Przejdź do treści
(O)sąd Tygodnika „Piłka Nożna” po meczach kadry

Polska Reprezentacja Polski

(O)sąd Tygodnika „Piłka Nożna” po meczach kadry

Lepiej wygrać mecz, nawet w nie najlepszym stylu, niż przegrać po świetnym występie. W eliminacjach liczą się zdobyte punkty, a nie styl w jakim się wygrywa. Pewnie, że lepiej byłoby odnosić wysokie zwycięstwa po porywającej grze, niż trzymać kibiców w niepewności do ostatniej sekundy, ale przecież dla historii nie ma znaczenia, kiedy padł gol przesądzający o sukcesie.

(foto: Ł.Skwiot)

Kadra potrzebuje reakcji kapitan? Czy Lewandowski uderzy pięścią w stół? – KLIKNIJ!

Punkt zwrotny

Tymczasem za krytykę biało-czerwonych po dwóch zwycięstwach odniesionych w odstępie kilku dni, co udało się naszej reprezentacji po raz pierwszy od niemal dziewięciu lat, wzięli się nawet aktorzy, piosenkarze i inni celebryci. I to w chwili, gdy drużyna narodowa ma awansować na 15 miejsce w rankingu FIFA, najwyższe od prawie 24 lat, czyli od kiedy jest prowadzony. Kadrze potrzebny jest jednak wstrząs i okrojenie jej z wiecznych piłkarskich turystów, którzy jeżdżą na zgrupowania i grają rzadko, albo w ogóle i się nudzą.

Krytykuje się polski zespół za mecz z Armenią, która przecież nie tak dawno, bo w eliminacjach World Cup 2014 właśnie z wyjazdów przywiozła aż dziesięć punktów. W Neapolu zremisowała 2:2 z ówczesnymi wicemistrzami Europy Włochami, w Ta’Qali pokonała 1:0 Maltę, w Kopenhadze wygrała 4:0 z uczestnikami poprzednich mistrzostw Europy Duńczykami, a w Pradze wygrała 2:1 z Czechami, strzelając zwycięskiego gola w 92 minucie, czego była bliska także niedawno w Warszawie. A nasi południowi sąsiedzi byli wtedy, jak my teraz, ćwierćfinalistami kontynentalnego czempionatu. Zresztą w grupie na ME wyprzedzili wtedy reprezentację Polski, której filarami byli Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski i Robert Lewandowski, i są nimi do dziś, mimo że ich klubowe drogi rozeszły się i grają w innych drużynach Bundesligi.

Prawdziwi zawodowcy, których talenty oszlifował Juergen Klopp w Borussii Dortmund. W Niemczech nauczono ich, że gra się do ostatniej sekundy i rok temu dało to remis w Glasgow i ważny punkt w meczu ze Szkocją, teraz zaś zwycięstwo nad Armenią. Gole ratujące nadzieje biało-czerwonych w obu przypadkach strzelił Lewy, który teraz jest jednym z najlepszych piłkarzy świata i ciągnie reprezentację za co się da, za nogi, za uszy… Tyle że kiedyś przyjdzie mecz, w którym nie będzie mógł zagrać, i to może się zdarzyć już niedługo, ponieważ ma na koncie żółtą kartkę otrzymaną w meczu z Kazachstanem.


Nasz zespół kilka miesięcy temu pierwszy raz w historii doszedł do ćwierćfinału mistrzostw Europy, a tymczasem oczekiwania są takie jakby seryjnie kwalifikował się do najlepszej czwórki tej imprezy. Nie jesteśmy żadną piłkarską potęgą, nasz zespół nie zakwalifikował się do dwóch ostatnich mundiali, z kolei w dwóch wcześniejszych uczestniczył, ale nie wyszedł z grupy.

