Do końca sezonu w bramce Lechii Gdańsk nie zobaczymy Sebastiana Małkowskiego. Do gry może wrócić młody Wojciech Pawłowski, o którym w ostatnich tygodniach było głośno.
– Sebastian ma naciągnięte ścięgno mięśnia czworogłowego uda i przed nim około trzech tygodni przerwy w zajęciach – powiedział na łamach oficjalnej strony internetowej Lechii Gdańsk Robert Dominiak, trener odnowy biologicznej.
O miejsce w pierwszym składzie walczyć będą Michał Buchalik oraz Wojciech Pawłowski. Ten drugi jakiś czas temu otrzymał trochę wolnego od sztabu szkoleniowego, aby odpocząć psychicznie i fizycznie. Teraz jest już w pełni sił, chociaż w międzyczasie nabawił się kontuzji.
– Nie zapadła jeszcze decyzja na temat tego, kto zagra w bramce w meczu z Lechem Poznań. Mamy jeszcze kilka treningów. Na ten moment szanse Buchalika i Pawłowskiego oceniam 50 na 50 – powiedział w rozmowie z portalem PilkaNozna.pl Dariusz Gładyś, trener bramkarzy Lechii.
Jednocześnie członek sztabu szkoleniowego ekipy z Trójmiasta odniósł się do prasowych doniesień na temat trudnego charakteru Pawłowskiego. – Całe zamieszanie wokół Wojtka jest kompletną bzdurą. Daliśmy mu trochę odpocząć, a w międzyczasie nabawił się jeszcze kontuzji biodra. Teraz wrócił już do treningów i ma szansę na powrót do bramki – zakończył Gładyś.
Latem Pawłowski odejdzie z Lechii. W ostatnich miesiącach było na jego temat głośno chociażby z tego względu, że od nowego sezonu będzie bramkarzem Udinese Calcio. Kariera młodego piłkarza rozwija się błyskawicznie. Przed przenosinami do Włoch przydałoby mu się jeszcze kilka występów w Ekstraklasie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.