Leszek Ojrzyński, szkoleniowiec Korony Kielce nie ukrywał zadowolenia po zwycięstwie swoich piłkarzy w Łodzi. Dzięki trzem punktom kielczanie nadal liczą się w walce o europejskie puchary, a nawet mistrzostwo Polski.
Po starciu Łódzkiego Klubu Sportowego z Koroną nie odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, jednak Ojrzyński i tak podzielił się z dziennikarzami swoimi przemyśleniami. – Pierwsza połowa była taka, jaką sobie zakładaliśmy. Chcieliśmy być skuteczni i rozrywać ich obronę. Tak też się stało, bo szybko zdobyliśmy bramki. Były tez sytuacje, gdzie powinniśmy się lepiej zachować. Po przerwie wyglądało to zdecydowanie słabiej, ale zagraliśmy na zero z tyłu i to wystarczyło – wyznał.
– Zawsze się staramy, żeby zdobyć trzy punkty. Gdybyśmy je zbierali co kolejkę to na pewno… zagrożeni jesteśmy pucharami (śmiech). Przed nami są trzy mecze. Teraz czeka nas bardzo ciężkie spotkanie wyjazdowe, bo Bełchatów gra bardzo dobrze. To będzie trudne zadanie, ale jeżeli uda tam się wygrać, to wtedy zobaczymy nasz stan liczebny – kontynuował opiekun Korony.
– Po dzisiejszym spotkaniu np. straciliśmy Kamila Kuzerę. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to na pewno wtedy będziemy mogli zadeklarować, że idziemy na całość. Na razie jednak o tym nie myślę i także przed tym przestrzegam, bo na razie musimy zrobić wszystko, żeby na GKS-ie zagrać jak najlepiej – zakończył Ojrzyński.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.