Na dodatek kontuzja z wszystkich dotychczasowych spotkań eliminacji World Cup 2018 wykluczyła podporę defensywy w czasie mistrzostw Europy Michała Pazdana, a teraz na kilka miesięcy zniknie z kadry napastnik Arkadiusz Milik, który był wprawdzie krytykowany za marnowanie sytuacji do strzelenia gola, ale za to znakomicie współpracował z Lewandowskim i jego brak był dostrzegalny już w spotkaniu z Armenią. Łukasz Teodorczyk nie okazał się godnym następcą.

Biało-czerwonym dopisuje szczęście, ale bez tego ani rusz w futbolu. Przecież tak opiewana do dziś drużyna Kazimierza Górskiego na igrzyska olimpijskie do Monachium, na których w 1972 roku zdobyła złoty medal, awansowała dzięki temu, że w zamykającym eliminacje meczu grająca już o nic Hiszpania nie odpuściła Bułgarom i zremisowała z nimi 3:3 na własnym boisku, co dało biało-czerwonym pierwsze miejsce w grupie. O zremisowanym meczu na Wembley w 1973 roku z Anglią narosło wiele legend, ale prawda jest taka, że nasz zespół momentami bronił się tak jak niedawno Ormianie w Warszawie. Tyle że w jedenastu i skutecznie do ostatniej sekundy, więc remis 1:1 dał biało-czerwonym awans na mistrzostwa świata, na których zajęli trzecie miejsce…

Zbigniew MROZIŃSKI

***


Wrzód należy przeciąć

Chwała reprezentantom Polski za to, że w dwóch październikowych meczach eliminacyjnych sięgnęli po komplet punktów. To bowiem naprawdę duża sztuka w sytuacji, kiedy notorycznie gubi się koncentrację i traci gole tuż po zdobyciu lub powiększeniu prowadzenia. Jeśli jednak teraz nie doczekamy się krytycznej refleksji sztabu Adama Nawałki, kolejne spotkanie rozegrane w tak skandalicznie słaby sposób, jak to z Armenią, zakończy się z zerem po stronie zdobyczy. Prawda jest bowiem taka, że od zakończenia finałów Euro 2016 biało-czerwona drużyna znalazła się na równi pochyłej. Z kilku powodów.

Nie sposób oczywiście nie brać pod uwagę absencji ze względów zdrowotnych. A ile tak naprawdę w układance Nawałki znaczą Michał Pazdan i Arkadiusz Milik kibice przekonali się dopiero wówczas, kiedy obu zabrakło. Jeśli do tego dodamy drastyczny spadek formy Grzegorza Krychowiaka, który ze stopnia generała drugiej linii – i to najważniejszego, mającego wizję na polu bitwy – zdegradował się po przeprowadzce do Paryża do stopnia sierżanta, na dodatek bezrefleksyjnego, zagrywającego wyłącznie do najbliższego partnera, to wyjdzie czarno na białym, że bez trzech zębów trzonowych nie można było utrzymać jakości. Co jednak z automatu nie tłumaczy notorycznych nawrotów utraty koncentracji w drugich połowach. To przypadłość nie tylko trudna do wytłumaczenia, ale też – niewątpliwie – wstydliwa.

Drugą część rywalizacji z Kazachstanem biało-czerwoni przegrali 0:2, Duńczykom ulegli po przerwie 1:2, z Ormianami co prawda wygrali 2:1, ale w okolicznościach dalekich od normalnych. Gdyby goście wykorzystali choć jedną bramkową okazję przy stanie 1:1, a mieli aż dwie (drugą już w doliczonym czasie), dziś komentowalibyśmy jeden z największych blamaży w historii naszego futbolu. Owszem, jeszcze raz się udało, ponieważ trener Nawałka ma fart, jakiego od czasów Kazimierza Górskiego nie miał żaden nasz selekcjoner. Jestem zdania, że gdyby w miniony wtorek na ławce siedział któryś z poprzedników AN, spotkanie z Armenią zakończyłoby się porażką. Ile jednak można opierać optymizm na szczęściu, które sprzyja szkoleniowcowi? Nawałka powiedział po końcowym gwizdku rywalizacji z Ormianami, że limit pecha został właśnie wyczerpany. Obawiam się jednak, że przydział fartu – również się wyczerpał.

