Przejdź do treści
Odrodzenie z jogą w tle

Polska Ekstraklasa

Odrodzenie z jogą w tle

W Białymstoku i Szczecinie miewał różne momenty, choć w pamięci kibiców zostały te mniej przyjemne. We Wrocławiu odnalazł swoje miejsce: dziś mówi się o jego udanych interwencjach, a nie spektakularnych wpadkach.
Foto: Łukasz Skwiot

ROZMAWIAŁ KONRAD WITKOWSKI

Jak to się stało, że piłkarz pochodzący z Nowego Sącza nigdy nie zagrał w seniorach Sandecji?

Występowałem tylko w juniorach Sandecji, i to nawet młodszych – mówi Słowik. – Gdy miałem 15-16 lat, przeniosłem się już do Szamotuł.

Ale chyba na mecze macierzystego klubu zdarzało się panu chodzić?

Oczywiście! Nie był to co prawda wybitny poziom, bo wtedy tylko III liga, ale i tak najwyższy w regionie. Od małego chodziłem na mecze. Podpatrywałem między innymi Stanisława Bodzionego, obecnego trenera bramkarzy Sandecji.

 

W regionalnych klubach grywał Bartłomiej Słowik. Starszy brat jeszcze kopie piłkę?

Brat pograł trochę w miejscowych zespołach, ale już zakończył przygodę z piłką. Śmiejemy się, że trafił nawet do zagranicznego klubu, bo przez chwilę występował na Słowacji. Bawił się grą w piłkę, traktował to raczej jako hobby. 

Brat też był bramkarzem?

Występował jako pomocnik. Tata także grał w piłkę, ale krótko, bo w wieku 19 lat zaczadził się, przez co potem nie mógł profesjonalnie uprawiać sportu. Natomiast w rozgrywkach oldbojów brał czynny udział, grał jako napastnik.

Decydując się na przeprowadzkę do Szamotuł, chciał pan pójść śladem Łukasza Fabiańskiego?

Przypadek Fabiańskiego był sygnałem, że z Szamotuł można wybić się do poważnego futbolu. Ta szkółka miała renomę, więc bardzo chciałem tam trafić. Byłem na jednych testach, pół roku później na drugich. Trochę w tym czasie urosłem, co też zwiększyło moje szanse. Zostałem. Dla młodego chłopaka, który szybko wyjechał z domu, to była szkoła życia – trzeba było się wcześnie usamodzielnić, nauczyć pewnych codziennych czynności. W wieku 16 lat doświadczyłem tego, z czym większość osób spotyka się dopiero na studiach. W Szamotułach minąłem się z Maćkiem Rybusem, który właśnie przechodził do młodej drużyny Legii Warszawa. Łukasz Fabiański zawsze starał się nas odwiedzić, kiedy przyjeżdżał do Polski na zgrupowania reprezentacji. Dla mnie jako nastolatka to było wielkie przeżycie: bramkarz Arsenalu z nami trenował i udzielał wskazówek.

W Szamotułach były treningi z Fabiańskim, a kilka lat później sam pan trafił do drużyny narodowej.

Zagrałem w towarzyskim meczu z Rumunią, ale to była kadra złożona z ligowców. Później jednak otrzymałem powołanie także do tej pierwszej reprezentacji. To było spełnienie marzeń i ogromny zaszczyt. Już same treningi z Robertem Lewandowskim, Kubą Błaszczykowskim czy Arturem Borucem były dla mnie wielkim wyróżnieniem. Pobyt na tych zgrupowaniach wspominam jako bezcenne doświadczenie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mi to dane.


A jeszcze niespełna rok przed występem w reprezentacji grał pan w I lidze w barwach Warty. Jak znalazł się pan w Poznaniu? 

