Korona Kielce nie należy, mówiąc oględnie, do finansowych potentatów T-Mobile Ekstraklasy, ale pod względem sportowym zaskoczyła wszystkich pozytywnie w obecnym sezonie. Nie tylko bezpardonowym stylem, polegającym na wysokim pressingu, ale i bardzo skuteczną grą.
Dlatego jak najbardziej uprawnione jest pytanie, które „PN” zadała szkoleniowcowi złocisto-krwistych, Leszkowi Ojrzyńskiemu: – Tak z ręką na sercu – stać Koronę na występ w europejskich pucharach?
– Czy finansowo i organizacyjnie, to trzeba zapytać działaczy. Natomiast sportowo – jak najbardziej! Byłaby do przeżycia przygoda, dla wielu zawodników najwspanialsza w karierze – mówi Ojrzyński z entuzjazmem. – Dlatego zrobimy wszystko, żeby dać sobie tę szansę. Szkoda jedynie, że w ostatniej kolejce może się rozstrzygać, czy to Legia będzie mistrzem, czy Korona wystąpi w europejskich pucharach. Do stołecznego klubu mam bowiem sentyment, przy Łazienkowskiej zaczynałem szkoleniową pracę – z zespołem trampkarzy, na dodatek teraz pierwszy zespół prowadzi mój dobry kolega ze studiów, Maciek Skorża. Kiedy już jednak przyjedziemy do Warszawy, postawimy trudne warunki. Sympatia zostanie w szatni. Postaramy się zagrać tak jak wiosną ze wszystkimi zespołami z czołówki. A przypomnę, że z reguły takie konfrontacje były w naszym wykonaniu udane…
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.