– To bardzo miłe uczucie zagrać u siebie. Niestety, nie do końca, przegraliśmy bowiem ten mecz. Dobrze jednak, że porażka przyszła w takim momencie, dopiero przygotowujemy się do najważniejszych spotkań. Wiemy, co zrobiliśmy źle, poprawiliśmy to i już druga połowa wyglądała dużo lepiej. Mieliśmy swoje szanse na zdobycie bramki, niestety nie udało się- powiedział tuż po meczu z Rapidem Bukareszt bramkarz Wisły, Sergei Pareiko.
Dzięki temu, że mecz odbywał się w jego rodzinnym mieście, na stadionie zasiadło wielu wiernych fanów Sergieja. – Oglądała mnie cała rodzina, rodzice, brat, żona z dzieckiem. Niestety moi rodzice nie byli jeszcze w Krakowie, więc dzięki temu meczowi mogli zobaczyć mnie i moją drużynę na żywo – opowiadał uśmiechnięty.
– Jeśli poprawimy koncentrację, to wszystko powinno wyglądać lepiej. Bramki straciliśmy nie po ładnych akcjach drużyny z Bukaresztu, a po naszych błędach. Zbyt prostych, które nie mogą nam się przydarzyć w przyszłości. Jeśli do tego dojdzie poprawa skuteczności i zaczniemy wykorzystywać takie sytuacje, jak te, które stworzyliśmy sobie w drugiej połowie, to wszystko powinno być dobrze – dodał na zakończenie estoński bramkarz.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.