Chelsea odpuściła sobie Franka Lamparda. Liverpool nie powtórzy tego samego scenariusza ze Stevenem Gerrardem. Doświadczony pomocnik znalazł optymalne miejsce w taktyce Brendana Rodgersa i wrócił do występów na niesłychanym poziomie.
Na początku nie było to takie oczywiste. Nowy menedżer nakazał swoim piłkarzom grać krótko do nogi i długo utrzymywać piłkę. Gerrarda aż korciło do typowych dla siebie 40-metrowych podań, o których co mecz wyśpiewują kibice na Anfield. Dodatkowy nawał zadań w obronie zupełnie ograniczył wkład kapitana The Reds w ofensywie.
– W tym sezonie miałem mieszane doświadczenia – przyznaje ikona z Anfield. – Miałem niewiarygodne jubileusze w klubie i reprezentacji, zaliczając 600 mecz w Liverpoolu i 100 dla reprezentacji Anglii. Jednak nasz wolny start i pozycja w tabeli nieco psuje wrażenia.
Liverpool zrobił sobie nawyk z remisowania meczów, które częściej przeplatał porażkami niż zwycięstwami. W tym czasie wycofany Gerrard zaliczył ledwie dwie asysty i jednego gola. Losy The Reds i ich kapitana odwrócił powrót Lucasa Leivy. Defensywny pomocnik z Brazylii wyleczył kontuzję i od początku grudnia zrobił różnicę niczym zupełnie nowy supertransfer.
Z niezawodnym Lucasem za plecami, Gerrard wreszcie mógł w pełni wyrazić się na boisku. W ośmiu meczach ligowych u boku Brazylijczyka, 32-letni kapitan zaliczył sześć asyst i trzy gole. Pod względem ostatnich podań współprzewodzi całej Premier League. W lidze tylko Leighton Baines z Evertonu tworzy swoim kolegom więcej sytuacji strzeleckich. Gerrardowi brakuje już tylko jednej asysty, aby wyrównać osiągnięcie ze swojego rekordowego sezonu 2008/09 w tym względzie. Model rozgrywającego.
– Patrząc na jego statystyki widać, że jest jednym z najbardziej wpływowych pomocników Premier League. Jest na szczycie klasyfikacji kreatorów, podających, utrzymujących posiadanie, wszystkiego co ważne – zauważa menedżer Rodgers. – Nie mogę uwierzyć, że ktokolwiek go krytykował. To niedorzeczne.
Trener Liverpoolu wreszcie znalazł miejsce dla swojego lidera. Nie obciąża go już defensywą (statystyki Gerrarda w tym względzie spadły po powrocie Lucasa). Nie zmusza go też do grania krótkich podań za wszelką cenę. Kapitan podaje najczęściej w całym zespole i robi to na porządnej, 85% dokładności. Wyróżnia go liczba długich podań, którymi przyspiesza grę na skrzydłach. To daje Liverpoolowi brakujący z początku element zaskoczenia. Ustawienie Gerrarda przypomina rolę Andrei Pirlo w Juventusie, gdzie główny rozgrywający także gra w głębi, nie tuż za napastnikiem. Typowe zagranie dla piłkarza tej pozycji Gerrard zaprezentował z Sunderlandem, gdy prostopadłe podanie z własnej połowy bezpośrednio otworzyło drogę do siatki Luisowi Suarezowi.
– Chcę, żeby grał tak jak gra. Jego penetrujące zagrania są świetne. Nasza gra nie bazuje na posiadaniu, choć trzymanie piłki jest ważne. Chodzi o tempo gry. Szybkość jego zagrań jest wyjątkowa – chwali go Rodgers. Menedżer Liverpoolu posyła swojego kapitana do gry w każdej minucie ligowych zagrań. Gerrard może nie biega już jak maszyna, a jego strzały nie rozrywają siatek. Jednak odpowiednio wykorzystywany stanowi motor napędowy młodej ekipy The Reds. Widocznie Chelsea nie rozumie, że Frank Lampard może powtarzać to samo na Stamford Bridge.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.