego już niemal odejścia z klubu Diego Costy, sprowadzenie w zimie klasowego napastnika jest priorytetem dla wspomnianego Simeone.
To samo źródło donosi, że w Neapolu będą oczekiwać za Arkadiusza Milika około 15 milionów euro. Jeśli taka oferta pojawi się na stole, to De Laurentiis nie będzie stawał naszemu napastnikowi na drodze do zmiany otoczenia.