Wisła Płock może pochwalić się w tym sezonie zawstydzającą średnią jednego punktu na mecz w spotkaniach domowych. Dzisiaj Nafciarze mogą dźwignąć się z dna „gospodarskiej” tabeli.
Trzy zwycięstwa, cztery remisy i aż sześć porażek – tak wygląda bilans płocczan w spotkaniach rozgrywanych na swoim boisku. Słabe wyniki w meczach domowych spowodowały, że na trzy kolejki przed końcem Wisła wciąż nie ma zapewnionego utrzymania. Mało tego, nawet jak dzisiaj Nafciarze wygrają, będą krok od zapewnienia sobie bytu na kolejny sezon, ale pewności co do utrzymania wciąż nie będzie.
Dzisiaj do Płocka przyjeżdża Lechia Gdańsk, czyli zespół, który zanotował serię czterech spotkań bez zwycięstwa. Drużyna Piotra Stokowca jeszcze kilka tygodni temu liczyła się w walce o podium, ale po remisach z Piastem i Śląskiem oraz po porażkach z Lechem oraz Legią, biało-zieloni nie mają już nawet matematycznych szans na brązowe medale.
Gdańszczanie jednak wciąż liczą się w walce o europejskie puchary. Co prawda nie są do końca zależni od siebie, muszą oglądać się na innych, a także trzymać kciuki za Raków, który w niedzielę będzie rozgrywał finał Fortuna Pucharu Polski.
Aby jednak wciąż marzyć o europejskich pucharach, Lechia musi dzisiaj wygrać. Wisła z kolei nie może przegrać, bo ewentualne zwycięstwa Stali i Podbeskidzia mogą znacznie podwyższyć temperaturę w Płocku.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.