Orłowski o problemach z prawem Messiego: Rysa na szkle
W powszechnym mniemaniu szarych obywateli każdy bogacz, człowiek o olbrzymich dochodach, w ten czy inny sposób oszukuje fiskusa. Nic tak nie potwierdzi tego przekonania jak udowodnienie przestępstw podatkowych Leo Messiemu, najlepszemu piłkarzowi świata, który dotychczas uchodził za rycerza niemal bez skazy.
LESZEK ORŁOWSKI
(…)
O co chodzi? Co takiego zrobił Leo? Otóż śledztwo przeprowadzone przez Amado i jego ludzi wykazało, że w latach 2007-09 Messi dokonał fikcyjnej cesji sporej części swoich dochodów z tytułu praw do wizerunku na rzecz firm działających w podatkowych rajach: Urugwaju i Belize. Pozwoliło to uniknąć wysokiego hiszpańskiego opodatkowania. Te firmy-krzaki z kolei dokonywały z tymi pieniędzmi skomplikowanych operacji finansowych z firmami szwajcarskimi i brytyjskimi, po których wyprana ze zobowiązań wobec hiszpańskiej Haciendy kasa trafiała z powrotem na konto piłkarza. Kwota, na jaką Hacienda została poszkodowana, to właśnie 4,1 miliona euro. Ale po ujawnieniu przekrętu zostało wdrożone śledztwo dotyczące lat 2010-12. Tyle że tutaj Messi ma wciąż prawo zgłosić korekty do zeznań podatkowych, po cichu zapłacić, co powinien, i zlikwidować hipotetyczną na razie defraudację.
Amado rozpoczął burzę, ale wiatr siało od dawna wiele osób z otoczenia króla futbolu.
Tata krętacz
Oczywiście, trudno przypuszczać, że sam Leo pochylał się nad przepisami podatkowymi i tkał przestępczą sieć. Być może, a nawet zapewne, niczego o machinacjach nie wiedział. Robili je za niego inni.
Po pierwsze, Jorge Horacio Messi, ojciec piłkarza. Już w 2005 roku, kiedy Leo był jeszcze niepełnoletni, tatko utworzył pierwszą podejrzaną firmę do prania z podatkowych zobowiązań pieniędzy syna. Śledczy nieoficjalnie mówią, że za wszystkim stoi właśnie on.
Od razu też Leo dostał podpowiedź od adwokata, że jeśli ojciec całą winę weźmie na siebie i przyzna się do popełnienia przestępstwa, to piłkarz zostanie oczyszczony z jakichkolwiek zarzutów i nie będzie przeciwko niemu wszczęte żadne postępowanie. Ale nie wydaje się, by pan Jorge Horacio chciał się na to zgodzić. – To wszystko błąd, fałszywe oskarżenia, jesteśmy czyści, nasi adwokaci pracują nad wyjaśnieniem sprawy – oświadczył. Zaś sam Leo za pośrednictwem portalu społecznościowego zakomunikował: „Nie popełniliśmy żadnej nieprawidłowości. Zawsze skrupulatnie regulowaliśmy wszystkie nasze zobowiązania podatkowe”.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.