– Miło w końcu słyszeć gratulacje od trenera przeciwników, bo wygraliśmy po raz pierwszy. Łatwo jednak nie było. Prowadziliśmy 2:0, ale padła bramka kontaktowa i narobiliśmy sobie strachu. Ciśnienie było duże, bo gdybyśmy przegrali drugie spotkanie na własnym stadionie, to zrobiłoby się nieciekawie. Te trzy punkty dedykujemy naszemu zagorzałemu kibicowi, który zginął pięć lat temu. Pewnie tam w górze cieszy się z tego zwycięstwa razem z nami – powiedział Ojrzyński.
– Gratuluję trenerowi i drużynie Korony, bo zwyciężyła po emocjonującym spotkaniu. Przegraliśmy 1:2 po błędach indywidualnych. Nie mogę jednak mieć pretensji do moich zawodników o brak ambicji. Jeśli tak dalej będzie wyglądała nasza determinacja i jeszcze wyeliminujemy błędy, to będzie dobrze – skomentował mecz z kolei Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.