Już w czwartkowy wieczór Lech Poznań zainauguruje swoje zmagania w fazie grupowej drugich co do ważności rozgrywek na Starym Kontynencie – Lidze Europy. Wiadomo już, że Dariusz Żuraw nie będzie mógł wystawić na mecz z Benficą Lizbona swojego najmocniejszego składu.
Dariusz Żuraw nie będzie mógł skorzystać z wszystkich piłkarzy (fot. 400mm.pl)
Już od jakiegoś czasu było wiadomo, że przeciwko Portugalczykom nie zagra Lubomir Satka, który podczas ostatniego starcia eliminacyjnego z Charleroi otrzymał dwie żółte kartki i musiał opuścić boisko. Jego kara zawieszenia przypada właśnie na mecz z Benficą.
Na problemy ze zdrowiem uskarżali się z kolei Filip Szymczak, który uszkodził staw skokowy oraz Mickey van der Hart, który od wielu tygodni dochodzi do pełni sprawności po poważnej kontuzji barku.
Najświeższe absencje dotyczą Bohdana Butko i Jana Sykory, a więc nowych twarzy w kadrze Lecha. Obaj zawodnicy wciąż nie są gotowy do gry i jak zdradził trener Żuraw, ich występ w czwartkowym spotkaniu nie jest możliwy.
Mimo tych osłabień, w Poznaniu liczą na to, że przeciwko faworyzowanego rywalowi uda się rozegrać dobry mecz. – Na pewno coś w tym jest, oczywiście zachowując pewne proporcje. Lech również nie jest przecież typem drużyny, która gra w sposób minimalistyczny czy cyniczny. Jak już ma rywala chwiejącego się na nogach, to zazwyczaj nie odpuszcza. Podobnie jak Benfica, aczkolwiek wciąż należy pamiętać, że jakość jest po stronie Portugalczyków – powiedział Żuraw.
Starcie Kolejorza z Benficą zaplanowano na czwartkowy wieczór. Pierwszy gwizdek sędziego usłyszmy o godzinie 21.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.