Cieniem na efektowne zwycięstwo Ruchu Chorzów z Lechem Poznań położyło się zachowanie Gabora Straki. Pomocnik „Niebieskich” opluł Dmijtrije Injaca i został już po końcowym gwizdku ukarany czerwoną kartką.
Władze Ruchu Chorzów postanowiły wydać w sprawie swojego zawodnika specjalne oświadczenie: „Jest nam niezmiernie przykro, że zachowanie jednego z naszych zawodników przyćmiło nieco radość ze zwycięstwa, które Ruch Chorzów odniósł nad zespołem Lecha Poznań i niepotrzebnie odwróciło uwagę od tego co najistotniejsze, czyli sukcesu sportowego.
Zdajemy sobie sprawę, że tego typu incydenty nie powinny mieć miejsca na ligowych boiskach i zapewniamy, że zrobimy wszystko, aby nie dochodziło do nich w przyszłości. Pomocnik Ruchu Gabor Straka to doświadczony, ceniony przez sztab szkoleniowy i lubiany przez kibiców zawodnik. Jesteśmy przekonani, że jego niewłaściwa reakcja na zaczepki piłkarza drużyny przeciwnej, to jednorazowa sytuacja, która już się nie powtórzy.” – czytamy.
Sam Straka posypał głowę popiołem i doszedł do wniosku, że jego zachowanie było całkowicie niewłaściwe. – Mogę powiedzieć jedno: moje zachowanie było błędem i bardzo za nie przepraszam – powiedział.
– Już po końcowym gwizdku sędziego Dimitrije Injac podszedł do mnie i odepchnął. Zamiast zignorować te zaczepki, zareagowałem na nie zbyt emocjonalnie. Zupełnie niepotrzebnie dałem się sprowokować – kontynuował. – To nie powinno się wydarzyć i najchętniej cofnąłbym czas, ale niestety nie jest to możliwe. Nie chciałbym, aby wspaniałe zwycięstwo, które odnieśliśmy nad Lechem Poznań było postrzegane przez pryzmat tej przykrej sytuacji – zakończył Straka.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.