Partidazo w El Clasico! Spektakularny finał Pucharu Króla
Finał Pucharu Króla nie rozczarował! Na Estadio La Cartuja w Sewilli mogliśmy obejrzeć kapitalne spotkanie, z wieloma zwrotami akcji, zmieniających się niczym w kalejdoskopie.
FC Barcelona i Real Madryt to zestawienie iście godne finału tak prestiżowych rozgrywek, jakimi jest Puchar Króla. Obie drużyny na Estadio La Cartuja napisały kolejny, 230. rozdział historii największej rywalizacji w historii.
W mecz lepiej weszła Blaugrana. Zawodnicy Hansiego Flicka zdominowali Królewskich, nie pozwalając im na realizację swojego planu gry. Podczas jednego z ataków Barcelony Julesa Kounde niefortunnie zaatakował Ferland Mendy. Nieudaną próbę odbioru Francuz przypłacił kontuzją, która zmusiła go do zejścia z boiska już w 9. minucie. Jego miejsce na lewej stronie obrony zajął Fran Garcia.
Napór Barcelony owocował kolejnymi szansami na otwarcie wyniku. W 19. minucie szczęścia postanowił poszukać specjalnie na ten mecz przefarbowany na blond Lamine Yamal, lecz jego sprytny strzał z krawędzi pola karnego minął słupek bezradnego Thibauta Courtouisa o kilkanaście centymetrów.
Na kolejną świetną sytuację nie musieliśmy długo czekać. Po dośrodkowaniu Raphinhi na bramkę Realu głową uderzył Kounde, lecz Courtouis powstrzymał Francuza, popisując się kapitalną paradą w 21. minucie.
Po niecałej pół godzinie supremacja zawodników w granatowo-bordowych koszulkach wreszcie przyniosła skutki. Po kapitalnym podaniu górą przez Pedriego piłkę na skrzydle otrzymał Yamal. Złote dziecko Barcelony zatańczyło z obrońcami Carlo Ancelottiego i wyłożyło piłkę wbiegającemu na 20. metr Pedriemu. Hiszpański pomocnik bez zawahania oddał strzał prawą nogą, którego świetna trajektoria nie pozostawiła najmniejszych szans na udaną interwencję bramkarzowi.
Po stracie gola strach zajrzał w oczy zawodnikom Realu. Musieli oni wziąć się za odrabianie strat. Wyrównali dość szybko, bo po kilku minutach, lecz bramka Juda Bellinghama nie została uznana ze względu na wyraźnego spalonego. Sam Anglik był świadomy nieprawidłowości strzelonego gola, gdyż nie celebrował trafienia.
Spróbowali więc ponownie, tym razem w doliczonym czasie pierwszej połowy. Podanie za linię obrony wykorzystał Vinicius, zabierając się z piłką i wychodząc oko w oko ze Szczęsnym. W porę wrócił się jednak Inigo Martinez, który nieprzepisowo zatrzymał Brazylijczyka w obrębie szesnastki. Arbiter wskazał na jedenasty metr, lecz szybko cofnął swoją decyzję ze względu na ofsajd ze wcześniejszej fazy akcji.
Bardzo słaba pierwsza połowa w wykonaniu Los Blanos wymusiła na Carlo Ancelottim odważne działania — na drugą część spotkania nie wybiegł już Rodrygo, a jego miejsce zajął wielki nieobecny, czyli Kylian Mbappe.
Wejście Francuza ożywiło ofensywę Królewskich, choć pierwsza ich groźna akcja drugiej połowy została przeprowadzona bez jego udziału. Kapitalnym przechwytem na połowie Barcy pochwalił się Bellingham, a następnie minął kilku rywali, finalnie wystawiając piłkę do Viniciusa. Brazylijczyk oddał strzał na bramkę, lecz świetnie spisał się Szczęsny. Odbita futbolówka wróciła do skrzydłowego, który ponownie sprawdził formę Polaka, który sprostał wyzwaniu, spektakularnie interweniując w arcytrudnej sytuacji.
Boiskowe wydarzenia przyniosło kolejne dwie zmiany w zespole Ancelottiego. Miejsca Lucasa Vasqueza i Daniego Ceballosa zajęli Luka Modrić i Arda Guler.
Real za sprawą zmian zdołał doprowadzić do równowagi w obrazie spotkania, niestety dla nich, wyłączając wynik. Częstymi strzałami bramki rywala forsowały brazylisjkie motory napędowe swoich drużyn, Raphinha i Vinicius, lecz brakowało im precyzji.
Po lekko ponad godzinie gry Hansi Flick zdecydował się na pierwszą zmianę. Daniego Olmo zmienił jego rodak, Fermin Lopez.
