Papszun zaskoczył po wpadce. „Czym mam się smucić?”
Raków Częstochowa na finiszu sezonu oddala się od mistrzostwa. W Kielcach tylko zremisował z Koroną (1:1). – Czym mam się smucić? – pyta zaskakująco trener Marek Papszun.
Raków już w poprzedniej serii gier stracił fotel lidera po porażce z Jagiellonią (1:2) na rzecz Lecha Poznań. Teraz częstochowianie tylko zremisowali 1:1 z Koroną Kielce.
– Martwi mnie to, że nie jesteśmy skuteczni. Jeśli chodzi o mecz, to on nie wyglądał w moim odczuciu jakoś bardzo źle – analizował po spotkaniu trener Marek Papszun.
Remis w Kielcach dał Rakowowi tymczasowy fotel lidera. Jeśli jednak Lech co najmniej nie przegra z GKS-em Katowice, to na kolejkę przed końcem sezonu to Kolejorz będzie w uprzywilejowanej sytuacji w kontekście walki o mistrzostwo.
– Jak to mówił klasyk, nie możesz wygrać, to chociaż zremisuj. To połowiczny sukces. Jesteśmy na pierwszym miejscu, a i tak nie od nas wszystko zależało przed tą kolejką, choć po tej wszystko się może zmienić. Zobaczymy, co się wydarzy [w Katowicach]. Cieszę się, że podeszliśmy z taką wiarą. Zespół chciał, walczył w drugiej połowie i tak będzie do końca – mówił Papszun.
Pomimo rozczarowującej końcówki sezonu, czym Raków może przypłacić tytułem mistrzowskim, Papszun stwierdził, że nie ma powodów do smutku.
– Czym mam się smucić? Ja patrzę na cały sezon. Wiem, skąd zaczynaliśmy. Życzę każdemu trenerowi, żeby w ciągu 5 sezonów osiągnął takie sukcesy, jak my tu. Jeśli smutek występuje, to nie z tego powodu, że coś przegraliśmy. My smucimy się z tego powodu, że do każdego meczu chcemy wychodzić i wygrywać, a to się nie udało – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.