Juventus nie ma
łaskawej prasy. Cała polityka transferowa Starej Damy z tego okienka
transferowego została oceniona poza Italią zdecydowanie na minus i zdaje się,
że dla części mediów awans zespołu do finału Ligi Mistrzów jest traktowany jako
jednorazowy wybryk. Czy Serie A została wyrzucona za nawias Primera Division i
Premier League? Czy Juve nie zasługuje na miejsce na półce Realu i Barcelony?
Mario Mandżukić ma załatać dziurę po odejściu Carlosa Teveza (foto: Grzegorz Wajda)
Zgadza się, że żaden z
włoskich zespołów nie zagarnął na stałe tak eksponowanego miejsca na
europejskiej scenie jak konkurenci z Anglii czy Hiszpanii. W dobie dominacji
Barcelony przez top przewinął się Milan, Inter i Juve. Tylko, że kluby z
Mediolanu nie miały takich podstaw by się na nim utrzymać jak ekipa z Turynu.
Byłem w Gdańsku na
meczu Lechii z Juve. Zgadzam się, że nie był to mecz, który toczył się w
najszybszym tempie, liczba zmian przytłaczała przedłużając i tak długie
przerwy. Nie wiem czego krytycy oczekiwali po sparingu? To było święto futbolu na
miarę polskiego futbolu w wydaniu klubowym, a o miejscu w szeregu o czym
przypomniała porażka Lecha Poznań 1:3 z FC Basel kilka godzin później.
Straty Andrei Pirlo,
Carlosa Teveza i ostatnia Arturo Vidala w angielskich mediach została odebrana
jako automatyczne wypisanie się z walki o kolejny finał Ligi Mistrzów. Na
Wyspach nie lubią rozgrywek, które są napędzane głównie jedną prędkością, tak
jak teraz Serie A. Dla mnie Juventus dokonał pokoleniowej zmiany. Paulo Dybala ma
dopiero 21 lat i już w Gdańsku dał próbę tego jaki to talent i jak bezboleśnie
zaaklimatyzował się w nowym klubie. Dodatkowo to uśmiechnięty, pozytywnie
nastawiony chłopak; ciekawy kontrast do sprawiającego problemy Vidala i
będącego ciągle myślami na innym kontynencie Teveza. Dla Pirlo to był
odpowiedni czas, aby zejść ze sceny, a już widać, że Massimiliano Allegri nie
będzie miał problemów z wykreowaniem nowych liderów na boisku mając w obwodzie
takie osobowości jak Paul Pogba.
A przy okazji jestem optymistą,
że mimo tylu obaw, seria meczów z takimi przeciwnikami jak Szachtar Donieck,
VfL Wolfsburg czy Juve, nie zaszkodzi Lechii.