Wreszcie obudził się Mbappe. Wyłuskał piłkę spod nóg… Viniciusa, a następnie minął atakującego go rywala. Gdy składał się do strzału z groźnej pozycji, do faulu uciekł się Frenkie de Jong.
Do rzutu wolnego z 70. minuty podszedł sam poszkodowany, po czym oddał świetny strzał, którego nie miał szans obronić Szczęsny. Piłka przed zatrzepotaniem w siatce zahaczyła jeszcze o słupek, a potem wypełniła wolę strzelającego.
Strzelona bramka napędziła Real do dalszych ataków, zmieniając oblicze spotkania o 180 stopni. Po zaledwie 7 minutach, na prowadzenie swoją drużynę wyprowadził Aurelien Tchouameni, wykorzystując dośrodkowanie z narożnika celnym strzałem głową.
Gdy wydawało się, że sytuacja Barcelony jest już dramatyczna, a każda kolejna akcja Królewskich może przesądzić o końcowym rezultacie spotkania, błyskiem geniuszu w 83. minucie popisali się Yamal i Ferran Torres. Ten pierwszy zagrał świetną piłkę za linię obrony, a drugi przechwycił ją, wyprzedził wychodzącego Courtouisa i wykończył akcję do pustej, niestrzeżonej już przez nikogo bramki, wyrównując stan spotkania i dając oddech swojej drużynie.
Gol wyrównujący dał skrzydła Blaugranie, która ostatnie minuty meczu spędziła na nieustannym forsowaniu bramki rywala. W ostatniej z sześciu doliczonych minut w pole karne Realu wpadł rozpędzony Raphinha, a w nierozważny sposób zatrzymał go Raul Asencio, prokurując rzut karny. Ostateczna decyzja jednak zapadła po kilku chwilach interpretacji przez sędziów. Do monitora VAR we własnej osobie podszedł Ricardo de Burgos Bengoetxea, a po wideoweryfikacji odwołał jedenastkę, zarządzając dogrywkę.
Pierwsze 15 z 30 dodatkowych minut przyniosło nam zmianę Pedriego, którego zastąpił Eric Garcia. Zmiana ofensywnego pomocnika na jego defensywny odpowiednik stanowiło symbol zmiany nastawienia obu drużyn na dogrywkę. Szalone, porywające tempo zostało zmienione na spokojniejszą grę, ze świadomością nadchodzącego konkursu rzutów karnych.
Tuż po przerwie, w 106. minucie bliski szczęścia był Ferran Torres, którego bramka, kompletująca dublet, została unieważniona ze względu na spalonego. Chwilę później, swojej szansy szukał Fermin Lopez, lecz jego kąśliwy strzał zamiast w bramce, znalazł się na niej.
Ofensywną zmianę przeprowadził za to Real. Za cierpiącego z powodu urazu Antonio RudigeraAncelotti zdecydował się wprowadzić młodego Endricka. Świeży snajper wszedł również w zespole Flicka. Za potwornie zmęczonego Ferrana na boisku zameldował się Pau Victor.
Mimo dwójki wypoczętych napastników na boisku, gdy wszyscy nastawiali się już na konkurs rzutów karnych, zaatakował obrońca. Niechlujne zagranie Luki Modricia przechwycił Jules Kounde, notując dwa kontakty z piłką. Pierwszy, łączący funkcje przejęcia, przyjęcia i wystawienia jednocześnie oraz drugi, dokonujący działa zniszczenia. Bardzo silny, płaski strzał Francuza prawa nogą nie dał żadnych szans bramkarzowi Realu.
Do końca meczu nie padła już żadna bramka, brakło na nią czasu. Barcelona dopięła swego, zdobywając Puchar Króla po raz 32 w swojej historii, śrubując swoją, i tak już najlepszą w historii rozgrywek, statystykę. Blaugrana zdobyła drugie trofeum w tym sezonie, po Superpucharze Hiszpanii, oraz pokonała odwiecznego rywala trzeci raz w tym sezonie.
Sukces Ewy Pajor! Wygrana w El Clasico i kolejne trofeum do kolekcji
Barcelona Femeni sięgnęła po szósty tytuł Superpucharu Hiszpanii, odprawiając w sobotnim spotkaniu Real Madryt z kwitkiem. W podstawowym składzie Blaugrany wyszła napastniczka reprezentacji Polski, Ewa Pajor.
Michał Nalepa znalazł nowy klub! Opowiedział o życiu w Turcji
Był bez klubu od września, kiedy to rozwiązano z nim kontrakt ze względu na limit obcokrajowców, a po kilku miesiącach czekania wiemy, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. Opowiedział nam o tym, jak żyje się w Kraju Półksiężyca.