Tym bardziej że w kwalifikacjach Euro 2016 nikt nie miał wątpliwości, iż selekcjoner nie tylko umie pomóc – trafnymi decyzjami, także personalnymi – szczęściu (a nawet, że w znany tylko sobie sposób zarządza fartem), ale też w pełni kontroluje sytuację w zespole. Po doniesieniach „Przeglądu Sportowego”, odsłaniających kulisy październikowego zgrupowania, czar prysł. Pewnie, nie ma sensu robić tragedii z faktu, że zawodnicy trochę popili, pobalowali i pofolgowali sobie w inny sposób. To także są ludzie, po prawdzie zresztą podobne obyczaje były praktykowane na zgrupowaniach od niepamiętnych czasów. Tyle że wcześniej z tej akurat kadry podobne historie nie wyciekały; nawet jeśli działo się jeszcze więcej niż ostatnio, to co było w Vegas, zostawało w Vegas. A w zasadzie w Double Tree by Hilton, Juracie, Arłamowie, i La Baule. Zasadne jest zatem pytanie, dlaczego teraz mleko publicznie się rozlało?

Choć to akurat jest w miarę czytelne – po skandalicznej grze przez godzinę przeciw dziesiątce Ormian, gdzie oprócz Kuby Błaszczykowskiego Robert Lewandowski nie mógł liczyć na wielkie wsparcie innych partnerów, miarka zwyczajnie się przebrała. Ktoś, komu najwyraźniej na sercu leży dobro reprezentacji, dokonał kontrolowanego przecieku – aby przeciąć wrzód. Czyli ukrócić zabawę w sytuacji, kiedy gołym okiem widać, że należy włożyć dużą pracę w powrót na właściwe tory. Tym bardziej że kiepska, a w każdym razie znacznie niższa niż w czerwcu, forma większości zawodników, przełożyła się na uzasadnioną – jak się okazało – niechęć Nawałki do przeprowadzania zmian. Jakość rezerwowych jest bowiem daleka od zadowalającej. Pora już zatem najwyższa, żeby selekcjoner zastanowił się, czy rzeczywiście na każdym zgrupowaniu potrzebuje tak liczną kadrę. A także – czy na pozycjach od 19. począwszy nie powinny figurować nazwiska głodnych wilczków, nie zaś napasionych misiów? Zwłaszcza że najwyraźniej nie wszyscy z godnością znoszą rolę niegrających zmienników…

Wstrząs niewątpliwie jest potrzebny. Tak słabo, jak na początku eliminacji MŚ 2018 kadra Nawałki nie prezentowała się bowiem przynajmniej od czerwca 2015 roku. Zaś pod względem kontroli nad meczem – nigdy.

Adam GODLEWSKI

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Reprezentacja Polski

Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”

Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Jakub Blaszczykowski
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Jakub Blaszczykowski
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!

Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.

2026.01.24 Warszawa
Pilka Nozna Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
N/z Jan Urban
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warszawa
Football The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers Gala Rozdania Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Jan Urban
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Laureaci na gali tygodnika „Piłka Nożna”. Poznaliśmy zwycięzców!

Poznaliśmy wszystkich laureatów za rok 2025. Kto zdobył statuetki we wszystkich, dziewięciu kategoriach?

2026.01.24 Warszawa
Pilka Nozna Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Uroczysta Gala Wreczenia Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
N/z Grupowe
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warszawa
Football The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers Gala Rozdania Nagrod Tygodnika Pilka Nozna
Grupowe
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski

Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Milena Lewandowska Robert Lewandowski
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Milena Lewandowska Robert Lewandowski
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor

Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.

2026.01.24 Warszawa
pilka nozna 
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
N/z Ewa Pajor
Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

2026.01.24 Warsaw
Football 
The Pilka Nozna Polish Weekly Awards for the Best Footballers
Gala rozdania nagrod tygodnika Pilka Nozna
Ewa Pajor
Credit: Radoslaw Makuch / PressFocus
Czytaj więcej