Pawłowski może wrócić do Widzewa. Polskie piekło zniszczy piłkarzowi karierę?
To nieprawdopodobne, jak patrząc tylko i wyłącznie na interes własny i pieniądze zaszkodzić można młodemu, perspektywicznemu i bardzo utalentowanemu chłopakowi. Działacze Jagiellonii Białystok jeszcze pół roku temu cieszyli się, że wypchnęli Pawłowskiego z drużyny jak zgniłe jajo. Dzisiaj nagle przypomnieli sobie o miłości do pomocnika.
W takich sprawach zawsze będziemy trzymać stronę piłkarza i dobra polskiego futbolu. Z młodym rozmawialiśmy po meczu Polska – Turcja w Warszawie, w którym zresztą – a jakże – był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Z szatni wyszedł w dobrym nastroju i dobrej myśli, ale gdy zagadnęliśmy go o zamieszanie związane z jego transferem, delikatnie się zmartwił. – Wiedziałem, byłem przekonany, że prezes Jagiellonii Białystok będzie mi robił na złość – mówił Bartek.
Sytuacja jest w zasadzie oczywista: Pawłowskiego w Jagiellonii traktowali jak zło konieczne, uważali go za zawodnika „z sodą” i z marnymi widokami na zrobienie kariery w polskiej lidze. Pawłowski tułał się po wypożyczeniach, prosił osobiście o możliwość gry w Widzewie. Prezes Jagi nie robił wówczas problemów o czym może świadczyć kwota odstępnego ustalona na poziomie 200 tysięcy złotych. Jak widać, wówczas Pawłowskiego w Jagiellonii wyceniano na psie pieniądze i cieszono się tylko z jednego: że na jakiś czas Widzew zdejmuje z Jagiellonii ciężar. W zespole z Białegostoku nikt na młodego nie chciał postawić, nikt nie dał mu szansy.
Ten otrzymał ją jednak w Łodzi i wykorzystał fenomenalnie. Kilka meczów, kilka goli, kilkadziesiąt rajdów skrzydłem i to wystarczyło, żeby zainteresować sobą wielkie kluby. Do dzisiaj – naprawdę, to dla nas największa zagadka – nie rozumiemy, jak można było taki talent traktować w taki sposób. Czy w Białymstoku pracowali wówczas amatorzy, którzy nie potrafili dostrzec jego talentu? Przecież nawet jeśli był bez formy (do czego cegiełkę dołożył klub), to jednak predyspozycje, możliwości nakazały przypuszczać, że młody wystrzeli, że zacznie grać na wysokim poziomie! Czy nikt tego nie widział?
To już jednak bez znaczenia, Pawłowski zrobił swoje w Widzewie, wrócił do dyspozycji, wypromował się i wyjechał. W zasadzie co go interesuje pezetpeenowska papierologia? Niestety, nagle w Białymstoku zapragnęli zarobić pieniądze na chłopaku, którego jeszcze niedawno z zespołu wyganiano. Nic dziwnego, że Pawłowski o prezesie Kuleszy nie chce już nawet rozmawiać. Proszę sobie wyobrazić co czuje chłopak, który wyjechał na Zachód, niemal wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce (!), ma możliwość zagrania przeciwko Barcelonie i Realowi, a za nogi w polskie bagienko ściągają go pazerni działacze, którym zapachniała miedź. Przecież to nie jest śmieszne, to jest depresyjne… Jeszcze przedwczoraj Bartek był przekonany, że wszystko potoczy się po jego myśli, że nie będzie komplikacji.
Komisja Odwoławcza ds. Licencji Klubowych PZPN uchyliła jednak decyzję Komisji Licencyjnej, która dała zielone światło na transfer piłkarza do Malagi. Teraz o przyszłości zawodnika zadecyduje Komisja Ligi Ekstraklasy na specjalnym posiedzeniu w najbliższy poniedziałek. Hiszpanie wysłali już do polski swojego prawnika, aby zrobił wszystko, żeby Pawłowski trafił do Malagi. Nie takie cwaniaki przegrywały jednak z polskim środowiskiem i naprawdę – i mówi o tym nawet agent zawodnika – istnieje możliwość, że Pawłowski wróci do Widzewa, zanim w ogóle zacznie kopać piłkę na hiszpańskich boiskach!
– Musimy brać pod uwagę każdą opcję. Jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że sprawa jest zamknięta. Dziś wygląda to już zupełnie inaczej. Nie wiemy jak się dalej potoczy. Nie ma co ukrywać, że powrót Bartka do Polski byłby nieporozumieniem. Nie wiem jak zawodnik odnalazłby się w takiej sytuacji – zastanawia się na łamach PS menedżer Polaka.
My też nie wyobrażamy sobie, jak Pawłowski odnalazłby się w tej absurdalnej sytuacji. Jeśli do niej dojdzie, będzie to gigantyczna kompromitacja i skandal. Leśne dziadki wycelowały już w kolana młodego zawodnika i tylko czekają na pociągnięcie za spust. Myślicie, że taka figura to przesada? My uważamy, że nie, bo nikt nie jest teraz w stanie powiedzieć, czy ewentualny powrót do polskiej ligi nie odbije się na psychice, pewności siebie Pawłowskiego i czy przez to chłopak nie straci formy. Wierzymy, że ludzie z Komisji Ligi przyznają rację 21-letniemu piłkarzowi. I że prezes Jagiellonii w najbliższym czasie będzie mógł go oglądać co najwyżej w TV, biegającego po Camp Nou, a nie taplającego się w naszym przaśnym bagnie.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.