W poniedziałek na zakończenie zmagań 9. kolejki ekstraklasy Korona Kielce podejmie przed własną publicznością Górnik Zabrze. Przed meczem trener „żółto-czerwonych”– Leszek Ojrzyński nie ukrywał, że jego podopieczni czują w kościach skutki poprzednich spotkań.
– Po trudnym spotkaniu w Warszawie wróciliśmy już do rzeczywistości i przygotowujemy się do meczu z Górnikiem. To kolejne ciężkie zadanie, bo przecież do tej pory żaden z pojedynków nie był dla nas lekki, łatwy i przyjemny. Górnik gra bardzo dobrze i agresywnie, my natomiast postaramy się zaprezentować na tyle dobrze, żeby wygrać to spotkanie – mówił na konferencji prasowej Ojrzyński.
– Zabrzanie dostali ostatnio pstryczka od Cracovii i nie są już niepokonaną drużyną na własnym boisku. Dlatego teraz będą szukać okazji do rehabilitacji. W poprzednim sezonie zdarzało się Górnikowi podobnie. Po wysokiej porażce potrafili się podnieść i zagrać o wiele lepiej i skuteczniej. Ta drużyna stanowi kolektyw i trzeba zwracać uwagę na wszystkich piłkarzy. Dodatkowo nie wiadomo, kto zagra, bo trener Adam Nawałka lubi czasami dokonać roszad w składzie. Ma w zespole sporo młodych i ambitnych chłopaków, którzy są głodni gry. Wiemy doskonale, jaką wartość prezentują Aleksander Kwiek, czy Tomasz Zahorski. Dużo potrafi także Prejuce Nakoulma, który jeśli ma swój dzień, to sam potrafi wygrać spotkanie – oceniał poniedziałkowego przeciwnika trener Korony.
Ojrzyński znów nie będzie mógł skorzystać ze wszystkich graczy pierwszego zespołu, chociaż ostateczne decyzje co do kadry wydają się być sprawą otwartą. – Grzesiek Lech trenuje z nami na 100% i być może będzie brany pod uwagę na to spotkanie. Mamy problem z Kamilem Kuzerą, który odczuwa ból po meczu w Warszawie, ale mam nadzieję, że do meczu jego sytuacja się poprawi. Jest dodatkowo kilka mniejszych urazów. Nie w pełni sił są Tomasz Lisowski, Maciej Korzym i Michał Zieliński. Za nami naprawdę ciężkie mecze, po których zawodnicy starają się radzić sobie z mniejszymi urazami. To przecież gra dla twardych mężczyzn i wiadomo, że czasami trzeba poświęcić swoje zdrowie dla Korony – zakończył szkoleniowiec kieleckiej drużyny.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.