Osłabiony Piast walczył do końca. Rezerwowy bohaterem
Piast Gliwice w dalszym ciągu pozostaje bez zwycięstwa w Ekstraklasie. Patrząc jednak na przebieg meczu przy ul. Okrzei, remis z Jagiellonią Białystok to dla gliwiczan cenny rezultat.
Pierwsza połowa nie należała do zbyt interesujących. Obchodzący 80-lecie istnienia Piast Gliwice chciał hucznie uczcić swój jubileusz, dlatego od początku spotkania starał się przejąć inicjatywę. Przewaga w posiadaniu piłki nie przekładała się jednak na bramkowe okazje. Pierwszy celny strzał, gospodarze oddali dopiero w 28. minucie, ale próba Michała Chrapka była zbyt lekka, aby zaskoczyć Sławomira Abramowicza.
Chwilę później, pierwszą dobrą akcję mieli podopieczni Adriana Siemieńca, ale Frantisek Plach zatrzymał Afimico Pululu. Z kolei przed przerwą znakomitą okazję miał Leandro Sanca, ale na posterunku ponownie był Abramowicz.
Druga odsłona zaczęła się od ataków Dumy Podlasia. W 47. minucie dośrodkowywał z rzutu rożnego Bartłomiej Wdowik, ale strzał głową Pululu pewnie złapał. Plach. Parę chwil później czeski bramkarz ponownie powstrzymał napastnika z Angoli. Sytuacja Piasta skomplikowała się mocno w 52. minucie, kiedy za faul, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną, otrzymał Quentin Boisgard.
Jagiellonia szybko wykorzystała grę w przewadze. W 61. minucie w zamieszaniu w polu karnym gospodarzy, najwięcej przytomności umysłu pokazał Jesus Imaz, który sprytnym strzałem po ziemi, wpakował piłkę do siatki. Jeden gol to było za mało dla białostoczan, którzy przeprowadzali kolejne ataki. Czujny w gliwickiej bramce był jednak Plach.
Z kolei osłabiony Piast, kapitalną szansę na wyrównanie miał w 81. minucie. Sam przed Abramowiczem znalazł się Adrian Dalmau, ale Hiszpan fatalnie spudłował. I gdy wydawało się, że nie ma już szans, aby Piast uzyskał korzystny wynik, w doliczonym czasie gry, bramkę na wagę remisu zdobył rezerwowy Juande.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.