Nie milką echa zamieszania wokół Patryka Małeckiego. Po tym jak Wisła Kraków zawiesiła go do końca sezonu, wielu obserwatorów zgodziło się z tak surową karą. Są jednak i tacy, którzy współczują Małeckiemu.
Do tego drugiego grona – co oczywiste – należy matka niesfornego zawodnika, która podczas rozmowy z „Super Expressem” wyznała, że jest załamana całą sytuacją. – Patryk prędzej wyrzekłby się mnie niż Wisły! – powiedziała.
– Jestem tym wszystkim załamana. Cały czas zachodzę w głowę, jak mogło dojść do takiej sytuacji, że syn minął pana Moskala, nie podając mu ręki. Nie tak go wychowałam. Patryk żałuje, że tak się stało. Tym bardziej że zawsze bardzo chwalił tego trenera – kontynuowała. – Zawinił, ale go nie zostawię. Zawsze będę go bronić. Bo to dobry chłopak. Wystarczy, że zaboli mnie głowa, a on od razu robi się blady – dodała matka Małeckiego.
– Nigdy nie jest tak, że winna jest tylko jedna strona. Gdy był na topie, wszyscy klepali go po plecach, a tak naprawdę pozostawał sam. Widać to było, kiedy leczył kontuzję. Nikt go nawet nie odwiedził w szpitalu. Może przez to czuł się trochę niedoceniany, odrzucony? – dodała Bogusława Małecka.
– Nie usprawiedliwiam go. Szukam tylko przyczyn takiego zachowania. Nie wiem, może gdzieś ja popełniłam błąd?! To mój jedyny syn, wszystko mu podporządkowałam, nie miałam własnego życia. Wierzę, że pokona te problemy i wyjdzie na prostą – zakończyła.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.