Olszar dla PN: Awans Floty? Apetyty są coraz większe!
– Odcinam się od przeszłości. Teraz patrzę tylko i wyłącznie do przodu. Co prawda mam już 30 lat, ale czuję drugi oddech i wiem, że najlepszy moment mojej kariery jest dopiero przede mną – powiedział Sebastian Olszar w rozmowie z PilkaNozna.pl. Doświadczony zawodnik jest liderem Floty Świnoujście, która w niedzielę zmierzy się w hitowym meczu z Zawiszą Bydgoszcz.
– W sezonie 2009-10 grał Pan w Piaście Gliwice notując dobry wynik indywidualny. Siedem strzelonych goli przez Pana nie pomogło jednak Piastowi w utrzymaniu. Jak Pan wspomina tamten czas? Sebastian Olszar (Flota Świnoujście): – Najważniejsze dla mnie było to, że podczas gry w Piaście Gliwice nie miałem żadnej kontuzji. Dzięki temu grałem regularnie i forma była rzeczywiście wysoka. Wszystkie wcześniejsze sezony statystycznie na pewno były mniej udane.
– Dlaczego tak było? Pana największym wrogiem były chyba kontuzje. – Cały problem w mojej karierze wziął się z jednej kontuzji, której nabawiłem się podczas pierwszego sparingu po transferze do Górnika Zabrze. Przyjeżdżałem wówczas do Polski z Niemiec z nadzieją, że zrobię tutaj karierę. Jednak podczas meczu miałem problem ze stawem skokowym i proszę sobie wyobrazić, że przez pięć lat grałem z niedoleczoną kontuzją. Później okazało się, że to był praktycznie złamany piszczel. Dlatego nie mogę zgodzić się z opiniami, że Sebastian Olszar jest zawodnikiem podatnym na kontuzje. Przez nieodpowiednie leczenie w Polsce moje wszystkie problemy zdrowotne brały się z tej jednej kontuzji, która przytrafiła mi się na starcie kariery.
– Przygotowanie fizyczne w 2000 roku w polskich klubach z pewnością odbiegało poziomem od zachodnich standardów. Poziom leczenia również. – W tamtym czasie w wielu klubach Ekstraklasy ludzie nie mieli najmniejszego pojęcia o tym, jak powinno się przygotować zespół. To był jeden wielki eksperyment. Każdemu życzę tego, aby chociaż raz do sezonu przygotowywał się za granicą, aby wiedzieć, jak dobrze można się czuć na starcie rozgrywek. Wracając do mnie, to trenerzy chcieli zawsze mojego jak najszybszego powrotu na boisko. Nikt nie zastanawiał się nad tym, czy jestem już w 100 procentach zdrowy.
– Pana kariera przypomina sinusoidę. Kiedy bywało już dobrze, to pojawiał się jakiś problem i forma uciekała. – Nie mogę się do końca z tym zgodzić. Według mnie moja przygoda z piłką jest bardzo nieudana. Wiem, że to wszystko mogło się potoczyć zdecydowanie lepiej. Nie wykorzystałem w najmniejszym stopniu swojego potencjału i umiejętności, które nabyłem w młodym wieku.
– „To co odeszło już nie wróci” – to cytat z pewnej piosenki. Dla Pana przeszłość jest ważna, czy oddzielił już Pan te gorsze momenty grubą kreską? – Odcinam się od przeszłości. Teraz patrzę tylko i wyłącznie do przodu. Co prawda mam już 30 lat, ale czuję drugi oddech i wiem, że najlepszy moment mojej kariery jest dopiero przede mną. Powiedziałem sobie, że nie będę już żałował tego, jak to wszystko wyglądało w przeszłości. Wreszcie jestem całkowicie zdrowy i szukam optymalnej formy. Już teraz nie jest źle, ale mam jeszcze jakieś rezerwy.
– Po nieudanym okresie w Ruchu Chorzów trafił Pan do Gliwic. Wiosnę tego roku spędził Pan w Piaście jedynie trenując z powodów proceduralnych. Dlaczego jednak nie podpisał Pan kontraktu z beniaminkiem Ekstraklasy przed sezonem 2012-13? – Nie o wszystkim mogę powiedzieć. Po prostu komuś było nie po drodze, aby Sebastian Olszar grał w Piaście. Zdecydowana większość osób w klubie była za tym, abym został. Nawet rada drużyny dwukrotnie się za mną wstawiła, ale ostatecznie musiałem szukać nowego klubu.
– Najgorzej jednak Pan nie wybrał. Flota jest absolutną rewelacją rozgrywek i nieoczekiwanie sen o Ekstraklasie może się ziścić w Świnoujściu. – Flota jest dobrym klubem do odbudowania formy. Wielu piłkarzy po jakiś zakrętach w karierze właśnie tutaj wróciło do wysokiej dyspozycji. Cieszę się, że gram regularnie i czuję, że forma jest coraz wyższa.
– Osiem goli sześć asyst – oto Pana dorobek. Już teraz jest się czym pochwalić. Skąd taka wszechstronność w Pana grze? – Przede wszystkim trener Floty wystawia mnie na bokach pomocy lub zaraz za napastnikiem. Nie gram już jako najbardziej wysunięty zawodnik i to mi bardzo odpowiada. Na wspomnianych pozycjach najbardziej widać moje walory piłkarskie. Już wcześniej czułem, że to jest odpowiednie miejsce dla mnie, ale jakoś trenerzy zazwyczaj wystawiali mnie na szpicy. A jest to dosyć niewdzięczna pozycja, zwłaszcza w klubach walczących o utrzymanie.
– Starcie z Zawiszą Bydgoszcz traktujecie wyjątkowo? Jesteście liderem, ale przyjeżdża do Świnoujścia drużyna, która miała dzielić i rządzić w I lidze. – Nie przygotowujemy się do tego spotkania w jakiś specjalny sposób. Mikrocykl treningowy jest taki sam, jak zawsze, bo przecież przynosił efekty. Nie ma co się napinać na jeden mecz, bo w starciu z Zawiszą do zdobycia są tylko trzy punkty.
– 40 punktów po piętnastu kolejkach i osiem „oczek” przewagi nad wiceliderem. Chyba w szatni już nie unikacie tematu ewentualnego awansu do Ekstraklasy? – W tej chwili apetyty na pewno są coraz większe. Rozmawiamy już między sobą, ale także z działaczami i trenerami, o ewentualnym awansie. Myślimy o tym bardzo poważnie, gdyż byłaby to ogromna szansa dla klubu, regionu i miasta. Prezesi nas uspokajają, żebyśmy skoncentrowali się tylko na grze. Sprawy na przykład licencyjne mają zostać załatwione, ale na razie uzyskajmy sportowo ten awans.
– Pana statystyki są w tym sezonie bardzo dobre. Zimowy transfer wchodzi w grę? – Na razie jest za wcześnie, aby o tym rozmawiać. Miejsce w tabeli Floty kusi do pozostania. Jedno na ten moment jest pewne – mam ważny kontrakt do czerwca 2013 roku, tak jak większość zespołu.
Rozmawiał Grzegorz Marciniak PilkaNozna.pl fot. Flota Świnoujście
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.