Kilka miesięcy wcześniej wskoczyłem do bramki Jagiellonii, zagrałem dwa lub trzy mecze i doznałem dość poważnego urazu mięśnia czworogłowego. Po kontuzji wracałem do formy przez pół roku. Wspólnie z trenerem bramkarzy doszliśmy do wniosku, że przyda mi się wypożyczenie, by regularnie bronić. Tymczasem w Białymstoku pojawił się pomysł, żeby pomóc byłemu bramkarzowi Jagi Grześkowi Sandomierskiemu, który nie miał szans na grę w belgijskim Genku, a walczył o wyjazd na zbliżające się Euro 2012. Tak więc on przyszedł do Jagiellonii, z kolei ja trafiłem na pół roku do Warty.

Korona to najmniej lubiany przez pana ligowy rywal?

Stadion w Kielcach to dla mnie specyficzne miejsce. W końcu dostałem tam dwie czerwone kartki. Pierwszy przypadek był szczególnie nieszczęśliwy, gdyż złamałem nogę Maćkowi Korzymowi. Oczywiście nie było to moim zamiarem: obaj ruszyliśmy mocno do piłki, sędzia uznał, że Maciek był szybszy i wyrzucił mnie z boiska. Natomiast w drugiej sytuacji ja się nieco spóźniłem, ale też Daniel Gołębiewski dodał sporo od siebie przy upadku. Kiedy byłem młodszy, bardziej przeżywałem takie sprawy. Dzisiaj postrzegam to jako błędne decyzje, efekt złego ustawienia na boisku.

Przez tego typu historie był pan postrzegany jako bramkarz chimeryczny, często łapiący czerwone kartki. Trudno było zerwać z tą łatką?

Pod względem czerwonych kartek to chyba jestem ewenementem, nie wiem, czy znajdzie się drugi, który otrzymał ich aż tyle. Dawniej często bywałem zirytowany i nie do końca sobie z tym radziłem: siedziałem na ławce, a kiedy dostawałem szansę gry, chciałem aż za bardzo. Te moje kartki wynikały z przemotywowania. Za wszelką cenę chciałem udowodnić wszystkim, że to mnie należy się miejsce w składzie i potem na boisku popełniałem błędy. Z przymrużonym okiem można powiedzieć, że wypromowałem Bartka Drągowskiego i Krzyśka Barana w Jagiellonii, zaś w Pogoni Dawida Kudłę.

Te trudne momenty nauczyły pana radzenia sobie z krytyką? 

Wiadomo, że każdy wolałby być chwalony, ale to było jednak cenne doświadczenie. Rozumiem konstruktywną krytykę od trenerów czy pozostałych osób, z którymi pracuję. Natomiast nie przejmuję się opiniami zakompleksionych ludzi, którzy sami nic nie robią, a jako pierwsi wygłaszają negatywne sądy o innych. Uzasadniona krytyka jest OK, ale robienie z kogoś kozła ofiarnego i wytykanie mu każdej, nawet najmniejszej pomyłki to już przesada. W Szczecinie spotkało mnie nowe doświadczenie, może nie do końca miłe, ale dzięki temu wiele się nauczyłem. Teraz jestem mocniejszy jako człowiek i bramkarz.

Dzisiaj widać w pana grze zdecydowanie więcej pewności i spokoju. To kwestia lepszej koncentracji czy może poprawy pewnych umiejętności czysto bramkarskich?

Wszystkiego po trochu. Współpracowałem z psychologiem, kładąc nacisk między innymi na kwestię koncentracji. U trenera Jana Urbana początkowo nie grałem, ale wszyscy byliśmy przez niego traktowani jednakowo. O trenerze mogę wypowiadać się tylko w superlatywach. Bardzo dobrą robotę wykonujemy ze szkoleniowcem bramkarzy Krzysztofem Osińskim, czuję, że wspólnie idziemy do przodu. Widzę po sobie, że pomagają mi ćwiczenia, które wykonujemy. Prywatnie pracuję też z fizjoterapeutą. Procentuje doświadczenie, które zebrałem w poprzednich klubach. W Jagiellonii czy w Pogoni zawsze zawieszałem sobie wysoko poprzeczkę, bo jestem ambitnym człowiekiem. Z perspektywy czasu sądzę, że może wtedy brakowało mi trochę luzu. Może gdybym miał więcej dystansu do siebie, grałbym lepiej? To już jednak przeszłość: jestem szczęśliwy we Wrocławiu. Dobrze jest być w miejscu, w którym inni cię doceniają.

