– Przed nami jeszcze trzy ostatnie kolejki rundy, dlatego chcemy ją zakończyć zdecydowanie inaczej niż zaczęliśmy, bo mieliśmy wtedy trzy porażki – mówił Leszek Ojrzyński na konferencji prasowej przed spotkaniem z Piastem Gliwice.
– Musimy kolejny raz zwyciężyć na Arenie Kielc. Ostatnio nam się ta sztuka nie udała, bo sami sobie skomplikowaliśmy sytuację czerwoną kartką. Dobrze by było skończyć spotkanie w jedenastu. Wiemy jednak, że ten mecz nie będzie łatwy – rozpoczął spotkanie z dziennikarzami trener Korony.
Koroniarze bowiem będą musieli sobie poradzić bez kilku kluczowych zawodników. Na pewno z gliwiczanami nie zagrają kontuzjowani Zbigniew Małkowski, Paweł Golański, Aleksandar Vuković oraz pauzujący za kartki Michał Janota. – Mamy spore problemy. Na Legię jednak też jechaliśmy bez pięciu zawodników. Wtedy nie udało nam się zdobyć punktów, ale teraz jesteśmy już mądrzejsi o te parę kolejek. Taki jest los trenera, że trzeba to wszystko poukładać, żeby z tego spotkania jak najwięcej wyciągnąć. Jesteśmy przygotowani na każdy wariant. Jesteśmy nastawieniu na to, żeby wyjść i walczyć do upadłego o zwycięstwo – przekonuje szkoleniowiec.
Na szczęście do dyspozycji trenera będzie Kamil Kuzera, który długo leczył swoją kontuzję stopy. – Kamil cały czas przebiera nogami i jest bardzo chętny do gry. Na razie jednak grał tylko 45 minut w Młodej Ekstraklasie. Sercem jest gotowy na 200 procent, ale organizm może nie podążyć za sercem. Zobaczymy czy wskoczy do składu. Kluczowe mogą być też zmiany. Mecze z Pogonią i Wisłą pokazały, że dały one bardzo dużo – mówił trener.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.