– W kontakcie z klubem byłem już od lata, po odejściu z Widzewa Łódź. Ostatecznie wtedy nic z tego nie wyszło, ale po pół roku temat powrócił. Teraz mam trzy tygodnie na to, by przekonać sztab szkoleniowy do swoich umiejętności – wyjaśnił Ostrowski.
Czy półroczna przerwa w grze nie jest problemem? – Jeśli jednak ktoś zna się na piłce, to będzie w stanie zobaczyć, że danego piłkarza stać na coś więcej. Z drugiej strony część osób ze Śląska zna mnie i mój potencjał. Muszę przyznać, że jestem w całkiem niezłej formie. Dużo pracy przede mną, ale czuję się silny i wiem, że mogę pograć na niezłym poziomie jeszcze parę dobrych lat. Jeśli dostanę szansę, to ją wykorzystam – dodał doświadczony piłkarz.
Dlaczego Ostrowski przez ostatnie pół roku pozostawał bez klubu? – To półrocze było dość wyjątkowe, jeśli chodzi o transfery i to, co się działo. Kluby sięgały po młodszych piłkarzy, ludzi, którzy są przyszłościowi i mniej zarabiają. W Widzewie piłka trochę mi zbrzydła, nie prezentowałem tego, co mogłem prezentować. Próbowałem znaleźć nowy klub, nawet trener Barylski przygotowywał mnie do sezonu, ale doszedłem do wniosku, że jeśli mam grać, to tylko w ekstraklasie. Miałem propozycje z niższych lig, ale nie chciałem wyjeżdżać z Wrocławia. Postanowiłem, że poczekam i spróbuję za pół roku, choć nosiłem się także z zamiarem zakończenia kariery – zakończył Ostrowski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.