W tym sezonie Miedź i Korona nie przebierają w środkach. Mają opinię najostrzej grających drużyn w lidze. Czy dziś w ich bezpośrednim pojedynku polecą iskry?
W tym sezonie piłkarze Miedzi obejrzeli już trzy czerwone kartki. Po dwa żółte kartoniki w jednym spotkaniu obejrzeli Nemanja Mijusković oraz Hubert Matynia. Bezpośrednia z boiska wyrzucony został za to Santiago Naveda. Drużyna gości tak często nie gra w dziesiątkę. Do tej pory jedynym zawodnikiem Korony, który musiał opuścić plac gry przed końcem meczu był Sasa Balić. Czarnogórzec w meczu z Wartą w brutalny sposób zaatakował zawodnika poznaniaków Miguela Luisa. Za to wejście został ukarany zawieszeniem na cztery mecze. Dzisiejsze starcie z Miedzią to ostatni mecz, w którym musi pauzować.
Ponadto Korona ma opinię drużyny grającej brutalnie, bez rozwagi i nadużywającej nieprzepisowych zagrań. Inne zdanie na ten temat ma trener „Złocisto-Krwistych”, Leszek Ojrzyński: – Mówienie o nas „brutale”… Cóż, niech ci ludzie biorą odpowiedzialność za swoje słowa. To jest drużyna z charakterem, której czasem zabraknie umiejętności, ale pracujemy, trenujemy, uczymy się Ekstraklasy. (…) No, ale trzeba do tego podchodzić rzetelnie, a nie podkręcać, wyjaskrawiać. Tyle że niektórzy żyją z podkręcania. Potem mamy problem, bo sędziowie się nabierają w meczach z nami na krzyki, co jest widoczne jak na dłoni – mówił szkoleniowiec „Koroniarzy” w rozmowie z portalem „Weszło”.
Dzisiejsze starcie zapowiada więc duże emocje na boisku. Punktów jak tlenu potrzebuje Miedź, która znajduje się w strefie spadkowej i obok Lechii Gdańsk jest najgorszą drużyną Ekstraklasy. Korona ma tylko jedno „oczko” przewagi nad Jagiellonią, która również jest pod kreską, więc zdobycz w meczu z „Miedzianką” pozwoli jej oddalić się od niebezpiecznych rejonów tabeli.
Kto okaże się lepszy? Pierwszy gwizdek w meczu Miedzi z Koroną o godzinie 12:30!
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.