Nie da się ukryć, że w Śląsku ustabilizował pan formę. Można powiedzieć, że obecny sezon jest dla pana przełomowy?

Istotna jest pokora. Jeden mecz nie czyni wielkim bramkarzem, najważniejsza jest systematyczność. Nawet jak na początku sezonu nie broniłem, czułem, że robię progres. Wiedziałem, że muszę być gotowy, bo prędzej czy później dostanę szansę. Szukałem własnego przepisu na to, żeby się dobrze czuć, i zacząłem chodzić na jogę.

Na zajęcia z jogi zaczął pan chodzić we Wrocławiu?

Już w Szczecinie byłem kilka razy na takich zajęciach, ale regularnie zacząłem praktykować jogę dopiero we Wrocławiu. Na początku chodziłem częściej, teraz nieco rzadziej, jednak część ćwiczeń staram się wykonywać sam. Każdy czynnik składa się na to, aby być lepszym, a praca nad własnym ciałem jest bardzo istotna. Dobrze czuję się po jodze. Początki były zabawne: wydawało mi się, że jestem nieźle porozciągany, tymczasem 70-letnia pani spokojnie wykonywała ćwiczenia, z którymi ja miałem problemy.


Narodziny dziecka też wpłynęły pozytywnie na pana dyspozycję?

Zdecydowanie. Córka przyszła na świat pod koniec marca i teraz ona wraz z żoną są dla mnie największym wsparciem, najwierniejszymi kibicami. To wspaniałe uczucie, świetna chwila w życiu. Narodziny córki to dla mnie przełomowy moment. 

Zostaje pan wspólnie z Marcinem Robakiem po treningach, żeby ćwiczyć rzuty karne?

Na początku sezonu zdarzało nam się zostawać po zajęciach, teraz już rzadziej. 

Myślałem, że Robak udzielił panu kilku wskazówek co do rzutów karnych – w końcu w tym sezonie obronił pan strzały z 11 metrów Arvydasa Novikovasa oraz Igora Angulo.

Poświęcamy trochę czasu na analizę zachowań zawodników wykonujących rzuty karne w poszczególnych drużynach. Cieszę się, że udało się wybronić te jedenastki. Pomogłem drużynie w trudnych momentach. Niewiele mi też zabrakło do obrony uderzenia Semira Stilicia w meczu z Wisłą Płock.

Jak duża ulga towarzyszyła wygranej w Niecieczy, która przerwała waszą koszmarną serię spotkań bez zwycięstwa na wyjeździe?

Tyle meczów bez wygranej na wyjeździe to powód do wstydu. Takiej drużynie, jaką jest Śląsk, po prostu nie wypada notować podobnych serii. Chcieliśmy o tym jak najszybciej zapomnieć, każdy kolejny mecz traktowaliśmy jako szansę na zmazanie plamy. Staraliśmy się rozmawiać na ten temat, ale można ładnie o czymś opowiadać, tylko że potem trzeba wyjść na boisko i to zrobić. Cieszymy się, że odblokowanie przyszło w odpowiednim momencie i wygraliśmy bardzo ważny mecz w Niecieczy. Nie zmienia to faktu, że zespół z takim potencjałem, jakim dysponujemy, powinien grać w górnej ósemce. I pewnie znaleźlibyśmy się w niej, gdybyśmy lepiej punktowali właśnie na wyjazdach.

Z punktu widzenia Śląska chyba trochę szkoda, że sezon dobiega końca. Ostatnie tygodnie w waszym wykonaniu są co najmniej dobre.

Dopiero w grupie spadkowej gramy tak, jak powinniśmy wcześniej. Pracujemy już z myślą o następnych rozgrywkach. Nikt nie odpuszcza, bo walczymy o naszą przyszłość. 

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ TAKŻE W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 20/2018)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej