Ojrzyński „wypompował” kielczan, teraz Korona zagra jak Barca?
W ubiegłym sezonie Korona Kielce była największą rewelacją ekstraklasy, grała bardzo wysokim pressingiem, więc specjaliści nie mieli wątpliwości, iż trener Leszek Ojrzyński wzoruje się w tym elemencie na stylu FC Barcelona. Tyle tylko, że złocisto-krwiści proponowali o wieli ostrzejszy, męski futbol od Katalończyków, co wynikało oczywiście ze znacznie mniejszych umiejętności piłkarskich.
Kluczem do sukcesów drużyny, w której było zaledwie 12 doświadczonych zawodników było znakomite, z pewnością najlepsze w esktraklasie, przygotowanie motoryczne. Czy teraz znów kieleccy piłkarze będą biegać niczym młodzi bogowie? Wyniki sparingów mogą na to nie wskazywać, bo były kiepskie, ale…
– Spokojnie, mecze kontrolne są rozgrywane po to, żeby ćwiczyć schematy i warianty, które potem mają przynosić efekty w lidze. A na co kładzie się szczególny nacisk? Oczywiście na elementy, które są najsłabsze, naturalnie po to, żeby w pierwszej kolejności poprawić te niedociągnięcia – tłumaczy „PN” trener Ojrzyński.
– Czasami trzeba poeksperymentować i narazić się na ciosy w sparingach, żeby później, już w spotkaniach o punkty, błędy się nie powtarzały. To chyba logiczne. A poza tym jeszcze zwiększyłem obciążenia treningowe, czasami w dniu meczu z rana był bardzo wyczerpujący trening, więc były momenty, w których podziwiałem zawodników, że mają jeszcze ochotę grać. Wykazali się jednak wielkim samozaparciem, zaciskali zęby i wychodzili na boisko, nikt się nie skarżył, choć widziałem, że niektórzy są wypompowani niemal na maksa.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.