Orłowski przed startem Primera Division: Wielka wyprzedaż
Powszechnie wiadomo, że klubom hiszpańskim brakuje pieniędzy. Proceder sprzedaży najlepszych piłkarzy przez wszystkie poza Realem i Barcą organizacje jest uprawiany już od kilku lat, ale nigdy nie osiągnął tak gargantuicznych rozmiarów jak tego lata. Mimo wszystko rozgrywki będą równie atrakcyjne jak w poprzednich sezonach.
LESZEK ORŁOWSKI
To dlatego, że na szczęście w Hiszpanii nie ustaje produkcja nowych roczników znakomitych futbolistów i sprzedawane gwiazdy szybko znajdują następców.
Trzystumilionowy zastrzyk
Podliczyliśmy kwotę, za jaką hiszpańskie kluby sprzedały latem piłkarzy za granicę, głównie do Anglii. Wyszło nam (stan na 7 sierpnia) 293,7 miliona euro. To suma 26 transferów pieniężnych, choć ligę opuściło więcej graczy, bo niektórzy (jak na przykład wszyscy odchodzący z Granady) przenieśli się gdzie indziej za darmo, z różnych powodów. Trzeba przyznać – niezły zastrzyk pieniężny otrzymała Primera Division. Co najciekawsze, znakomita większość tych funduszy została przeznaczona na ustabilizowanie finansów, a nie na sprowadzanie następców ch w inne ręce gwiazd. To symptom tego, że za kilka lat liga hiszpańska może być już zdrowa finansowo i zdolna do walki według zasad finansowego fair play z klubami z Anglii (w tym kraju piłkarska bańka musi zresztą niebawem pęknąć) czy Niemiec. Cała nadzieja w tym, że strumień zasilający zespoły w młodych piłkarzy nie wyschnie do tego czasu…
Jeśli coś winno niepokoić miłośników hiszpańskiego futbolu i wszystkich tych, którzy życzą mu jak najlepiej, to nie fakt, że odchodzą piłkarze pokroju Alvaro Negredo, Jesusa Navasa, Joaquina czy Roberto Soldado. To bowiem zawodnicy doświadczeni, których najlepsze lata dobiegają powoli końca. Naprawdę warto było ich się tego lata pozbyć za grube (nie w przypadku Joaquina) pieniądze, bo nigdy już nie udałoby się ich sprzedać tak korzystnie jak tego lata. To nie problem, niech idą, bardziej niż oni są potrzebne pieniądze. Natomiast bardzo źle, że na transferach graczy w tym wieku i o tym statusie kluby hiszpańskie nie poprzestają. Niestety, mamy do czynienia w większości przypadków nie z rozsądną polityką racjonalizowania kosztów i odmładzania składów, lecz z totalną, rozpaczliwą wyprzedażą, w której kupić można każdego (na szczęście nie za psi grosz, tylko za konkretne pieniądze, ale to pokłosie sukcesów reprezentacji Hiszpanii: o piłkarzy tej narodowości kluby zagraniczne się biją). Najlepszym tego dowodem to, co stało się w Sevilli. Otóż prócz wymienionych powyżej dwóch panów N – Navasa i Negredo, klub z Ramon Sanchez Pizjuan pozbył się także dwóch młodych, obiecujących zawodników: Luis Alberto został za osiem milionów euro sprzedany do Liverpoolu, zaś Jose Campana za 2 miliony do Crystal Palace. Pierwszy to lewy obrońca, odkrycie ostatniego sezonu, drugi zaś to od dawna brylujący w juniorskich reprezentacjach Hiszpanii środkowy pomocnik Z tymi piłkarzami trzeba było jeszcze poczekać, za rok, dwa, trzy byliby warci znacznie więcej. Ale pustki w kasie sprawiły, że nie poczekano.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.