W starciu z Lazio drugi
raz z rzędu w wyjściowym składzie Udinese znalazł się Piotr
Zieliński. Polak rozegrał bardzo dobre zawody, a jego występ
docenił m.in. serwis „goal.com”, który wybrał go
piłkarzem meczu. Polski pomocnik w rozmowie z PilkaNozna.pl
przekonywał jednak, że zachwyt, który wytworzył się wokół
jego osoby jest nieco przesadzony.
Szymon Bartnicki:
– Efektowna i efektywna gra w drugiej połowie sobotniego spotkania z
Lazio wystarczyła ci, aby po jego zakończeniu być porównanym
do Alexisa Sancheza i zostać powołanym do reprezentacji Polski
przez niezliczoną liczbę internautów…
Piotr Zieliński: – W
sobotę otrzymałem kolejną szansę gry, którą starałem się
jak najlepiej wykorzystać. Chyba nieźle mi wyszło, bo po meczu
zebrałem sporo gratulacji. Nie ma się jednak czym zachwycać.
Jestem zadowolony ze swojej postawy, choć lekki niedosyt mam,
ponieważ mimo okazji nie zdołałem zdobyć bramki. Najważniejsze
jest jednak zwycięstwo.
– Ostatnia wygrana
przywróciła w zespole nadzieje na wywalczenie miejsca w
europejskich pucharach?
– To jest nasz cel, z
realizacji którego nie zamierzamy rezygnować. W następnej
kolejce zagramy na wyjeździe z Cagliari i teraz koncentrujemy się
tylko na tym spotkaniu.
– Powiedziałeś
„zagramy”, czy to oznacza w następnej zapowiedzi ligi włoskiej
możemy cię w ciemno umieścić w przypuszczalnym składzie Udinese?
– Myślę, że grać będę
na pewno, ale zobaczymy czy od pierwszej minuty. To tylko moje
przepuszczenia, decyzja i tak należy do trenera.
– Biorąc pod uwagę to,
jak tonujesz entuzjazm, który się wokół ciebie
wytworzył, rozumiem, że powołania od selekcjonera Waldemara
Fornalika jeszcze nie oczekujesz?
– Nie myślę o tym teraz,
ale jeśli kiedyś dostanę powołanie to będę zadowolony, ponieważ
spełni się moje marzenie. Tych mam więcej, a jednym z nich jest
występ na olimpiadzie w Brazylii z kadrą U-21. Póki co chcę
jednak regularnie grać w klubie i nad tym pracuję.