– Przygotowaliśmy się do tego meczu bardzo porządnie. Ale jeżeli ktoś chce zniszczyć stadion jest w stanie to zrobić. Pokryjemy straty jednak kluby też zostaną ukarane – powiedziała rzeczniczka PZPN Agnieszka Olejkowska. Po finałowym meczu o Puchar Polski hordy chuliganów zniszczyły stadion bydgoskiego Zawiszy.
Gdy tylko Jakub Wawrzyniak strzelił decydującego o zwycięstwie Legii karnego tłum w szalikach symbolizujących przywiązanie do warszawskiego klubu wyłamał kraty i błyskawicznie znalazł się na płycie boiska. Zagoniony do swoich sektorów zaczął się odgryzać policji. Zaczęto rzucać wyrwanymi z siedzisk krzesełkami, wyłamano kraty z ogrodzenia. Kiedy skończyli „legioniści” do demolki wzięli się kibole Lecha. Cała wcześniejsza otoczka, demonstracja na początku meczu polegająca na kilkunastominutowym opuszczeniu trybun w ramach protestu przed prasową nagonką i obronie wizerunku kibica wzięła w łeb. To po spotkaniu, a w jego trakcie przez cały czas odpalane były race i petardy, co jest na meczach zabronione. Siły porządkowe okazały się zbyt słabe, na stadion wniesiono wiele niebezpiecznych przedmiotów. Na meczu była delegacja UEFA wizytująca Polskę w związku z przyszłorocznymi mistrzostwami Europy. Taka sytuacja z pewnością nie pomogła w budowaniu pozytywnego wizerunku. A organizatorem finałowego spotkania były tym razem nie kluby, a PZPN. Tym gorzej.
– Nieważne na jakim obiekcie będziemy grali to ci ludzie mieniący się kibicami zawsze przyjdą go zniszczyć. Jak byśmy się do tego meczu nie przygotowali to taka sytuacja może mieć miejsce, jeżeli taka będzie wola kibiców. Przygotowaliśmy się do tego meczu bardzo porządnie. Przeprowadziliśmy szereg rozmów z policją. Zaangażowaliśmy sporo osób z ochrony. Także myślę, że Polski Związek Piłki Nożnej nie ma sobie nic do zarzucenia, jeżeli chodzi o stronę organizacyjną. Trudno pohamować taką masę kibiców przed wtargnięciem na obiekt, jeżeli rzeczywiście będą chcieli tak zrobić. Walka z chuligaństwem należy nie tylko do PZPN, ale także do wymiaru sprawiedliwości. To muszą być siły połączone. My szkolimy spikerów, kierowników do spraw bezpieczeństwa, wprowadzamy program stewardingu, czyli najwyższej jakości organizacji imprez. Po to, by spełniać europejskie wymogi i byśmy umieli z nimi się obchodzić. Musimy apelować do kibiców, by kibicowali w sposób normalny – mówiła rzeczniczka Polskiego Związku Piłki Nożnej.
– Organizatorem meczu finałowego o Puchar Polski był PZPN. Rozmawialiśmy przed meczem z członkami Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców. Także z przedstawicielami obydwu klubów. I przedstawialiśmy zagrożenie. Niestety nas nie posłuchali. Ze swojej strony staraliśmy się zapobiec tego rodzaju sytuacji. Będziemy szacować straty. Zostało wyrwanych około 300 krzesełek. Zostały wyrwane ogrodzenia. Z pewnością PZPN pokryje szkody, ale myślę, że kluby także zostaną ukarane – powiedziała Olejkowska.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.