W maju 2010 roku Arkadiusz Onyszko podpisał kontrakt z Polonią Warszawa. Jednak od tamtego czasu nie zagrał ani jednego meczu w barwach Czarnych Koszul. Jak podchodzi do całej sytuacji doświadczony golkiper?
Prezes Polonii – Józef Wojciechowski – ma ogromne pretensje do Onyszki, że musi mu obecnie wypłacać pieniądze. 37-letni bramkarz podpisał kontrakt, ale z powodu choroby nerek nie jest w stanie grać dla stołecznego klubu.
– Strasznie mi to przeszkadza. Prezes Wojciechowski ciągle przesyła mi jakieś papiery, ciąga mnie po sądach. Ale już dwa razy PZPN zasądził, że kontrakt jest ważny. On jednak nie przyjmuje tego do wiadomości. Wymyślił sobie, że go oszukałem. Można to było załatwić inaczej. Spotkalibyśmy się, dogadali na wypłatę części kontraktu i się rozstali. Przecież to nie moja wina, że zachorowałem. Nie wiedziałem, że to taka poważna sprawa. Prezes myśli, że gdybym oszukał go z premedytacją, to zgodziłbym się na badanie krwi? Ściemniłbym coś i nie przyszedł. Ja jednak nie wiedziałem, że ze mną jest już tak źle i normalnie poszedłem na badania. Teraz chce mnie gdzieś ciągnąć do Lozanny, przed Trybunał Olimpijski. Ok, nie ma sprawy. Mam dobrego prawnika. Podpisano ze mną kontrakt, a dopiero potem zbadano i to jest wina klubu, a nie moja. Wojciechowski chodzi do gazet i opowiada o mnie jakieś bzdury, oczernia mnie. Dlatego nie mam zamiaru mu odpuścić – wyjaśnił Onyszko.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.