Ostatni mecz 6. kolejki Serie A zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Parma pokonała przed własną publicznością z Torino (3:2), grając przez ponad godzinę z przewagą jednego zawodnika.
Piłkarze Torino rozpoczęli sezon w bardzo dobrym stylu, jednak w ostatnich tygodniach przytrafiły się im dwie wpadki. Porażki z Sampdorią i Lecce na pewno nie przyniosły chwały drużynie z Turynu i dlatego po zwycięstwie nad Milanem kibice popularnych Byków mogli liczyć na to, że ich pupile wracają na właściwe tory.
Jak się jednak okazało, zdecydowanie lepiej w spotkanie weszli gospodarze, którzy już w drugiej minucie wyszli na prowadzenie po trafieniu Dejana Kulusevskiego. Radość fanów Parmy nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ jeszcze przed upływem kwadransa Torino odpowiedziało dzięki celnemu strzałowi głową Cristiana Ansaldiego.
Worek z golami rozwiązał się na dobre i do przerwy piłkarzom obu drużyn udało się dołożyć na swoje konta kolejne trafienia. Dla Torino strzelił Andrea Belotti, natomiast dla Parmy raz jeszcze Kulusevski.
Ważna dla losów meczu była 28. minuta, kiedy to Bremer zagrał piłkę ręką we własnym polem karnym. Do akcji wkroczył VAR i sędzia wskazał na „wapno”, przy okazji pokazując zawodnikowi gości drugą żółtą kartkę. Jedenastki na gola nie potrafił jednak zamienić Gervinho.
Tak jak można było się spodziewać, po zmianie stron Parma ruszyła do ataków i próbowała wykorzystać liczebną przewagę, ale goście umiejętnie się bronili. Mur obronny zespołu z Turynu został w końcu skruszony, a nastąpiło to w 89. minucie po trafieniu Roberto Inglese.
Wynik zmianie już nie uległ i mecz zakończył się zwycięstwem Parmy.